Posts tagged ·piwonie·...

To Fathers, Family, and Health

I don’t know why this holiday makes me teary-eyed. Perhaps, it’s because A. is a wonderful father and I’m eternally grateful that we could rear F. together for all these years. Or perhaps, because the last few weeks were somewhat trying on us and the notion of health, commitment, and being there for one another was particularly emphasized while we huddled and hugged awaiting S. to get better. She is recovering nicely now and this, too, brings tears of joy. Therefore, since there is no escaping the sappy mood, I’ll then wish all the wonderful Fathers out there to enjoy this Father’s Day, to be hugged and to hug in return. And I’ll suggest to everybody else to never take for granted the ones closest to your heart. Enjoy the day, and yes, stop and smell the peonies!

Nie wiem dlaczego łzy cisną mi się do oczu w ten Dzień Ojca. Może dlatego, że A. jest wspaniałym ojcem i wdzięczna jestem losowi, że mogliśmy wspólnie wychowywać F. przez te wszystkie lata. A może dlatego, że ostatnie tygodnie przetestowały naszą wytrzymałość, gdy to pojęcia jak oddanie, wspieranie się na wzajem, oraz poszanowanie zdrowia zostało przeniesione na pierwszy plan, gdy w strachu i nadziei wyczekiwaliśmy na poprawę stanu zdrowia S. Na szczęście, już dochodzi do siebie powoli, co też wyciska ze mnie łzy, tym razem jednak łzy radości. Skoro więc nie ma szansy bym mogła uniknąć łzawego tonu w tym poście, to skoncentruję się na złożeniu wszystkim Ojcom życzeń na najwspanialszy dzień jakiego kiedykolwiek doznali. Niech dadzą się przytulić i niech sami przytulają ile sił im starczy. I jeszcze jedno, niech zatrzymają się choćby na krótką chwilę by powąchać piwonie!

Abundant Peony

Spectacular, gorgeous, feminine, inspiring, perfect peonies!
Oh, how much I adore these flowers. As the peony season has finally descended upon us, the hope also entered my spirit. Our world changed the seasons today, at last. We’ve had the wettest winter/spring seasons on record, and as we started calling this June “the Junuary”, this morning, we’ve finally been allowed to wake up to the sunshine. Nothing wanted to grow in the soggy soil, so I lost hope that I’d ever see peonies this year. But here they are, the generous gift from M. My lazy afternoon yesterday was spent sitting in front of this bouquet watching the petals fall to the table – ephemerally, whimsically, with no regret.

Spektakularne, wspaniałe, kobiece, inspirujące, idealne piwonie.
Uwielbiam te kwiaty i jako że sezon na piwonie wreszcie nastał, to i nadzieja wstąpiła w moją stęsknioną wiosny duszę. Dzisiaj wreszcie nadeszła wiosna, po rekordowo mokrej i deszczowej zimie. Już prawie zapomnieliśmy, że słowo “wiosna” istnieje w tym języku, bo pogoda do dzisiaj była całkowicie styczniowa, aż tu nagle, dane nam było obudzić się w słoneczny poranek. Do tej pory nic nie rosło w tej deszczem przesiąkniętej glebie, więc nie liczyłam, że ujrzę piwonie w tym roku. Ale oto są, dzięki nadzwyczajnym zdolnościom ogrodniczym M., obdarowana zostałam tym pięknym bukietem, przed którym spędziłam piątkowe, leniwe popołudnie przyglądając się płatkom jak spadały – tak ulotnie, kapryśnie i bez żalu.

Related Posts with Thumbnails
Comments Off