Posts tagged ·spokój·...

Equanimity

Between F.’s visit and our trek to the Grand Canyon together, there was no time for on-line presence. Now we’re back to the Arizona home, but packing and leaving for Vancouver. I knew this day would eventually arrive and I’d feel the melancholy of leaving something precious to my heart behind. I shouldn’t then be surprised how difficult it is to endure this day. That’s why I’m using every trick of the trade to find in me the calmness of mind, the composure necessary to go on, the serenity and the belief that all will be well. One glance at the images from our trip brings this tranquility instantly. The Grand Canyon was truly GRAND. Its wondrous vastness stands in contrast with my petty little nostalgia. How absolutely awesome it is that I could experience this marvelous sight.

Pomiędzy wizytą F. i wspólnym wypadem do Wielkiego Kanionu Kolorado, niewiele miałam czasu na internet i blogowanie. Teraz już jesteśmy ponownie w domu w Arizonie, ale pakujemy się na powrót do Vancouver. Wiedziałam, że ten dzień kiedyś nastanie, i że poczuję smutek z powodu opuszczenia miejsca, które jest mi drogie. Nie powinnam więc być zaskoczona faktem, jak ciężko mi to przychodzi, a jednak jestem. Próbuję więc różnych sposobów by odnowić w sobie ten stan spokoju ducha, opanowania i optymizmu. Gdy zerkam na zdjęcia zrobione w Kanionie, to poczucie spokoju wraca natychmiast. Wielki Kanion jest właśnie taki – WIELKI! Jego ogrom jest potężnym kontrastem dla moich drobiazgowych uczuć nostalgii i smutku. Najważniejsze przecież jest, że dane mi było doświadczyć tego cudownego miejsca.

Be Calm

My paint idea for the bedroom walls did not work. Actually, hardly anything worked for me today. It started with the white-wash finish for the walls that ended up looking as if I did a crummy paint job. Then the re-finish of the bedroom vanity was another bust. As I fretted and complained, Gruba kept me company. She was calm and quite content, just a happy cat to be there with me. I took note.

Mój genialny pomysł na wykończenie ścian nie zadziałał. W zasadzie, to nic mi dzisiaj nie wychodziło. Zaczęło się od wybielanych ścian, które po dwóch warstwach wyglądały jakby je malowało dziecko. Następnie toaletka, którą wykańczam totalnie nie prezentuje się tak jak sobie wyobraziłam. Podczas gdy ja narzekałam i biadoliłam, Gruba siedziała sobie tuż obok, spokojna i całkiem zadowolona, szczęśliwa, że może dotrzymać mi towarzystwa. O tak, zwróciłam uwagę.

Comments Off