Posts tagged ·weekend·...

Lazy Days

The weekend is almost over, but it couldn’t be more perfect, of rather purrrrrr….fect. Everybody is happy around here, including the kitty. We were resting a lot, then getting a little tired walking, then lounging in the sun to regain the energy. Why, oh why, can’t every day be like this?
I hope you’re all ready for the upcoming weekdays. What are your plans for the next few days? I’ll be learning how to make fresh pasta… I know, a little ambitious, if not just plain crazy, but I bought this 1950′s pasta machine in a second-hand store yesterday and now I have no choice, but to see what it holds in store for me.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130505_LazySunbathingDays

Weekend już prawie przeminął, ale nie wyobrażam sobie bardziej idealnie spędzonych dni – wszyscy bardzo zadowoleni, nawet kicia. Trzy dni wolne od pracy przeleciały szybko, ale relaks był głównym celem, tak więc między spacerami i powrotami do domu żeby wypocząć, zalegaliśmy w słońcu akumulując słoneczną energię. Dlaczego każdy dzień nie może tak właśnie wyglądać?
No ale czas nastawić się na nadchodzący pracowity tydzień. Jakie zadania Was wyczekują? Ja zamierzam nauczyć się robić makaron, ha ha! Jeśli nie jest to zbyt ambitne dla mnie wyzwanie, to z pewnością trochę zwariowane, ale ponieważ zakupiłam wczoraj maszynkę do robienia makaronu z 50-tych lat w sklepie ze starociami, to nie mam wyjścia, tylko przekonać się na własnej skórze o co to z tym domowym makaronem chodzi.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

If It Holds Water, It’s a Vase

Obviously things have changed ever so slightly since yesterday. For starters, it’s Friday afternoon and a happy weekend is awaiting. Also, thanks to my rain incantations yesterday, it stopped raining today and the sun peeked through. Wow, I have to remember to use these powers regularly. To top it all off, I found the nasturtium plant bravely surviving the winter, so I rushed to snip a couple of leaves, propped them into a laboratory vessel and decided it was time to introduce the feeling of spring to our home.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130201_IfItHoldsWater

Sytuacja uległa nieco zmianie od wczoraj. Po pierwsze, jest już piątkowe popołudnie i w perspektywie weekendowy relaks. w dodatku, moje wczorajsze zaklęcia powstrzymały deszcz, a nawet więcej, bo otworzyły niebo słońcu – powinnam pamiętać, że posiadam tego typu zdolności i korzystać z nich regularnie. Na uwieńczenie tej dobrej passy, okazało się, że nasturcja na balkonie przetrzymuje dzielnie zimę, więc nie zastanawiając się długo, parę listków padło ofiarą mojej tęsknoty za wiosną i tkwią w menzurce ciesząc stęsknione za świeżą, delikatną zielenią oczy.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

It’s the Weekend At Last!

By golly, the weekend is finally here! I couldn’t be more relieved, more excited, or more hopeful. The working hours are devoid of creativity and I was just about to lose the inspiration that’s still timidly lurking in me. Thankfully, this Saturday rolled about, with brilliant sunshine forecasted for today, and the whole week ahead, and that’s all I’m asking – some bright light, a few flower stems, and a couple days of mental reprieve, Happy Weekend, Friends!

Wreszcie weekend! Ucieszona jego wizją, przywitałam go z ulgą, wypełniona nadzieją na pespektywy związane w wolnym czasem jaki przynosi. Te wszystkie długie godziny spędzone w pracy pozbawione są wszelkiej kreatywności i zanosiło się na to, że na dobre stracę inspirację i pewne drobne twórcze zamysły, które chodzą mi po głowie. Na szczęście, nadeszła upragniona sobota, wypełniona po brzegi słońcem, z prognozą na więcej słońca na cały przyszły tydzień, więc czego chcieć więcej. Wszystko czego mi trzeba do szczęścia to dobre światło, kilka kwiecistych gałązek i ze dwa dni mentalnego wytchnienia. Życzę Wam wszystkim miłego weekendu!

A Spring Day in May

Since my last report from Sunday, I wasn’t around much. Work, generally, overtook my life to the point that there was no energy to do anything else beside it. Normally, it would be a rather sad state of affairs, but I admit that Sunday walk on Barnston Island kept me going well into the week. I thought I would share some more photos from this enchanting place and I’d say ‘hi!’ to you before the weekend starts. We’re to have summer temps around here and because it’s the Mother’s Day weekend I’m super excited about it. I’ll tell you all about it tomorrow. In the meantime, take note of this Friday evening, of all your work-related challenges left behind, of the promise of the splendid weekend ahead of you, and rejoice!

Nie pojawiłam się tu, na Majologii, od prawie tygodnia. Praca pochłonęła mnie bez reszty, do tego stopnia, że na nic więcej już brakowało mi energii. W innej sytuacji, byłaby to osobista porażka. Na szczęście, wspomnienia z tego niedzielnego spaceru na wyspie Barnston utrzymywały mnie przy życiu i spowodowały, że jakoś przetrwałam cały tydzień. Pomyślałam, że może warto pokazać jeszcze kilka zdjęć z tego uroczego miejsca, no i zdecydowanie powiedzieć Wam ‘Cześć!’ zanim zacznie się weekend. Wreszcie mają u nas zawitać prawdziwie letnie temperatury, a w niedzielę świętujemy Dzień Matki, stąd też ta cała moja matczyna ekscytacja. O szczegółach powiadomię jutro. Tymczasem, nie pozwólcie, żeby ten piątkowy wieczór przemknął niezauważony. Cieszcie się, że wszystkie z pracą związane stresy nie mają istnienia przez następne dwa dni, że wręcz odwrotnie, szykuje Wam się beztroski, wiosenny, majowy weekend i to już jest powód do radości.

Comments Off

Launder and Iron

I must admit, these are the two chores that take the most persuasion for me. I avoid ironing, as if my life depended on it. Yet, I will not dress a table in an unironed tablecloth, similarly, I won’t fit it with a wrinkled napkin. Yes, I a*l*w*a*y*s have more ironing to do than I have free time on my hands. Thankfully, it’s not a cause for domestic stress for me, though the ironing basket overflowing with linens all of the time can be quite annoying. So, yes, you guessed it, my entire Sunday, the day I should enjoy, and during which I’m supposed to relax, was spent ironing. I’m out of my mind!!! I see it clearly now, at 7 o’clock on Sunday evening, just when my weekend is coming to a close, I’m wondering what happened to my two free days off-work. Is there a more succinct word that appropriately names my predicament?


Pin It

Pranie i prasowanie są tymi domowymi obowiązkami, które w moim przypadku, wymagają najwięcej perswazji. Prasowania unikam za wszelką cenę, ale jednocześnie, nie położę nie wyprasowanego obrusa na stół, jak również, nie wyposażę go w wygniecioną serwetkę. Zawsze mam więcej prasowania niż czasu do dyspozycji. Na szczęście, ten brak domowej organizacji nie przysparza mi stresów, ale kosz pełen obrusów do prasowania, po prostu działa na nerwy. Tak więc spędziłam niedzielę prasując, dzień, który według wszelkich planów, powinien był być poświęcony przyjemnościom i relaksowi. Teraz, o siódmej wieczorem, w niedzielę, kiedy to weekend nieubłaganie dobiega końca, nagle jasno widzę, że dwa dni wolne od pracy przeleciały mi przez palce. Jeśli ciśnie Wam się na język słowo, które nieco dobitniej określi moją sytuację, to proszę powstrzymajcie się od użycia.

The Promise of the Weekend

It’s been long since I felt this happy with a weekend. How is it possible that a four-day work week can leave me feeling as if I’d worked 10 days in a row. At the same time, however, I’m perfectly excited, and physically ready, for all the possibilities that this weekend is about to bring along. I had a lovely evening yesterday, meeting at M’s. place with the group of my “international girlfriends”. These moments are always fun – eat, drink, talk (read: “gossip”), and get inspired. These women are amazingly talented and knowledgeable, but the exchange of information is challenging as we always have so much to talk about and too much to catch up on. One topic quickly changes a course with a thought of something else and we often find ourselves totally immersed in a million new and exhilarating ideas that are perhaps not thoroughly examined due to a short time we have on that one evening, but definitely are intriguing and thought-provoking, so we leave the gathering always with a renewed sense of purpose and ready for the next day. And this is exactly how I feel today. It’s a sunny and bright morning, though on a cold side with frost on the ground and roofs. What plans do I have for this gorgeous day? We’re heading back to the forests nearby (approximately 60 miles away) to forage for truffles. I’ll report back on the results of the harvest. Stay tuned and enjoy your weekend!

Nie pamiętam kiedy to ostatni raz zapowiedź weekendu była dla mnie aż tak radosna. Jak to możliwe, że tylko czterodniowy tydzień pracy jest poza mną, a czuję się jakbym przepracowała dziesięć dni z rzędu. Jednocześnie, jestem bardzo chętna i gotowa na weekend i wszystkie obietnice jakie on z sobą niesie. Wczoraj spędziłam cudny wieczór w domu M. na spotkaniu z moimi “międzynarodowymi” koleżankami. Te nasze spotkania zawsze są takie przyjemne – jemy, pijemy, rozmawiamy (czy raczej plotkujemy?) i pozwalamy sobie ulec inspiracji. Nasza grupa jest niezwykle obeznana, oczytana, i utalentowana, ale komunikacja nie jest zawsze łatwa, i to nie z powodu różnic językowych. Po prostu mamy taką masę tematów do przedyskutowania, że jedna myśl szybko potrafi zmienić tor i łapiemy się na tym, że nagle rozmawiamy o zupełnie czym innym. Tempo wymiany nowych pomysłów przyprawia o zawrót głowy, i chociaż żaden temat nie zostaje dokładnie zgłębiony, to rozmowy są nadzwyczajnie intrygujące i prowokujące zastanowienie. Z tego to właśnie powodu, po każdym takim spotkaniu niezmiennie powracam do domu z niebywałym zapałem i chęcią do rozpoczęcia następnego dnia. I tak właśnie czuję się dzisiaj rano. Za oknem jasny i słoneczny poranek, chociaż nieco chłodny, bo szron pokrył trawy i dachy. Jakie plany na dzisiaj? Wyruszamy ponownie do lasu, jakieś 100 km od domu) tym razem na poszukiwanie trufli. Zamelduję rezultaty tych poszukiwań w wkrótce. Tymczasem życzę wszystkim radosnego weekendu.

Comments Off

Last Summer Weekend

If you didn’t know, this IS officially the last weekend of the summer. Next week, on September 23, the equinox will push us over into fall and by what I’ve heard today about the weather prognosis for the Pacific Northwest for this fall and winter, it’s going to be a long and cold ride. So grab a bunch of flowers while you still can and have yourself a very happy, colourful, and relaxing weekend. Hugs to All!

Jeśli jeszcze nie słyszeliście, to wiedzcie, że ten weekend jest ostatnim letnim weekendem tego roku. W przyszłym tygodniu mamy już zrównanie dnia z nocą i oficjalnie wkroczymy w ten ciężki do przetrzymania sezon jesienny. Prognozy na jesień i zimę dla Północno-Zachodniego Wybrzeża przewidują długą i zimną zimę. Zatem szybko zakup bukiet jakichś ślicznych jesiennych kwiatów, póki jeszcze kwitną i spraw sobie weekend pełen radości, kolorów i wypoczynku. Usciski!

Comments Off

Happy Weekend!

Well, I hope you’re more than ready for one lovely weekend. I’ll be sending you off for the two days of fun and enjoyment with this impromptu bouquet of desert wild flowers picked up in the wash in front of the house. I have no clue what these flowers are. If you do, drop me a line, all right?

Mam nadzieję, że już wszyscy są gotowi na wiosenno-letni weekend. Te polne pustynne kwiatki niech będą zachętą do dwóch dni spędzonych w radości i beztrosce. Zerwałam je przed domem, ale pojęcia najmniejszego nie mam jak się one nazywają. Jeśli wiecie, to dajcie mi znać. Miłego weekendu!