Posts tagged ·stylizowanie jedzenia·...

Berry Love

I don’t know what to be more excited about – the fact that the berries are already in season here, or that I got these two cute dishes at Anthropologie today. You decide!

Nie wiem z czego się bardziej cieszyć. Czy z tego, że w Arizonie już jest pierwszy sezon na jeżyny (niebawem będzie drugi), czy z tego, że zakupiłam dzisiaj te dwa cudne naczynka w Anthropologie. Wy osądźcie.

Dishes Before Food

It happens often. I actually decide on the food presentation before I decide on the food preparation. The weekend helped to reinforce this habit. I stopped at Pier 1 Imports on Saturday and stumbled upon the cutest, coloured cups. Purchasing, I thought of all my future food styling attempts and felt quite empowered about the whole thing. Then, on Sunday, shopping mundanely for groceries, the adorable baby utensils that happened to be in exact colours of the cups manifested themselves to me, so I bought these, too. Finally I was starting to get it. The whole Easter scene was materializing before my eyes. I dutifully bought the spoons-forks ensembles and went home to set the Easter preview. Now, if only I knew what to put inside these dishes. Any Easter appetizer or dessert ideas that would nicely fit these vessels?

Zdarza mi się to dość często. Najpierw wybieram naczynia i ustalam prezentację posiłku, zanim wiem co będzie na obiad. Ostatni weekend tylko umocnił ten nawyk. Wstąpiłam do Pier 1 Imports w sobotę i tam spostrzegłam śliczne, kolorowe kubki. Zakupując je, oczami wyobraźni widziałam wszystkie fotograficzne ujęcia, których te cuda będą udziałem i czułam dumę i zadowolenie z zadania, które stało przede mną. W niedzielę, robiąc powszednie zakupy spożywcze, natknęłam się na dziecięce sztućce, dokładnie w kolorze kubków kupionych dzień wcześniej, więc zakupiłam i te. Teraz, wreszcie rozumiałam – to jest scena wielkanocna która mi się sama prezentuje. Wróciłam do domu czym prędzej, żeby przymierzyć się do tego wielkanocnego ujęcia. Żebym tylko wiedziała co włożyć do tych naczynek gdy nadejdzie Wielkanoc. Czy macie jakieś pomysły na świąteczne przystawki, albo desery?

Props

Ilva at Lucillian Delights has this awesome series of posts, revealing prop secrets behind her unforgettable photography. I’ve enjoyed the series tremendously, and was thrilled to learn that she invited her readers to share their own prop stashes. I thought, I would give it a try, but first, I admit, that my collection is rather meager. I love to corral the pieces that I might use for the pictures, but it takes a huge effort to keep them contained to storage spaces, and not allowing them to clutter our limited living space. Therefore, I’m fairly disciplined not to bring home every cute dish I see on my visits to the thrift store. Nevertheless, I love playing with the few things that are in my possession.
The most excitement comes from collecting linens. The real thing that is. I’m of opinion that the supple linen texture adds the visual depth to the close-up shots and having the assortment of colours, makes it easier to match the dominant hues of the photo subject. Then come other surfaces – boards, the more weathered, the better, the tiles with all the colours and textures that one can dream of.
As for the dishes, thanks to Ilva’s photography, strictly by examining her beautiful images, I managed to conclude, a while back, that it takes the smallest dish to make the difference in the food shot. The fact she so graciously confirmed in her prop series. Thus, I started picking up the small vessels each time I came across one, and today, I amassed quite a collection.
Bottle glass is something I can’t ignore either. It’s unpretentious and environmentally-friendly, so it finds its spot throughout my house and I happily use it in photos.
The utensils are probably the most challenging finds. Rarely will I encounter silver pieces, so I focus on funky shapes and interesting handles whenever possible. Also, because I mostly shoot breads, I’m more interested in bread and butter knives more than any other cutlery piece.
Styling my own little photo shoot is enormously enjoyable, however, as I admitted in my past post titled Pizza Night, making the cooked food look good on pictures, is far more difficult than just shooting regular objects.

Ilva z Lucillian Delights napisała serię blogów poświęconych rekwizytom jakich używa do robienia swoich niezapomnianych zdjęć. Ta seria zainteresowała mnie niezmiernie, więc tymbardziej ucieszyłam się na wiadomość, że Ilva zaprosiła czytelników swojego blogu, żeby opisali swoje własne kolekcje fotograficznych rekwizytów. Postanowiłam więc wziąć udział, ale przyznaję, że moje zbiory są raczej mizerne. Zagarnianie tych wszystkich eksponatów, które w przyszłości mogą być zastosowane w sesji fotograficznej zdecydowanie należy do moich hobby, ale niestety utrzymanie ich w porządku jest poważnym wysiłkiem, ponieważ te wszystkie małe, nie od pary obiekty mają tendencję zagracać ograniczoną przestrzeń w naszym mieszkaniu. Dlatego jestem dość zdyscyplinowana jeśli chodzi o przyciąganie do domu wszystkiego co mi się podoba. Nie mniej jednak, cieszy mnie tych kilka rzeczy, które aktualnie posiadam.
Najbardziej lubię uzywać lnianych ścierek i obrusów jako tła lub powierzchni. Miekkość i tekstura lnu dodają głębi i trójwymiarowości w fotograficznych zbliżeniach, a różnorodnośc kolorów ułatwia zgranie z dominujacymi kolorami w obiekcie, który fotografuję. Innymi rekwizytami, których używam jako powierzchni są deski – im bardziej zużyte i stargane pogodą, tym lepiej, no i kafle ze swoją nieograniczoną liczbą kolorów i tekstur.
Jeśli chodzi o naczynia, to już dawno zrozumiałam, pilnie badając zdjęcia Ilvy, że używanie najmniejszych talerzyków i miseczek, jest kluczem. Ten fakt Ilva łaskawie potwierdziła w swoim blogu. Dlatego też już od dość dawna kolekcjonuję porcelanowe maleństwa i dzisiaj mam już dość pokaźną kolekcję.
Szkło butelkowe jest czymś, co trudno mi zignorować. Podoba mi się jego niepretensjonalność i to, że jest recyklowane z butelek, dlatego jest go dużo, rozsianego po całym mieszkaniu, i chętnie używam go w zdjęciach.
Sztućce są chyba najtrudniejszym rekwizytem do wynalezienia. Bardzo rzadko uda mi się wypatrzyć jakiś pojedyńczy srebrny egzemplarz, więc koncentruję się na śmiesznych kształtach i interesujących rączkach. Do tego, ponieważ większość moich zdjęć związanych z jedzeniem dotyczy chleba, to naturalnie oscyluję między nożami chlebowymi czy małymi nożykami do masła.
Stylizowanie moich własnych sesji zdjęciowych jest już moim hobby, jednakowoż, tak jak przyznałam w odcinku blogu o robieniu pizzy, fotografowanie świeżo przygotowanego jedzenia jest o wiele trudniejsze, niż fotografowanie zwykłych obiektów.

Pizza Night

I’m finding out that it’s difficult to cook and to document the cooking with pictures as I go at it. There are so many talented bloggers who make it effortlessly, but for me something’s gotta give. In my case, actually, both suffer. The pizza wasn’t the perfection it could be and I felt rushed with the pictures too. I’m also discovering that when freshly cooked food is left non-served, but rather fiddled with in front of the camera, it totally loses its appeal, again, both in taste and in how it looks. Anyhow, I tried, can’t blame a girl for trying. But now I have a newly found respect for food photography and brave souls who attempt it. Here are my absolute favourite food bloggers slush food photographers – people who make it look so easy: 1. Lucillian Delights 2. La Tartine Gourmande 3. honey & jam

Okazuje się, że trudno jest gotować i jednocześnie dokumentować to gotowanie zdjęciami. Jest wielu utalentowanych “blogerów”, którzy czynią to bez wysiłku, ale w moim przypadku, proces nie zaspokoił moich oczekiwań. Obydwa aspekty straciły na jakości. Pizza nie była taka wyśmienita, jak mogła być, no i samo robienie zdjęć odbywało się w pośpiechu. Odkrywam również, że jeśli świeżo ugotowane jedzenie nie jest natychmiast serwowane, ale w zamian manipulowane przed obiektywem aparatu, to traci ono swoje apetyczne zalety, zarówno w smaku, jak i w wyglądzie. No cóż, chciałam spróbować jak się to robi. Nabrałam nowego respektu dla fotografowania jedzenia i tych osób, które się tej pracy oddają. Podaję tutaj linki moich najbardziej ulubionych “blogerów” piszących i fotografujących jedzenie – ci ludzie sprawiają pozory, że process ten jest łatwy: 1. Lucillian Delights 2. La Tartine Gourmande 3. honey & jam

Related Posts with Thumbnails