Posts tagged ·plaża·...

Oh, how I Love Summer!

My love of summer is deep and intense, yet I’m so easy to please. Give me those long days and the warm evenings enveloped in the lazy orange light of the sunsets, and my love will be eternal. Show me a bush of a blooming lavender and my heart will go pitter-patter. Set up a few impromptu farmers markets and my loyalty will be never-ending. Feed me the fresh, red berries and you’re in for some red kisses. Paint the fields of wildflowers with every colour in the artist’s palette and I’ll never forget. But most importantly – take me to the beach and leave me there for ever.

Miłość moja do lata jest głęboka i intensywna, a mimo to tak łatwo mnie zadowolić. Podaruj mi te długie letnie dni i wieczory nabrzmiałe pomarańczowym światłem zachodzącego słońca, a moja miłość będzie wieczna. Pokaż mi kwitnącą lawendę, to serce zabije mi mocniej. Ustaw przede mną prowizoryczny stragan z ogrodowymi plonami, a lojalność moja nie będzie miała końca. Daj mi skosztować świeżych truskawek, albo pachnących jagód, a nie obędzie się bez namiętnych, czerwonych pocałunków. Wymaluj pola polnych kwiatów wszystkimi kolorami na palecie malarza, a zostaniesz w mojej pamięci na wieki. Ale najważniejsze – zabierz mnie na plażę i tam mnie zostaw na zawsze.

Pebbles

I hear the call of spring… “Come!”, “Walk with me!” – eagerly, we go out for a walk, though truth be told, weather is not that springy yet. The spring has been coming for a long time this year, it seems, but it hasn’t arrived quite yet. It’s still a tad chilly, damp, and all-together un-celebratory. Nevertheless, we set out for a little beach reconnaissance, to see if spring has made its mark at the seaside, yet. Not particularly, it didn’t! Disappointed, I fall into the safe net of the faithful beach activity, I beach comb. This time pebbles get my attention. I marvel at their shape and colour. With the boardwalk feeling I suddenly achieve, I decide that summer will be arriving in no time.

Wiosna mnie woła: “Chodź!”, “Idź ze mną!” – chętnie, wybywamy na spacer, chociaż prawdę mówiąc, wiosna nadchodzi powoli w tym roku. Ciągle jeszcze jest chłodno, wilgotno i nadal jeszcze nie ma we mnie tej zwykłej wiosennej radości, która zawiaduje mną już na początku kwietnia. Mimo tego ruszamy do White Rock na rekonesans, by zbadać czy wiosna wywarła swoje wiosenne piętno na plaży. Z niedowieżaniem stwierdzam, że nie. Zawiedziona, poddaję się zajęciu, które zawsze pochłania mnie na plaży, przeczesuję z uwagą każdy metr plażowego terenu. Ten jest kamienisty i te kamienie nagle przykuwają uwagę, zarówno kształtem, jaki i kolorem. Ni z tąd, ni z owąd, czuję jakby zapanowało lato, a jesli nie tak zupełnie, to utwierdzam się w przekonaniu, że jest już blisko.

The Mood of the Hadaba Beach

There are a few things I would change about our trip to Egypt. One of them would be the time of the year to visit. Think winter! Seriously. I adore summer, love hot weather, but the Egyptian summer heat kept us either snorkeling for hours on end, or rendered us immobilized in the air-conditioned hotel lobby – quite wasteful if you think about it. I also longed to confront the sentimental image of the northern Africa I got from books and pictures and this happened on the Hadaba Beach, actually, it was the only place that truly grabbed my heart. It was the snorkeling heaven for many, but for me it was the spot with the coolest café (literally), the beautiful beach carved out from the sandy rock, the emerald water, the shisha smoke in the air, and the most extraordinary beach décor. Just the mood I was hoping for.

Jest kilka rzeczy, które bym zmieniła planując ponownie wycieczkę do Egiptu. Jedną z nich byłaby pora roku na tę wizytę. Zima – tylko i wyłącznie. Uwielbiam lato, kocham upały, ale egipskie skwary sprawiały, że albo przesiadywaliśmy godzinamy w morzu z maskami i płetwami, lub też siedzieliśmy w chłodzonym holu hotelowym – co za marnotrastwo czasu. Marzyłam też o napotkaniu tego sentymalnego obrazu północnej Afryki, takiego jaki znałam z książek i zdjęć i to, nastapiło na plaży Hadaba, jedynym chyba miejscu, które mnie naprawdę ujęło. Hadaba jest rajem dla amatorów nurkowania, ale dla mnie była miejscem z najfajniejszą kafejką, piękną plażą wyrzeźbioną z piaskowej skały, szmaragdowym morzem, zapachem dymu z shiszy w powietrzu i z nadzwyczaj zadziwiającym plażowym wystrojem. Nastrój na jaki miałam nadzieję.

Co-Existing

I never tire of going to the beach, just losing myself in the richness of sights, smells, textures. This lonely breakwater pole could easily be a science project. How many life forms can you spot on it? Plenty. I wish people coexisted so harmoniously.

Plaża jest prawdopodobnie jedynym miejscem, w którym nigdy mnie nie dopada nuda. Łatwo jest mi zagubić się w bogactwie plażowych widoków, zapachów, tekstur. Ten samotny słup falochronowy z powodzeniem mogłby stać się przedmiotem naukowego projektu. Te różnorodne formy życia, tak dzielnie koegzystujące. Czy możesz je zliczyć?  Żeby ludzie umieli żyć w takiej zgodzie.

Crescent Beach

A. and I took off for a short walk to one of my favourite neighbourhood beaches – the Crescent Beach. Amazingly, the beach was enveloped in this special, diffused lighting this afternoon. The weather was changing, clouding over, but not quite, the sun still being able to elbow some room and project the fading rays through the thickening clouds. The scene was worth a shot.

Wybraliśmy się z A. na krótki spacer na jedną z moich ulubionych plaż – Crescent (Rogal) Beach. Zadziwiająco, plaża spowita była w tym dziwnym, rozproszonym świetle z powodu zmiany pogody i postępującego zachmurzenia. Ale proces ten następował powoli i słońce jeszcze dawało radę przedrzeć kilka ostatnich promieni przez gęstniejące chmury. Ta scena wydawała się warta zdjęcia.

Beachcombing

Beachcombing is one of my absolute favourite pass times.  I get lost in it.  It’s my simple pleasure.  Interestingly, its success does not depend on the time of the year, location, or the heat factor.  I corral, I bring home, I cherish.  I might make something pretty with it one day.

Przeczesywanie plaży to moje ulubione zajęcie.  To jest na czym polega przyjemność czerpana z życia.  Interesującym jest fakt, że ta przyjemność nie jest uzależniona ani od pory roku, ani od miejsca, ani też od tego, czy jest ciepło, czy zimno.  Zbieram te skarby, przynoszę pieczołowicie do domu, i czerpie uciechę z każdego drobiazgu.  Kto wie, może któregoś dnia uda mi się stworzyć z nich coś ładnego.

Related Posts with Thumbnails