Posts tagged ·zmiana·...

Time for Some Newness

And this newness comes in the form of my brand spanking new blog header. I’ve been rumbling a tad too much of summer recently, the thoughts of vacations sweetly lingering in my mind, unperturbed by folks trying in the earnest to bring me to my autumn-centered senses. Unfortunately, my resistance started weakening when driving back home from Seattle yesterday. I saw maple trees turning brilliant yellow and red in a hurry. I took it as a sign of the imminent change of the seasons, and to celebrate the transition, I’ve come up with the header above to evoke in you happy feelings of fall – the aromas of baked breads, the sounds of rustling leaves, the colours of fall flowers.

Nadszedł czas na zmianę. Tę zmianę postanowiłam naznaczyć nowym nagłówkiem na blogu. Ostatnio dużo mówiłam o lecie, chyba ciutkę za dużo, ale lato nadal radośnie tkwiło mi w pamięci i nie poddawałam się wysłuchując rozsądnych opinii o nadejściu jesieni. Niestety, ten mój opór musiał w końcu opaść z sił. Wczoraj, wracając z Seattle, już nie mogłam dlużej ignorować faktu, że jesień nadchodzi, bo liście na klonach robią się żółte i czerwone w pośpiechu. Przyjęłam to jako znak, że i w moim życiu jakaś zmiana powinna nastąpić i nowy nagłówek byłby ostatecznym dowodem dobrej woli w tym kierunku z mojej strony. Mam nadzieję, że łagodnie wprowadzam Was w te jesienne nastroje – aromatem pieczonego chleba, szeleszczącymi liśćmi, kolorami jesiennych kwiatów.

Change Is Good, Right?

At least this is how the change feels – just right. The lounge chair we used for blissful afternoon respites in the warm sun back in April and May, could no longer be used for this wholesome purpose. It’s just to hot to have a siesta al fresco. Here is when change becomes Oh-So-Good. Now the chair serves as a day bed, or rather, an evening bed. Perfect to cozy up when the temps cool off a bit, when cicadas become noisy, and the cool wine is being served. The moments to sit back and thoroughly enjoy the vacations.

Zmiana jest zawsze na lepsze, nieprawdaż? Jeśli nie zawsze, to zdecydowanie w tym przypadku. Leżak, który służył nam dzielnie podczas popołudniowego relaksu w kwietniu i maju, już nie spełniał swojego zadania w upałach powyżej 40ºC i sjesta na świeżym powietrzu po prostu nie wchodziła w rachubę. Tak więc nadszedł czas na zmianę i leżak stał się siedziskiem. Idealnym do wieczornych przesiadywanek, kiedy temperatury wreszcie spadają, cykady hałasują i zimne wino jest serwowane… kiedy czas nadchodzi by po prostu odetchnąć pełną piersią i poczuć, że jest się na wakacjach.