The first few days after a long trip usually pass in a haze. Jet lag, the circadian rhythms affected by the brutal sleep deprivation, mixed in with the beauty of the Old World taken in anew, all contribute to rather slow and, at times, incoherent reactions. But one gets away with all one’s weird behaviours, unsocial at times, as one accustoms once again to the slower pace of life. We’re taking in whatever surrounds us for the moment, settling into the summer house, enveloped in the countryside, experiencing the true summer weather for the first time this year.

Pierwszych kilka dni po długiej podróży ze zmianą stref czasowych zwykle mija jak we mgle. Jet lag, rytmy dobowe organizmu poważnie zachwiane brutalnym brakiem snu, przemieszane z wrażeniami estetycznymi, które ta Stara Europa zapewnia przybyszowi z Ameryki, przyczyniają się do zwolnionych, czasem wręcz, niespójnych reakcji. Ale te zachowania, momentami wręcz nietowarzyskie, uchodzą nam na sucho podczas gdy powoli przyzwyczajamy się do zwolnionego trybu życia. Wchłaniamy wszystko co nas otacza, bez pośpiechu osiedlamy się w domu na wsi, po raz pierwszy doświadczając prawdziwego lata w tym roku.

Related Posts with Thumbnails