Posts tagged ·recipe·...

Vive l’Aubergine!

I like the vegetable a lot, cook it often, but rarely serve it when we have company. I find that many people have the love-hate relationship with this plant. Hoping to ameliorate some of the eggplant animosity that’s out there, I’d like to introduce to you this very tasty Italian antipasto recipe. I don’t remember the dish at all from the time we lived in Italy. I guess, we were too young, too freshly transplanted to a new country, too unrefined in our tastes to appreciate it. But I remember it well from the few subsequent trips. The dish is commonly one in the selection of many antipasti that you can pick and choose from in multiple restaurants, as a prelude to your main meal. When taking your share of the antipasti, be reminded that you pay by weight, and as tempting as the dishes are, they also end up quite heavy on your wallet. So delay no more and make this antipasto yourself with very little money, but just a bit of your culinary effort.

Grilled Eggplant Antipasto
The beauty of the preparation of this dish is that you can make it entirely to your own taste. Every ingredient comes in the amount that suites your taste buds. It’s that simple!

Ingredients:
2 medium eggplants, sliced lenghwise in 0.5″ (1cm) slices
fresh chives, finely chopped
fresh oregano, finely chopped
garlic clove(s), minced
dry hot chili pepper, crumbled
extra-virgin olive oil
salt and pepper to taste

Method:
1. Sprinkle salt on all eggplant slices and leave them resting on a paper towel for at least an hour (or more).
2. Heat your grill to high. (You may choose to broil the eggplant in the oven).
3. Dip each eggplant slice in olive oil and then grill on both sides until grill marks are nicely impressed into the slices. Transfer to a bowl.
4. Cut the grilled eggplant into 0.5″ (1 cm) strips.
5. Add all the remaining ingredients and mix well.
6. Let sit in room temperature for one hour before serving as an antipasto with some crusty bread. Will keep in the fridge for up to 4 days, getting tastier with every passing day.

Enjoy!

Psianka podłużna??? Nie, nie, pozostaniemy przy oberżynie, albo jak niektórzy ją nazywają – bakłażanie. Lubię ją bardzo, przyrządzam często, niestety, rzadko podaję, gdy mamy towarzystwo do obiadu. Okazuje się, że ludzie albo kochają, albo nienawidzą to warzywo. By uleczyć te zranione oberżyną dusze, a może nawet nawrócić co jakiegoś zaprzysiężonego przeciwnika tego warzywa, proponuję przepis na włoskie antipasto z grylowanej oberżyny. Nie kojarzę tego dania z czasów, gdy mieszkaliśmy we Włoszech. Podejrzewam, że byliśmy zbyt młodzi, zbyt nawykli do naszej polskiej kuchni, lub też nie wyrafinowani wystarczająco, żeby docenić jego walory. Pamiętam tę przystawkę jednak z późniejszych wizyt we Włoszech. Najczęściej serwowana jest jako jedno z wielu wstępnych dań, którymi Włosi rozpoczynają posiłek. Należy pamiętać, że gdy wszystie te cudne przystawki kuszą kolorem i zapachem, to sprzedawane są na wagę i, niestety, szybko górują cenę restauracyjnego posiłku. Zatem nie zwlekaj, tylko przyrządź tę recepturę własnymi rękami za małe pieniądze i tylko za odrobinę czasu i kuchennego wysiłku.

Przystawka z grilowanej oberżyny
Urok tego dania polega na tym, że przyrządzasz go całkowicie według własnego smaku. Dodaj każdego składnika tylko tyle, albo aż tyle, by dogodzic własnym gustom. Taki to prosty przepis!

Składniki:
2 średnie oberżyny, skrojone wzdłużnie na 1-centymetrowe plastry
świeży szczypior, drobno pokrojony
świeże oregano, drobno pokrojone
ząbek (lub ząbki) czosnku, przeciśnięty przez prasę
suszone ostre chili, pokruszone
oliwa z pierwszego tłoczenia
sól i pieprz do smaku

Sposób przyrządzania:
1. Posyp płaty oberżyny lekko solą i pozostaw na przynajmniej godzinę.
2. Zagrzej gryl do wysokiej temperatury. (Można również upiec oberzynę w piekarniku).
3. Obtocz każdy plaster oberżyny w oliwie i gryluj aż do momentu kiedy pojawią się brązowe pręgi od gryla. Przełóż upieczoną oberżynę do miski.
4. Pokroj oberżynę w centymetrowe paski.
5. Połącz z pozostałymi składnikami i dobrze wymieszaj.
6. Pozostaw w temperaturze pokojowej na godzinę, po czym serwuj z chrupiacym chlebem. Można trzymać w lodówce aż przez 4 dni (jeśli nie zostanie zjedzona wcześniej), a z każdym dniem oberżyna będzie smakować coraz lepiej.

Smacznego!

2011 World Bread Day: Sunflower Seed Sourdough Loaf


Happy World Bread Day!
I’ve baked today together with hundreds of people. All of them in their kitchens, devoting their time to one and only task – baking bread, their daily bread, hoping, in the words of the organizer of this blog event – Zorra of Kochtopf blog: “to heighten our awareness of the world food problem and strengthen solidarity in the struggle against hunger, malnutrition and poverty”. I felt such a surge of energy participating, but because I had a difficult time to decide what to bake, I’ve decided to skip the true and trusted recipes I bake regularly, and I went for my own invention… sort of, as there are plenty of version of the same type of bread.   There were a few prerequisites – it had to be sourdough, it had to have seeds, it needed to have mixed flours, it’s got to be big.  And this is how I’ve come up with this Sunflower Seed Sourdough loaf. If you make it, let me know what you think.

Sunflower Seed Sourdough Loaf
Formula:
350g mature sourdough wheat starter 100% hydration
400g high-gluten bread flour (preferably 13% protein)
150g rye flour
150g graham flour
455g water
10 g sea salt
120g toasted sunflower seeds

Method:
1. Combine flours and water, mix on low for 2 minutes, cover and let autolyse for 40 minutes.
2. Add sourdough and salt to the dough and mix for 5 minutes alternating between low and medium speeds of the mixer.
3. Add sunflower seeds an mix them in for two minutes.
4. Leave the dough in the mixer bowl for 3 hours, turning the dough for 5 rotations after 1 1/2 hours to release the gases.
5. After the 3-hour fermentation, turn dough onto the bench, fold it on all four sides, flip it upside down, and rest for 20 minutes.
6. Sprinkle a handful of sunflower seeds on the bottom of well-floured banneton.
7. Shape the dough into one big batard and place in the banneton for approximately 2 hours. You’ll know that the final proofing is complete if the indentation made in the dough with a finger makes the dough spring back very slowly.
8. An hour before the final proof is finished, preheat the oven to 500ºF.
9. Place the loaf in the heated oven, steam using your preferred method, lower the temperature to 430ºF, and bake for 40 minutes.
10. Remove from the oven and let cool on a cooling rack.

Ja i setki innych, nieznanych mi ludzi, piekliśmy dzisiaj razem chleb. Wszyscy stawiliśmy się w kuchniach, na całym świecie, żeby propagować Światowy Dzień Chleba, i przyczynić się, według słów organizatorki tego blogowego zdarzenia, Zorry z Kochtopf: “do podniesienia świadomości ludzkości na temat istniejącego problemu dostępności do pożywienia, oraz wzmożenia walki z głodem, niedożywieniem i biedą”. Opisać mi trudno jaki napływ energii asystował mi dzisiaj w trakcie pieczenia. Długo jednak debatowałam jaki to chleb wypiec. Postanowiłam nie tracić energii na wypróbowane receptury, które już piekłam nie raz, a raczej stworzyć coś nowego, coś własnego. Może nie jest to innowacja, jako że chleb taki jak ten był już nie raz pieczony przez wielu piekarzy, ale z pewnością jest to moja własna receptura, która miała konkretne wymagania – musiał być zaczyn, i nasiona, i mieszane mąki, i miał to być jeden wielki dorodny bochen. Tak więc dumna jestem przedstawiając ten oto słonecznikowy chleb na zakwasie. Jeśli zachęciłam Cię do pieczenia tego chleba, to koniecznie daj mi znać jak się udał.

Bochen słonecznikowy na zakwasie
Składniki:
350g dojrzałego pszennego zakwasu (100% nawilżenia)
400g wysoko-glutenowej pszennej mąki (13% białka)
150g żytniej mąki
150g mąki grahamowej
455g wody
10 g morskiej soli
120g uprażonych nasion słonecznika

Sposób przyrządzania:
1. Połącz wszystkie trzy mąki z wodą i wyrabiaj w mikserze kuchennym przez 2 minuty na wolnych obrotach, przykryj i pozostaw na 40 minut.
2. Dodaj zakwas i sól i wyrabiaj przez 5 minut, zmieniając obroty co minutę z wolnych na średnie.
3. Dodaj ziarna słonecznika i wymieszaj aż będą dobrze połączone z ciastem, przez około 2 minuty.
4. Zostaw ciasto do pierwszego wyrośnięcia na około 3 godziny. Przemieszaj je tylko na 5 obrotów miksera po około 1 1/2 godziny wyrastania by pozwolić uciec gazom.
5. Po 3 godzinach wyrastania, wyłóż ciasto na stolnicę, złóż w kopertę, odwróć do góry nogami i pozostaw w spoczynku na 20 minut,
6. Wsyp garstkę nasion słonecznika na dno koszyka do wyrastania, dobrze poprzednio sprószonego mąką.
7. Uformuj duży bochenek i włóż do koszyka na 2 godziny do ponownego wyrośnięcia. Ciasto będzie gotowe do pieczenia, jeśli wgłębienie zrobione palcem już więcej nie sprężynuje.
8. Na godzinę przed skończeniem wyrastania, nagrzej piekarnik do 260ºC.
9. Wstaw bochenek do piekarnika, zaparuj piekarnik metodą, która Ci pasuje, obniż temperaturę do 220ºC i piecz przez 40 minut.
10. Wyłóż chleb z piekarnika na kratkę do studzenia.

Cordially

I’m not at all surprised that you’ve asked for the recipe for the blackberry cordial. It’s fantastic – the bottled goodness of the late summer. The recipe comes from this awesome book “Wielka Księga Nalewek” (The Great Book of Cordials”) by Jan Rogala, the collection of centuries old recipes known in Poland. Reviewing the book, I come to the conclusion that you could not only make a cordial from any plant bearing fruit, but also from any combination of fruit, spices, zests, roots, or herbs. Cardamom cordial, anyone? No, I didn’t think so, but give this blackberry cordial a try.

Blackberry Cordial
Ingredients:
for each kilogram (2.2 pounds) of blackberries you’ll need 250 g (8 oz) of sugar
vodka to cover the fruit
Method:
1. Fill a big jar with blackberries to 3/4 of its height. Pour vodka over fruit so all blackberries are submerged in alcohol. Place in a sunny spot for 7 days.
2. Next, pour the fruit-alkohol mixture over a fine sieve into clean bottles. Close the bottles tightly and refrigerate.
3. Place drained blackberries back in the jar and add sugar. Shake well. Leave in a warm place for 14 days.
4. Separate all the juices from fruit and combine with the fruit-infused vodka in your refrigerator. Bottle and close well with a cork.
5. Let stand in room temperature for 5 weeks before you taste it.

Wcale nie jestem zdziwiona, że prosicie o przepis na jeżynową nalewkę, o której pisałam tutaj, bo jest w niej cała dobroć końca lata zamknięta w butelce. Przepis pochodzi z tej pięknie wydanej kiążki “Wielka Księga Nalewek”, Jana Rogali, kolekcji wielowiekowych przepisów na nalewki zebrane po całej Polsce. Korzystając z tego doskonałego źródła, dochodzę do wniosku, że nalewkę można zrobić z każdej rośliny, która rodzi owoce, albo też z dowolnej kombinacji owoców, przypraw, skórek, korzeni i ziół. Ktoś ma ochotę na kardamonkę, nie, pewnie nie, ale koniecznie wypróbujcie nalewkę jeżynową wytrawną.

Nalewka Jeżynowa Wytrawna
Składniki:
na każdy kilogram jeżyn wymagane jest 250 g cukru
wódka w ilości by przykryć owoce
Sposób przyrządzania:
1. Owoce wsypać do gąsiorka, nie wyżej niż do 3/4 jego wysokości. Wlać wódkę tak by przykryła owoce. Postawić w słonecznym miejscu na tydzień.
2. Po tym czasie nalewkę zlać. W zamkniętych butelkach, schować do lodówki.
3. Odsączone owoce posypać cukrem i energicznie wstrząsnąć gąsiorkiem. Postawić w ciepłym miejscu na 2 tygodnie.
4. Zlać i połączyć z nalewką, wymieszać, rozlać do butelek i dobrze zakorkować.
5. Odstawić na 5 tygodni.

The Veggie Lovers’ Soup

Well, I have a recipe for you, my friends, especially for those of you, who could be a bit tired of their regular fare and are longing for an eyes popping, mouthwatering, taste buds exploding dish that is also quick and easy to make. This colourful bowl of the Summer Vegetables and Pesto Soup will surely make your day easier, your health improved, and your life brighter. Plainly bored of our food that was recently lacking colour, I wondered, how could that be possible, that in the middle of the summer, it didn’t look like the season when we sat down to the dinner table. I reached for the crisper of our refrigerator and surprise, surprise, I found there everything I could possibly need for the colourful, summer vegetable soup. So here it is. Please make it soon before all the colourful wonder of the vegetables is gone. Enjoy!

 

 

Ingredients:
1 TB EVOO (extra-virgin olive oil)
1 fresh hot pepper, serrano or jalapeno, finely chopped
1 medium onion, chopped
2 cloves garlic, minced
3 carrots, sliced into half moons
3 celery stalks, thinly sliced
2 cups green beens, cut into 1-inch sticks
kernels from 1 ear of sweet corn
1 red bell pepper, diced
2 ripe tomatoes, chopped
2 young zucchinis, sliced into half moons,
1 yellow summer squash, sliced into half moons
Salt and pepper, to taste
basil pesto
Method:
1. Heat oil in a medium sized saucepan over medium heat, add chilis and saute briefly. Add onions and again saute until they become translucent.
2. Continue in the same manner with garlic, carrots, celery, beans, and corn making sure that each vegetable is well coated and has enough time to soften and let the juices out.
3. Add the red pepper and tomatoes, and cook for a few minutes.
4. Once the tomatoes have almost dissolved, add water, sliced zucchinis, and the summer squash.
5. Season with salt and pepper and bring to a soft boil, stir well, and remove from heat.
6. Add the pesto, serve, and enjoy.

Mam tutaj dla Was, zwłaszcza dla tych z Was, co to już trochę są znudzeni monotonnym jedzeniem, przykład dania powodującego ślinotok, fiestę dla oczu, i eksplozję receptorów smakowych, i do tego jest jeszcze niezwykle proste do przygotowania. Ta kolorowa jarzynowa zupa z bazyliowym pesto z pewnością poprawi Ci dzień, polepszy zdrowie, i jeszcze, na dodatek, rozjaśni postrzeganie całego świata. Sama też już byłam znudzona tym co stawiamy przed sobą na stole i zastanawiałam się jak to jest możliwe, że w środku lata, naszemu jedzeniu tak brakuje kolorów. Wystarczyło jedno spojrzenie na pojemnik z warzywami w lodówce i okazało się, że tam było wszystko czego trzeba było by przygotować tę barwną, letnią zupę warzywną. Więc oto przepis, przygotujcie ją czym prędzej, zanim te barwne, świeże warzywka znikną bez śladu. Smacznego!

 

 

Składniki:
1 łyżka oliwy z pierwszego tłoczenia
1 świeża ostra papryczka, drobno pokrojona
1 cebula, posiekana
2 ząbki czosnku, roztarte
3 marchewki, pokrojone w talarki
3 łodygi selera, pokrojone
2 szklanki zielonej fasolki, pokrojonej
ziarna kukurydzy zdjęte z kolby
1 czerwona papryka, pokrojona
2 dojrzałe pomidory, pokrojone
2 młode zielone cukinie, pokrojone w talarki
1 żółta cukinia, pokrojona w talarki
Sól i pieprz do smaku
pesto z bazylii
Sposób przyrządzania:
1. Rozgrzej oliwę na średnim ogniu, dodaj posiekaną ostrą papryczkę i delikatnie podsmaż. Dodaj cebulę i ponownie podsmaż aż zmięknie.
2. W ten sam sposób potraktuj kolejno czosnek, marchewkę, seler, fasolkę i kukurydzę, upewniając się, że każde z warzyw jest dobrze obtoczone w oliwie i podsmażane na tyle długo, żeby puścić soki.
3. Dodaj czerwoną paprykę i pomidory i pogotuj przez kilka minut.
4. Gdy pomidory już prawie się rozgotowały, dodaj wodę oraz pokrojoną cukinię.
5. Przypraw solą i pieprzem, doprowadź zupę do pierwszego wrzenia, zamieszaj i zestaw z ognia.
6. Dodaj pesto, podaj do stołu.

Got Fresh Basil?

Just a quick recipe for you if you don’t quite know how to use all the basil that goes gangbusters in your garden. The recipe can be scaled up or down. Try this… trust me, you’ll not regret it.

Mam tutaj taki szybki przepis na pesto z bazylii, jeśli nie wiecie co uczynić z nadmiarem bazylii w ogrodzie. Przpis można skalować bez ograniczeń, zależnie od ilości ziół. Koniecznie wypróbujcie!

Bread Baking Buddies:  Hildegard’s Spelt Bread

As it turns out, I wasn’t the only Bread Baking Buddy who would accept the January 2011 Bread Baking Babes challenge with a bit of apprehension. A whole-spelt bread you say, Astrid? Yes, indeed! Astrid of Paulchens Food Blog, the Bread Baking Babe herself, chose this ambitious bake from the array of healthy breads. Read Astrid’s blog entry for details about her selection and the interesting tale of Hildegard of Bingen, the early Medieval Ages abbess from Germany, the author of this 800+ years old recipe.
I was happy to bake this excellent bread for two reasons. The bread is really tasty, the total bonus considering I had no idea what to expect. Secondly, it was a quick bake. Being used to the inordinate amounts of rising times of the sourdoughs I usually bake, this yeast bread was ready in the blink of an eye. It’s really nice to be able to start to bake a bread in the morning and eat it for lunch, and this is exactly how it went today. Sweet!

Hildegard’s Spelt Bread

    Ingredients:

400 grams spelt flakes
600 grams whole spelt flour
15 grams salt
40 grams fresh yeast – I used 16g instant yeast (thank you, Susan of Wild Yeast for the conversion)
200 ml milk, lukewarm
500 ml water, lukewarm
2 tablespoons lemon juice
1 tablespoon sunflower-seed oil

    Method:

1. Mix spelt flakes and spelt flour with the salt. Dissolve yeast in milk and combine everything to a “sponge”. Cover the bowl with a kitchen towel and let rest for about 15-20 minutes.
2. Add water and lemon juice to the sponge and knead – I used the stand mixer for all my kneading – for at least 15 minutes gradually adding the sunflower oil.
3. Form a dough ball and coat with warm water. Cover again with kitchen towel and let double in size – again, I followed the suggestion from Susan of Wild Yeast for 1-hour rising time. Knead for another 2-3 minutes - I let the mixer to rotate 10 times for this stage.
4. Cut dough in 2 equal parts and place each in a baking pan. Cut the surface of both breads about 5 mm deep and let rise again until doubled in size. Thanks to Susan of Wild Yeast for her note on shorter final rising. I had it rise for only 25 minutes and saw a nice oven spring afterwards.
5. Bake the first 15 minutes at 400°F, then lower heat to 385°F and bake for another 30 minutes.

As always, joining the Bread Baking Babes for the monthly bread-baking engagement turns out to be infinitely rewarding. Not only am I pushed out of my baking comfort zone, but I also end up feeling a bit smarter in the aftermath. How cool is it to actually put together, bake and taste the food that was eaten on this earth almost a millennium earlier. Talk about wholesome foods – this bread is the absolute perfection, Astrid. Thank you so much for the invitation to join. I loved the experience.

Okazuje się, że nie byłam jedynym “pomocnikiem piekarza”, który był trochę przejęty przyjęciem styczniowego wyzwania w pieczeniu chleba razem z Bread Baking Babes. Chleb z mąki orkiszowej? Otóż tak. Astrid z Paulchens Food Blog, która to należy do tej sławnej grupy Bread Baking Babes, wybrała właśnie ten oto ambitny chleb z całego asortymentu super zdrowych chlebów. Przeczytaj blog Astrid, żeby dowiedzieć się co motywowało ją do wyboru tego właśnie chleba, jak również, dowiedz się wszystkich interesujących szczegółów o Hildegard z Bingen, niemieckiej przeoryszy z zakonu Benedyktynek z czasów wczesnego Średniowiecza, która jest autorką tego już ponad ośmiusetletniego przepisu.
Cieszyło mnie pieczenie tego chleba z dwóch powodów. Chleb okazał się wyjątkowo smakowity, co jest totalnym bonusem, jako że pojęcia nie miałam czego oczekiwać po tym przepisie. Po drugie, pieczenie minęło w oka mgnieniu, nie tak jak chleby na zaczynie, które normalnie piekę, i które czasami potrzebują dni, zanim w końcu wylądują na stole. Oczywiście, miło jest zacząć piec chleb po śniadaniu i mieć go gotowym na lunch. Tak właśnie się potoczyło to pieczenie, co mnie niezmiernie radowało.

Chleb Orkiszowy Hildegardy

    Składniki:

400g płatków orkiszowych
600g mąki orkiszowej
15g soli
40g świeżych drożdży – ja użyłam16g drożdży typu instant
200 ml mleka, w temperaturze pokojowej
500 ml wody, w temperaturze pokojowej
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka oleju słonecznikowego

    Sposób przyrządzania:

1. Połącz płatki, mąkę i sól. Rozpuść drożdże w mleku i połącz z suchymi składnikami. Nakryj miskę czystą ścierką do naczyń i odstaw na 15-20 minut.
2. Dodaj wodę i sok z cytryny i wyrób ciasto – ja użyłam miksera do ciasta – i wyrabiaj przez 15 minut, stopniowo dodając olej.
3. Uformuj kulkę z ciasta, posmaruj ciepłą wodą. Przykryj ściereczką i wyczekaj, aż ciasto podwoi swoją objętość – podążyłam za sugestiami Susan z Wild Yeast i pozwoliłam rosnąć ciastu przez godzinę. Następie, wyrabiaj ciasto przez 2-3 minuty - używając miksera, pozwoliłam maszynie zrobić 10 rotacji.
4. Podziel ciasto na pół i włóż każdą część w osobną foremkę do chleba (rozmiar foremki, w przybliżeniu, 8cmx20cm). Natnij każdy z chlebów wzdłuż na głębokość około 5mm i pozostaw do wyrośnięcia na 25-30 minut.
5. Piecz w temperaturze 200°C przez pierwsze 15 minut, następnie obniż temperaturę do 190°C i piecz jeszcze przez 30 minut.

Jak to się dzieje za każdym razem, dołączenie do Bread Baking Babes przynosi dużo zadowolenia. Jak zwykle, to doświadczenie wypycha mnie ze strefy komfortu, w którym tkwię. Na szczęście, każde z tych doświadczeń kończy się poczuciem, że czegoś się nuczyłam, i że może nawet jestem trochę bardziej zapoznana z tematem, który nie koniecznie, był mi wcześniej bliski. Czy to nie jest fascynujące, że udało mi się złożyć tę recepturę do kupy, wypiec co należy, i w na koniec, jeszcze spróbować jedzenia, które było spożywane niemalże całe tysiąclecie wcześniej. Naprawdę, jest tutaj mowa o prawdziwej, uczciwej żywności. Ten chleb jest według mnie doskonałym produktem. Astrid, wielkie dzięki za zaproszenie do pieczenia.

Bread Baking Buddies: Broa

I thought, due to time constraints, I would not be able to bake this bread with other Bread Baking Buddies. But the Bread Baking Babes made it look so enticing on all of their respective posts, that I joined in, not sure whether I would make it work on time. Broa is a Portugese corn bread and was chosen by the Bread Baking Babe Elizabeth as the October 2010 bread of the month.  The process seemed simple enough, although it did not escape my attention that the recipe asked for definitely longer fermentation and rising times than what I had expected.  Since I started mixing with the deadline for post submission just mere three days away, half way through the bread baking I knew I was in trouble.  I ran out of time once the first rising was complete.  It was late into the night already and the only sensible thing left to do, was to stick the bread in the fridge and pretend I was incorporating the professional bread baking stage – retarding – into the recipe.  The following day, I only had the afternoon to complete the final proofing stage and bake the bread.  At this point, I did not think the retardation did the bread much good.  It rose fairly well, but it was lazy to start the second rising after all the chilling, and I still had to bake it and take pictures, while the light outside was quickly waning.  I learned this lesson earlier in my bread baking attempts – don’t rush the bread dough, it has the mind of its own, it will be ready when the time comes.  But did I take note?  Unfortunately not.  I slipped this Broa into the oven too soon.  I could tell it responded well to the first wave of heat, but then there was too much of it afterwards and it did not grow much after that.  Oh, well.  The next time will be better, I hope.  After all, I always learn a thing or two when I become the Bread Baking Buddy.  I’ll return to this bread again and, that time, I will grind the corn meal lightly, as suggested by one of the Bread Baking Babes.  I, too, thought the corn meal I got was a tad too coarse for this bread.  I will also start baking Broa early in the morning to allow for all the rising it needs and so I don’t bake the bread for two days and photograph it on the third. Fortunately, the Broa tasted devine.  Heavier and denser than most of the breads I bake, but the taste of corn was definetely its greatest highlight.  It went fabulously well with this fantastic Red Kuri Squash and Root Vegetable Soup.

Ponieważ zbyt późno przyłożyłam się do pieczenia tego chleba, wydawało się, że nie dołączę w tym miesiącu do Pomocników Piekarza. Ale oglądając blogi Bread Baking Babes nabrałam wielkiej ochoty, żeby do tego pieczenia się jednak przyłączyć, mimo że mogłam nie zdążyć na czas. “Broa” jest kukurydzianym chlebem pochodzącym z Portugalii i został wybrany przez jedną z Bread Baking Babes – Elizabeth jako październikowy chleb miesiąca. Cały proces wyprodukowania tego chleba wydawał mi się dość łatwy, aczkolwiek zwróciłam uwagę na zdecydowanie dłuższe czasy fermentacji ciasta, niż te do których przywykłam. Jako, że zaczęłam mieszanie ciasta zaledwie na trzy dni przed upływem terminu wysłania linka do bloga z tym chlebem, już po pierwszym wyrośnięciu wiedziałam, że będę miała zbyt mało czasu. Ciasto wyrosło pięknie, ale niestety była już późna noc, żeby czekać na koniec drugiej fermentacji. Jedyną rozsądną rzeczą jaką można więc było zrobić, to wsadzić chleb do lodówki i udawać, że poddaję go procesowi “uwstecznienia” ciasta, jak to robią profesjonalni piekarze w przypadku kilku chlebów. Następnego dnia ponownie zajęłam się chlebem dopiero po południu, po powrocie z pracy. Należało pozwolić mu ponownie wzrosnąć, upiec go, no i jeszcze obfotografować. Wszystko to, gdy naturalne światło za oknem zanikało z każdą minutą. Wydawało mi się też, że schłodzenie ciasta nie koniecznie pomogło mu, jako że do drugiego wzrośnięcia dochodziło bardzo ociężale. Już wcześniej nauczyłam się, dzięki próbom piekarskim jakie przeszłam, że ciasta nie należy poganiać. Urośnie kiedy urośnie, ale czy przyjęłam sobie to do wiadomości? Skąd! Niecierpliwa, wpakowałam chleb do piekarnika definitywnie za wcześnie. Pierwsze fale ciepła pewnie mu nawet posłużyły, bo zaczął szybko wzrastać, ale niestety, pierkarnik był zbyt gorący, żeby to rosnięcie kontynuował. No cóż! Mam nadzieję, że następny raz będzie bardziej pomyślny. Każde pieczenie chleba gwarantuje jakąś lekcje. Z pewnością, następnym razem, lekko podmielę kaszkę kukurydzianą, tak jak sugerowała jedna z Bread Baking Babes. Ja też uważam, że była ona nieco zbyt grubo zmielona. Również, rozpocznę pieczenie z samego rana by dać chlebowi czas na wyrośnięcie, no i żeby nie piec jednego chleba przez dwa dni i fotografować go dnia trzeciego. Na szczęście, broa smakował wyśmienicie. Jest cięższym i bardziej zbitym chlebem, niż te które zwykle piekę, ale jego kukurydziany smak był jego największą zaletą. Doskonale pasował do tej świetnej zupy z dyni piżmowej i innych korzennych warzyw.

Jeśli zainteresowani jesteście przepisem na broa przetłumaczonym na polski, wyslijcie mi email lub zostawcie komentarz na blogu.

How I Baked an Apple Cake

I’m not a cake baker.  I have tried to meager results, so my motivation level stays low.  Having said that I should clarify that I adore cakes.  Any baked fare that includes flour, sugar, and fruit (there has to be fruit in, or the cake means nothing to me), gets my attention.  It also gets A’s. attention as he’d rather had me not make it at all, so we didn’t have to eat it, and, as a consequence, watch our hips grow.  He’s entirely missing the point, don’t you think?  Having ignored his comments once more, I ventured into the production of this adorable, very tasty, and very healthy apple cake.  The main reason for it was our trip to the organic grain mill in Chilliwack, B.C. where I got loads of fantastic gluten-free flours – kamut, spelt, quinoa, and brown rice.  The abundance of apples at every turn had definitely something to do with the selection of the cake, as well.  The recipe comes from Kate Gover of Lahloo Tea via Design*Sponge (follow this link for the recipe). The cake’s name is Assam “Chai-der” Apple Cake for the chai tea and apple cider soaking mixture that gives the dried fruit and nuts the distinctive tea flavour.  This cake was definitely loved around here, why don’t you try it?

Nie umiem piec ciast. Próbowałam, ale rezultaty były raczej mierne, więc nie mam motywacji do słodkich wypieków. Zdecydowanie raduje mnie spożywanie ciasta, zwłaszcza upieczonego przez kogoś innego. W zasadzie to każdy wypiek z mąki, cukru i owoców natychmiast przykuwa moją uwage, ale owoce są obowiązkowe. A. ma trochę inne podejście do tej kwestii. On wolałby, żebym w ogóle nie piekła, żebyśmy nie musieli potem się objadać i patrzeć jak poszerzają nam się biodra. Czy taki punkt widzenia może do kogoś przemówić? Ignorując więc ponownie jego komentarze, oddałam się pieczeniu tego ładnie wyglądającego, smacznego i potężnie zdrowego ciasta. Kilka dni wcześniej przywieźliśmy zapas mąk bezglutenowych – z komosy, orkiszowej, kamutowej i z brązowego ryżu – z ekologicznego młyna w Chilliwack. Do tego jabłek jest wszędzie masa w te jesienne miesiące, więc i one wpłynęly na wybór przepisu. A przepis pochodzi od Kate Gover z Lahloo Tea przedstawionej w Design*Sponge. To ciasto nazywa się Jabłecznik “Assam chai-der” dzięki zalewie z czaju i cydru, od której moczone suszone owoce i migdały nabierają charakterystyczego herbacianego smaku. Ciasto spotkało się z dużą aprobatą i domowników i gości, więc zachęcam do wypróbowania.

Składniki:
100 g rodzynek
50 g pociętych migdałów
1 duże jabłko, wykorowane i pocięte w dużą kostkę
350 g cydru grzanego z 5 gramami liści mieszanki herbacianej czaj
250 g mąki orkiszowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 g brązowego cukru
1 jajko
1 1/2 łyżeczki cynamonu
1 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej

Sposób przyrządzania
1. Zalej rodzynki i migdały cydrem zaparzonym z czajem. Pozostaw do namoczenia przez noc.

2. Nagrzej piekarnik do 175 stopni Celsjusza i nasmaruj masłem foremkę do pieczenia.

3. Dodaj mąkę, cukier, roztrzepane jajko, jabłko i przyprawy do zalewy z rodzynkami i migdałami. Dobrze wymieszaj.

4. Przełóż ciasto do foremki i piecz przez 1 godzinę i 15 minut, testując czy patyczek wsunięty w środek wychodzi suchy.

5. Wyłóż z foremki do wystygnięcia.

Related Posts with Thumbnails