Posts tagged ·stare·...

One Door Closes, Another…

This is my motto today. I need a great deal of convincing in this area, as I’ve lost my spark recently fighting one cold after another. I’m on day nine of major sniffles and instead of them subsiding, they’re hitting me with some renewed force. Their renewal, I’m sure, comes from their reinforcements residing in the public school system where I meet every cold-related germ that cares to settle down in this part of the world. Patience, I tell myself, and I speak with the sound dose of persuasion when I try to recall the warmer, the sounder, the brighter days I once partook in. Here then comes a long-overdue collage of my obsessive door-and-window-picture-taking-activity that I involved myself over a few of our recent vacations. If you recall, at all, I presented here a window collage, but the picture wouldn’t be complete without the other wall-opening fixture. I hope the metaphor will work well for me. I feel like I’m missing on some good healthy fun because of this cold, and to counteract the feeling of deprivation I just whisper to myself: let it be, this door might have closed on me, but another will soon open…

Jedne drzwi się zamykają, gdy inne się otwierają – czy jakoś tak podobnie. I tak potrzebuję być stanowczo przekonywana w tej kwestii, jako że brakuje mi i energii i humoru, bo walczę z przeziębieniem, i to chyba nie jednym. Dziewiąty dzień z katarem przestaje być zabawny, i zamiast tkwić w wierze, że on przechodzi, to ja doświadczam jakby jego spotęgowanej siły. Te posiłki zapewne przyszły do mnie ze szkoły, bo jest to istne siedlisko każdego rodzaju wirusa. Powtarzam sobie, żeby być cierpliwą i z dużą dozą perswazji przytaczam w pamięci chwile spędzone w cieple, w słońcu i w zdrowiu. Oto więc przedstawiam kolaż będący rezultatem obsesyjnego zajęcia jakiemu oddawałam się na wakacjach, kiedy to bez opamiętania strzelałam zdjęcia okien i drzwi. Może pamiętacie ten okienny kolaż, ale oczywiście obraz nie byłby kompletny gdyby miało zabraknąć tej drugiej budowlanej wnęki. Mam nadzieję, że ta drzwiowa metafora zadziała, bo czuję się trochę taka oszukana przez zwalczanie tego smarkania i żeby nie dopuścić do poczucia kompletnej deprywacji szepczę sobie pod nosem: niech i tak będzie, te drzwi mogły się zatrzasnąć tuż przed moim zasmarkanym nosem, ale już wkróce inne się otworzą.

Spools

These wooden spools are all about memories for me. Sewing was something I’ve never learned from my Grandma though she tried ferociously to get the skill into me. Now, it turns out, I would love to know how, but all that I can do, is to collect the wooden spools that remind me of days gone by. These are pleasant recollections.

Te drewniane szpulki wywołują wiele wspomniń.  Nigdy nie nauczyłam się szyć, mimo że Babcia próbowała bardzo aktywnie, żebym przyswoiła sobie tę umiejętność.  Na darmo.  Dzisiaj okazuje się przydałoby się wiedzieć coś o szyciu, ale pozostaje mi tylko kolekcjonowanie tych starych szpulek, które wdzięcznie przypomninają mi przeszłość.  Miłe są te wspomnienia.

Comments Off

Thrifting

I admit, I love old, vintage, weathered, worn out, broken into, with character items.  So when my girlfriends, when joining me for my birthday celebration, divulged the secrets related to the spring cleanup in a certain Vancouver neighbourhood, and further elaborated how the stuff comes in for free, I signed up for the Sunday of thrifty fun.  We had a wonderful time. I brought home just a few items, an old suitcase, an adorable chair, a frame,  and a thing for drying flowers, herbs, or candles – your crafty choice.  Here is the suitcase.  It dates, I’m guessing, around 1950′s, has a sole travel sticker from Nassau, Bahamas, and it perfectly compliments colors in our living room.

Przyznaję się, uwielbiam przedmioty stare, naznaczone wiekiem, sponiewierane, zużyte, z charakterem. Gdy w czasie moich urodzinowych celebracji, moje koleżanki wyjawiły tajemnice wiosennych porządków mających miejsce w pewnej vancouverskiej dzielnicy, i gdy dowiedziałam się, że rzeczy, które są śmieciem dla jednej osoby, a które stają się skarbem dla drugiej, przychodzą bezpłatnie, bez wahania postanowiłam dołączyć do koleżanek w to niedzielne przedpołudnie. Wspaniale spędziłyśmy czas. Przywlokłam do domu tylko kilka skromnych przedmiotów: starą walizkę, interesujące krzesło, ramę do obrazu i wieszak do suszenia ziół, kwiatów lub świeczek – w zależności od tego co jest Twoim hobby. Oto ta stara walizka. Datuje się myślę około lat 50-tych. Ma jedną, jedyną nalepke podróżniczą z Nassau, Bahamas i doskonale pasuje kolorystycznie do wystroju naszego domu.

Comments Off

Old Jars

I can’t resist them.  I buy them wherever I come across them.  I put anything and everything in them and spread them around the house.  Simple packaging is so appealing.

Nie umiem się oprzeć starym sloikom.  Kupuję je gdziekolwiek się na nie natknę.  Są idealnymi pojemnikami na wszystko.  Rozstawiam je po całym domu.  Proste i przyjazne środowisku opakowania są takie atrakcyjne.