It’s not always a walk in the park, this waiting out work days, counting them down, wishing they went by faster.  It’s not always a walk in the park to wait until the day of your vacations will finally arrive.  To ease the minutia of this waiting business, A. and I went for a walk in the park on this glorious summery day, the longest day of the year.  As much as we’re eager to leave for Europe, we knew we would have been missing the beauty that this park offers – the wild, the unkempt, the primitive park in the middle of the city, quite a contrast to manicured parks and forests over there. Both are beautiful, but oh, so different.

Tytuł, tak naprawdę, jest raczej nieprzetłumaczalny na polski. Oznacza on mniej więcej, że nie wszystko jest tak łatwe jak spacer w parku. Otóż nie jest łatwe to wyczekiwanie wakacji, odliczanie dni, w które jeszcze trzeba pójść do pracy, marzenie o tym, żeby czas mijał szybciej. Tak właśnie mija mi ten ostatni tydzień przed wakacjami. Jest niemożliwie długi. Żeby przyspieszyć przemijanie czasu (wiem, że będę tego żałować), wybraliśmy się z A. na wieczorny spacer do parku w ten cudny letni dzień, najdłuższy dzień w roku. Mimo, że nie możemy się doczekać tej podróży, to wkraczając do parku już wiedzieliśmy, że szybko będzie nam brakować piękna, które ten park oferuje – ten dziki, z pozoru zaniedbany, prymitywny park w środku miasta. Park, którego nie sposób znaleźć wśród wymanikurowanych parków i lasów Europy. Te i tamte są piękne, ale jakże inne.

Related Posts with Thumbnails