Posts tagged ·rodzina·...

The Kids Are in Town

Spending time with F. and S. is always lovely, but this time around it feels remarkably special, as the two of them flew into Phoenix from Vancouver and are spending a few days with us. I love their youthful energy and the ease of their manner. It’s ultimately gratifying to watch the kindness they extend each other and it’s fun to witness their self-deprecating humour. If I were to give the name to the underlying emotions that create the atmosphere of our time together, I’d choose contentment, playfulness, and faith in what the future will bring, before any other. It’s good times!

Czas spędzany razem z F. I S. jest zawsze przemiły, ale tym razem okoliczności są naprawdę nadzwyczajne, bo dolecieli z Vancouver, by spędzć z nami kilka dni w Phoenix. Cieszy mnie pełnia ich energii i ich swobodny sposób bycia. Z przyjemnością obserwuję łagodność z jaką się odnoszą do siebie i ich umiejętność naśmiewania się z samych siebie. Gdybym miała nazwać po imieniu te wszystkie emocje, jakie towarzyszą nam gdy kreujemy atmosferę naszego spotkania, to najpierw wybrałabym zadowolenie, zabawę i wiarę w jasną przyszłość. Jest dobrze!

Bidding Goodbyes

… is always hard. They’re even harder after a three-months stay. The time flew by and it seemed like only days had passed since we were starting the vacations and were gasping with excitement at the sheer thought of them. Well, now was time to pack up and come back home. Leaving our Moms was the toughest duty of all. But with each sad goodbye, entered the hope, the determination, and the believe that we’ll come again and rather sooner than later. Until next year my loves. Thank you for the great time. No memory will be lost. I’ll be returning to all the wonderful moments here, on Majology, so sit tight.

Pożegnania są zawsze trudne.  Pożegnanie po trzech miesiącach jest jeszcze trudniejsze.  Czas przeleciał niewiarygodnie szybko, bo wydawało się, że minęły zaledwie dni od chwili kiedy rozpoczynaliśmy te wakacje i na samą myśl o ich długości chichotaliśmy z niedowierzaniem.  Niestety, nadszedł czas pakowania i powrotu do domu.  Pożegnania z mamami były najcięższym zadaniem, ale z każdym smutnie wypowiedzianym “do widzenia”, przychodziły nadzieja, postanowienie i wiara, że przyjedziemy ponownie już niebawem.  Więc do szybkiego zobaczenia, Kochani!  Podziękowania za cudowne chwile.  Wspominać będziemy te wspólnie spędzone dni często i z radością, a ja powracać będę do tych niezapomnianych momentów na Majologii, więc czekajcie na moje wakacyjne wspominki cierpliwie.

Old Family Photographs

Don’t you adore the old photographs you find at your Grandma’s?  Most often than not, even your dear Nana has no clue as for Who? When? and Why?  But this is exactly the charm of these old sepia scraps of paper.  These are photographs of A’s distant relatives.  He went into a lot of trouble to take the photos away from their rightful owners, bring them to Canada, scan them, interview every member of the family to find the details, but still mystery envelops these lovely pictures.  Well, the matronly family on the bottom right photograph is Janina and Józef Pierzchała.  This is their wedding photo taken in 1923, but that’s about it.  This is all we know about these fascinating people, and most likely, all we’ll ever know.  Just the way I like it.

Czy nie zachwycają Cię stare fotografie, które jeszcze możesz znaleźć u Babci lub swoich rodziców?  Najczęściej jednak, nawet Twoja ukochana Babcia pojęcia nie ma kogo te zdjęcia przedstawiają.  Ale to w istocie jest cały czar tych starych kawałków papieru w kolorze sepii.  Te oto fotografie przedstawiają dalekich krewnych A.  A. zadał sobie wiele kłopotu, żeby wypożyczyć te zdjęcia od wszystkich kuzynów, cioć i wujków, żeby przewieźć je do Kanady, wszystkie je zeskanować, i na koniec przeprowadzić wywiady z rodziną, żeby znaleźć wszystkie możliwe informacje.  Nadal jednak detale obleczone są tajemnicą.  Wiemy tylko tyle, że ta matronowata para na dolnym zdjęciu to Janina i Józef Pierzchałowie,  Jest to ich ślubne zdjęcie z 1923 roku, ale to wszystko.  To cała wiedza jaką posiadamy na temat tych fascynujących ludzi, i najprawdopodobniej, cała wiedza jaką kiedykolwiek bedziemy mieć.  I tak jest najlepiej.

Comments Off

Thinking of Mom

My Mom is an incredible woman. She is loving, absolutely selfless, fiercely independent, and a force to reckon with. I’ve known for some time now that she was being prepared for a surgery, but I did not know that she’s already had it and said nothing about it. I shouldn’t be surprised, I know her well. She doesn’t like to be the centre of attention, she will do everything herself, she will rarely ask for help. So she did all that. Went to the hospital without telling me, so “I wouldn’t worry”. Yes, I’m a little said that she went through the fears and uncertainties all by herself, but at the same time, I’m eternally grateful for the fact that she’s recovering well, and that there is family around her to extend the help that she will always accept with resistance, and they will always give with abundance. And I’m here, thousands of kilometers away, just watching. Love you, Mom.

Moja Mama jest niewiarygodną kobietą. Kochająca, bezinteresowna, zdecydowanie niezależna, ogólnie mówiąc – siła natury. Wiedziałam już od jakiegoś czasu, że przygotowuje się do operacji, ale czego nie wiedziałam to to, że Mama już tę operację ma za sobą i mnie o niej nie powiadomiła. Nie powinnam być zaskoczona, znam ją przecież dobrze. Mama nie lubi być w centrum uwagi, wszystko woli zrobić sama i bardzo rzadko prosi o pomoc. I tak dokładnie postąpiła w przypadku operacji. Stawiła się do szpitala bez słowa, żebym “się nie martwiła”. No tak, trochę mi smutno, że przeżywała przedoperacyjne lęki i niepewności sama, ale jednocześnie, pozostaję głęboko wdzięczna, że pooperacyjna rekonwalescencja przebiega dobrze, i że ma wokół siebie rodzinę, która chętnie wyciąga pomocną rękę w jej stronę, pomoc którą moja Mama zawsze będzie przyjmować z oporem, a oni ją dawać z nieograniczoną chojnością. A ja jestem daleko, tysiące kilometrów i tylko obserwuję. Kocham Cię, Mamo.

Five Things that Make My Heart Sing

1. F. – my son, my baby, my first-born, my only-born, my pride and joy.
2. Road trips with A.
3. Early spring flowers.
4. Storks.
5. Lavender fields.

Pięć rzeczy, które powodują, że dusza mi śpiewa:
1. F. – mój syn, mój pierworodny, mój jedynak, moja radość i duma.
2. Podróże samochodowe z A.
3. Kwiaty wczesną wiosną.
4. Bociany.
5. Pola lawendowe.

Spools

These wooden spools are all about memories for me. Sewing was something I’ve never learned from my Grandma though she tried ferociously to get the skill into me. Now, it turns out, I would love to know how, but all that I can do, is to collect the wooden spools that remind me of days gone by. These are pleasant recollections.

Te drewniane szpulki wywołują wiele wspomniń.  Nigdy nie nauczyłam się szyć, mimo że Babcia próbowała bardzo aktywnie, żebym przyswoiła sobie tę umiejętność.  Na darmo.  Dzisiaj okazuje się przydałoby się wiedzieć coś o szyciu, ale pozostaje mi tylko kolekcjonowanie tych starych szpulek, które wdzięcznie przypomninają mi przeszłość.  Miłe są te wspomnienia.

Comments Off