Today, I was thinking of my visit to Poland I took last year.  I don’t exactly know what brought it on, maybe it’s my birthday one day away, or the fact that A. talks more and more about our vacations in Europe this year.  For whatever reason, I remembered that last trip I made, with F.  A. could not make it and as much as I enjoyed being back home, I really missed sharing the great moments of the trip with my soul mate.  I’m rejoicing at the fact that we’ll travel together again.
On one of the early days of our trip, we were staying at the cottage in the country and visiting a nearby town.  F. enjoyed his time with Grandma at a café, while I took a walk and ventured into what once was an aristocratic residence, turned a sad orphanage after the WWII, and now the property, just maintained not to disintegrate into ruins.  The residence has a small area where the keeper lives, hence the beautiful geraniums, but apart from its empty, huge, neglected rooms, beautiful ornate crown moulding, antiqued walls, and an odd piano, there is nothing there.  Very nostalgic.

Dzisiaj przypomniałam sobie moją zeszłoroczną podróż do Polski. Nie bardzo wiem co przywołało te wspomnienia, czy to moje zbliżające się urodziny, czy też może fakt, że A. coraz częściej rozprawia o naszych tegorocznych wakacjach w Europie. Jakikolwiek by nie był powód do tych wspomnień, rozmyślałam o tej podóży, którą odbyliśmy z F. A., niestety, nie mógł się do nas przyłączyć ze względów zawodowych. Bardzo nam było dobrze być znowu w domu, a mimo to brakowało mi obecności A. i cieszę się na myśl, że w tym roku ponownie bedziemy podróżować razem.
Jednego z pierwszych naszych dni w Polsce, kiedy to większość czasu spędzaliśmy na wsi, wybraliśmy się do pobliskiego miasteczka, i podczas gdy F. cieszył się czasem spędzonym z Babcią w kafejce, ja wyruszyłam na zwiedzanie. Stałam się nieproszonym gościem w rezydencji, otoczonej wysokim ceglanym murem, która kiedyś należała do kogoś ważnego, po wojnie przeznaczona została na sierociniec, a dzisiaj stoi pusta, jeszcze nie całkiem w ruinach, tylko dzięki minimalnej opiece. Na miejscu mieszka młoda rodzina, która pilnuje obiektu, stąd te pelargonie, ale poza wielkimi, pustymi pokojami, piękną sztukateria, postarzałymi ścianami, i nieoczekiwanym fortepianem, nie ma tam nic. Nostalgiczne miejsce, naprawdę.

Related Posts with Thumbnails