Posts tagged ·pieczenie chleba·...

Praise the Bread

I’ve been baking some basic breads without stopping, just not reporting on the process much. Baguettes and Italian breads have kept coming out of the oven, but in this house, they’re no longe a cause for excitement. Things have changed, however, when I unloaded from the oven two round wheat-rye sourdoughs yesterday. Nestled nicely in cast-iron skillets, hot, superbly aromatic, and crackling in a hurry, they were a bready vision, and sure enough, a true delight to the taste buds once they cooled off. I first got the formula for this awesome bread from Trufla, a Polish food blog I fancy. Since this bread is such a success, I’m rushing to bring you the formula for it, with hopes that you try it without delay.

Wheat-Rye Sourdough in a Cast-Iron Skillet
Ingredients:
405 grams wheat (or graham) sourdough starter (100% hydration)
655 grams wheat bread flour
110 grams rye flour
1/3 tsp instant dry yeast
450 grams water
1 TB sea salt

Directions:
1. Mix the sourdough starter with water and yeast.
2. Add the two flours and mix in a bowl of the standing mixer, on low, for 2 minutes. Cover and leave to autolyze for 20 minutes.
3. Add salt and mix for 5 minutes, alternating between low and medium speeds. Cover and leave to ferment for 60 minutes.
4. Now turn on the mixer for just five rotations of the hook as the alternative to stretching and folding the dough. Cover again and leave for another hour.
5. Divide the dough into two parts. Form boules and place them in floured bannetons. Slip the baskets into plastic bags and place in the refrigerator to retard for 8 to 12 hours.
6. Place two small-size cast-iron skillets in the oven and preheat to 550ºF. Once hot, transfer the boules onto the hot skillets and immediately place in the oven. Bake with steam for 35 minutes lowering the oven temperature to 465ºF.
7. Cool off completely before cutting.

Note: This post will be submitted to YeastSpotting – the weekly bread-baking round up featured by Wild Yeast.

Piekę nadal regularnie, ale toczy się ten proces po cichu, bo pospolitość tych wszystkich bagietek i włoskich chlebków nie wzbudza już u nas w domu euforii. Rzeczy uległy nieco zmianie, gdy wyciągnęłam wczoraj z piekarnika dwa pszenno-żytnie chleby na zakwasie. Wygodnie usadowione w żeliwnych patelniach, gorące, pachnące, ze skórką naznaczoną chrupiącymi pęknięciami, nęciły i grały na wszystkich możliwych zmysłach, a zwłaszcza na tych smakowych. Natrafiłam na ten przepis na polskim blogu kulinarnym, który czytam regularnie i podziwiam – Trufla, a dzisiaj dzielę się nim z Wami, byście bez zbędnych opóźnień, czym prędzej ten cudny chlebek przetestowali.

Notka: Link z tego posta będzie wysłany do YeastSpotting, cotygodniowej listy wypieków prowadzonej przez Wild Yeast.

What’s ‘Zaparka’?

My gluten-free diet is not going too well. I mean I still choose gluten-free foods to eat, and this part is O.K. If it weren’t for the breads, I’d be a happy camper. Unfortunately, the taste of the gluten-free breads is quite unpalatable. At least for me, it is. The reason why I started baking breads at home was to taste again and again rustic breads that I grew up with. I learned how to bake and achieve that true fresh bread taste. And now, when I realize that no gluten-free bread can deliver the sensation, I just give up. At least until I find this one gluten-free formula that’ll work for me. In the meantime, I’m back to baking breads at home. The assortment is now somewhat limited, as I choose the second best thing – whole grain sourdough breads, with emphasis on all grains, but wheat. Here is a very nice bread of which recipe came to me from a fellow blogger from Poland, Anita of “Spiżarnia” (“Pantry). I tweaked the recipe ever so slightly. One thing I shouldn’t have done was to score the breads. The recipe calls for it, but my clumsy scoring technique caused the breads to deflate, right in front of me. One more thing I need to mention before I write up the recipe, is one step in the preparation that I’m not sure how to translate into English. In the Polish language it’s called ‘zaparka’ and the closest interpretation would be ‘a soak’ made with very hot, but not boiling water.
This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.
And here is the recipe:

Whole-Spelt Sourdough Bread
(from the book by Małgorzata Zielińska “Domowa Piekarnia” (“Home Bakery”)

Yields: 2 loafs, 650 g each

Spelt Sourdough Preferment:
80 g spelt (or wheat) sourdough 100% hydration
125 g whole-spelt flour
80 g water

Combine all the ingredients of the sourdough preferment, cover, and leave at room temperature for 10-12 hours. The preferment should double and then slightly deflate.

Soak:
100 g whole-spelt flour
120 g hot water
1 tsp salt
1 Tb caraway seeds, ground (I omitted the caraway seeds entirely)

Combine the soak ingredients and leave at room temperature for 8 to 12 hours.

Bread Dough:
280 g preferment
220 g soak
50 g cooked and pureed potatoes (optional) (I substitued the potatoes with 50 g sunflower seeds)
500 g whole-spelt flour
250 g water
1 Tb water
1 tsp cane sugar or molasses (optional) (I skipped sugars altogether)
1/4 tsp active dry yeast
1 tsp salt

Method:
1. Combine all of the dough ingredients with water added gradually. Mix for two minutes, cover, and leave for 10 minutes.
2. Mix the dough briefly (five hook rotations), cover, and leave for 30 minutes.
3. Preheat the oven to 450°C
4. Do 5 more rotations, cover, and leave the dough for 60 minutes.
5. Move the dough to the bench, divide into two parts, shape into two batards (I shaped them into boules and placed them in round bannetones, spreading some more sunflowers on top), and place them in bread forms. (I baked mine free-form)
6. Leave to rise for 4-5 hours, or until dough doubles in volume (my boules were ready in 3 hours). You can retard the loafs for up to 12 hours after the initial rising of 1 to 2 hours is completed.
7. Score the loaves and bake with steam for 35 t 40 minutes, or until the breads brown nicely (next time baking this bread, I’m NOT scoring at all).
Enjoy!


Pin It

Moja bezglutenowa dieta nie ma się najlepiej. Znaczy, nadal wybieram bezglutenową żywność i nie narzekam. Gdyby nie ten nieznośny smak bezglutenowych chlebów, wszystko by grało. Niestety, nie umiem zaakceptować smaku tych nieszczęsnych chlebów. Całe to zamieszanie z pieczeniem chlebów w domu było po to, by mieć tutaj na obczyźnie, choćby namiastkę tego co się z domem kojarzy – smak prawdziwie wypieczonego chleba. Nauczyłam się jak to zrobić, żeby chleb smakował tak jak w dzieciństwie, i gdy nagle zrozumiałam, że żaden bezglutenowy chleb tego smaku mi nie dostarczy, to nie mam wyjścia, tylko zacząć piec na nowo. Być może trafię jeszcze na bezglutenowa recepturę, która mnie będzie rajcować, a tymczasem ponownie piekę, i to nie totalnie bezglutenowo. Asortyment chlebowy jest nieco zawężony (nie ma już bagietek), a raczej staram się wybierać te pełnoziarniste, na zaczynie, koncentrując się na każdym innym ziarnie niż pszenica. Prezentuję więc wyborny chleb, na który natknęłam się u koleżanki, blogerki (pewnie ją znacie) – Anity ze ‘Spiżarni. Przepis ten oryginalnie pochodzi z książki Małgorzaty Zielińskiej “Domowa Piekarnia” – razowy chleb orkiszowy na zakwasie. Nieznacznie zmieniłam recepturę, pomijając kminek i cukier, a zamiast ziemniaków, dodając ziarna słonecznika. Rzeczą, której nie powinnam była robić to nacinać chlebki, mimo że przepis tak dyktował. Niestety, mój brak techniki w nacinaniu, spowodował, że bochenki podupadły na moich oczach i już nie dały rady się podnieść w piekarniku. To chyba wszystko co mam do zakomunikowania na temat tego orkiszowego chleba. Proszę podąż za linkiem do blogu Anity, żeby otrzymać przepis. Chleb jest naprawdę pyszny. Mam nadzieję, że dasz się skusić.

Bread Baking Buddies:  Cuban Bread

We’ve been invited again to the kitchens of the famous Bread Baking Babes to bake a rather curious loaf of bread this month. Ilva of Lucillian Delights has chosen this Cuban bread, for the monthly bake-off, from the “Complete Book of Breads” by Bernard Clayton. I, as most likely every other Bread Baking Buddy, paused for a moment and pondered the baking advice. Adding hot water for the dough or placing the breads in the cold oven seemed to go against every fiber of this amateur baker’s body, but I did it anyhow. Well, almost, as I instinctively, pre-heated the oven only to re-read the recipe and suddenly remember that the oven needed to be cold. It turns out the Cuban bread is very forgiving and it didn’t mind much being placed in the warm oven instead. It still rose dutifully, took on the brown and golden hues, and finally lent itself to a very tasty lunch, all in less than two hours. So please, don’t hesitate, visit Ilva’s blog, follow the well written recipe, and bake this bread starting now. You’ll enjoy it with your next meal, whatever that meal might be. It’s that fast and that versatile.


Pin It

Wprosiłam się dzisiaj to kuchni sławnych Bread Baking Babes by piec z nimi trochę niezwykły chleb. Ilva z Lucillian Delights wybrała ten kubański chleb, jako chleb miesiąca, z książki Bernarda Claytona “Kompletna Księga Chlebów”. Ja, i prawdopodobnie każdy inny piekarz amator wstrzymał oddech na moment widząc, że przepis nakazuje połączenie mąki i drożdży z gorącą wodą, oraz wstawienie bochenków do zimnego pieca. Wszystko przemawiało za tym, że będzie to następne chlebowe fiasko, a tutaj okazuje się całkiem coś innego. Przede wszystkim, z rozbiegu i bez zastanowienia nagrzałam piekarnik. Mimo takiego faux pas, chlebki wyrosły, nabrały rumieńców i jeszcze zawitały na stole akurat na czas lunchu. Okazuje się, że ten chleb jest całkiem odporny na błędy piekarza i do tego jeszcze jest gotowy w przeciągu dwóch godzin. Nie daj się więc dłużej namawiać, a jeśli potrzebujesz tłumaczenie przepisu, daj mi znać bez zwłoki.

2011 World Bread Day: Sunflower Seed Sourdough Loaf


Happy World Bread Day!
I’ve baked today together with hundreds of people. All of them in their kitchens, devoting their time to one and only task – baking bread, their daily bread, hoping, in the words of the organizer of this blog event – Zorra of Kochtopf blog: “to heighten our awareness of the world food problem and strengthen solidarity in the struggle against hunger, malnutrition and poverty”. I felt such a surge of energy participating, but because I had a difficult time to decide what to bake, I’ve decided to skip the true and trusted recipes I bake regularly, and I went for my own invention… sort of, as there are plenty of version of the same type of bread.   There were a few prerequisites – it had to be sourdough, it had to have seeds, it needed to have mixed flours, it’s got to be big.  And this is how I’ve come up with this Sunflower Seed Sourdough loaf. If you make it, let me know what you think.

Sunflower Seed Sourdough Loaf
Formula:
350g mature sourdough wheat starter 100% hydration
400g high-gluten bread flour (preferably 13% protein)
150g rye flour
150g graham flour
455g water
10 g sea salt
120g toasted sunflower seeds

Method:
1. Combine flours and water, mix on low for 2 minutes, cover and let autolyse for 40 minutes.
2. Add sourdough and salt to the dough and mix for 5 minutes alternating between low and medium speeds of the mixer.
3. Add sunflower seeds an mix them in for two minutes.
4. Leave the dough in the mixer bowl for 3 hours, turning the dough for 5 rotations after 1 1/2 hours to release the gases.
5. After the 3-hour fermentation, turn dough onto the bench, fold it on all four sides, flip it upside down, and rest for 20 minutes.
6. Sprinkle a handful of sunflower seeds on the bottom of well-floured banneton.
7. Shape the dough into one big batard and place in the banneton for approximately 2 hours. You’ll know that the final proofing is complete if the indentation made in the dough with a finger makes the dough spring back very slowly.
8. An hour before the final proof is finished, preheat the oven to 500ºF.
9. Place the loaf in the heated oven, steam using your preferred method, lower the temperature to 430ºF, and bake for 40 minutes.
10. Remove from the oven and let cool on a cooling rack.

Ja i setki innych, nieznanych mi ludzi, piekliśmy dzisiaj razem chleb. Wszyscy stawiliśmy się w kuchniach, na całym świecie, żeby propagować Światowy Dzień Chleba, i przyczynić się, według słów organizatorki tego blogowego zdarzenia, Zorry z Kochtopf: “do podniesienia świadomości ludzkości na temat istniejącego problemu dostępności do pożywienia, oraz wzmożenia walki z głodem, niedożywieniem i biedą”. Opisać mi trudno jaki napływ energii asystował mi dzisiaj w trakcie pieczenia. Długo jednak debatowałam jaki to chleb wypiec. Postanowiłam nie tracić energii na wypróbowane receptury, które już piekłam nie raz, a raczej stworzyć coś nowego, coś własnego. Może nie jest to innowacja, jako że chleb taki jak ten był już nie raz pieczony przez wielu piekarzy, ale z pewnością jest to moja własna receptura, która miała konkretne wymagania – musiał być zaczyn, i nasiona, i mieszane mąki, i miał to być jeden wielki dorodny bochen. Tak więc dumna jestem przedstawiając ten oto słonecznikowy chleb na zakwasie. Jeśli zachęciłam Cię do pieczenia tego chleba, to koniecznie daj mi znać jak się udał.

Bochen słonecznikowy na zakwasie
Składniki:
350g dojrzałego pszennego zakwasu (100% nawilżenia)
400g wysoko-glutenowej pszennej mąki (13% białka)
150g żytniej mąki
150g mąki grahamowej
455g wody
10 g morskiej soli
120g uprażonych nasion słonecznika

Sposób przyrządzania:
1. Połącz wszystkie trzy mąki z wodą i wyrabiaj w mikserze kuchennym przez 2 minuty na wolnych obrotach, przykryj i pozostaw na 40 minut.
2. Dodaj zakwas i sól i wyrabiaj przez 5 minut, zmieniając obroty co minutę z wolnych na średnie.
3. Dodaj ziarna słonecznika i wymieszaj aż będą dobrze połączone z ciastem, przez około 2 minuty.
4. Zostaw ciasto do pierwszego wyrośnięcia na około 3 godziny. Przemieszaj je tylko na 5 obrotów miksera po około 1 1/2 godziny wyrastania by pozwolić uciec gazom.
5. Po 3 godzinach wyrastania, wyłóż ciasto na stolnicę, złóż w kopertę, odwróć do góry nogami i pozostaw w spoczynku na 20 minut,
6. Wsyp garstkę nasion słonecznika na dno koszyka do wyrastania, dobrze poprzednio sprószonego mąką.
7. Uformuj duży bochenek i włóż do koszyka na 2 godziny do ponownego wyrośnięcia. Ciasto będzie gotowe do pieczenia, jeśli wgłębienie zrobione palcem już więcej nie sprężynuje.
8. Na godzinę przed skończeniem wyrastania, nagrzej piekarnik do 260ºC.
9. Wstaw bochenek do piekarnika, zaparuj piekarnik metodą, która Ci pasuje, obniż temperaturę do 220ºC i piecz przez 40 minut.
10. Wyłóż chleb z piekarnika na kratkę do studzenia.

The Bread Baker Redux

I’ve finally reemerged as a bread baker. I realize there are only a few of you who would appreciate a story of the almost-perished sourdough starter, therefore I’ll save you the details. Suffice to say, I wasn’t baking any bread for the last seven weeks and I kind’o missed it, too. The heat in Phoenix was officially prohibitive and to turn on the oven was out of the question. I’m officially back to it now, debuting with this modified version of the Anis Bouabsa baguette. I’m careful not to temper with perfection, and Bouabsa’s baguette is definitely that. If you like it as is, do no more; if however, you feel adventurous, add more sourdough starter as I do, and see what happens. You might like the result – a baguette that’s perfectly crusty on the outside and delightfully chewy inside. Now, add to it some homemade apricot or black currant jam and you might think you transported yourself to a French breakfast in a sidewalk bistro. Bon appétit!

Anis Bouabsa Sourdough Baguettes
Makes 6 baguettes

Ingredients:
1000 grams bread flour
750 grams water
250 grams sourdough starter 100% hydration
20 grams salt
1 3/4 grams active dry yeast

Method:
1. Mix the flour and water for 2 minutes in the mixer and let it autolyse for about 40 minutes. Then add the starter, yeast, and salt, and mix well in a mixer bowl for 5 minutes.
2. Leave the dough covered in the bowl for one full hour, turning the mixer on every 20 minutes for 5 full rotations of the dough hook.
3. To retard the dough, transfer it to a glass container, cover and refrigerate for 20 hours. This step helps the sourdough flavours develop nicely.
4. Empty the dough onto a large wooden surface, well dusted with flour, and divide the dough into 6 equal parts. Gently preshape into small batards and rest the pieces, covered with a towel for 20 minutes. Then shape into baguettes. Proof the loaves for 1 hour on a couche.
5. Preheat the oven to 550ºF with steam.
6. Score the baguettes. Load the loaves into the oven, turn the temperature down to 460ºF on convection bake. After 10 minutes, turn the oven up to 480ºF, regular bake.
7. Bake the baguettes for 20 to 25 minutes.
Note: If interested, please email me for instructions how to build your own sourdough starter.
This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.

Znowu piekę chleby. Nastałam ponownie jako piekarz i cieszę się bardzo, bo prawie straciłam zaczyn chlebowy, historia, która z pewnością nikogo nie interesuje. Wystarczy, że powiem, że nie piekłam chleba przez siedem tygodni i brakowało mi tego zajęcia. Skwar w Arizonie nie pozwalał nawet pomyśleć o włączeniu piekarnika, więc tym bardziej czułam się odizolowana od tej kuchennej terapii. Debiut nastąpił kiedy wróciliśmy do Kanady i wypiekłam tę zmodyfikowaną wersję bagietki z repertuaru piekarza, Anisa Bouabsy. Zwykle uważam, żeby nie interweniować, gdy do czynienia mam z perfekcją, a bagietka Bouabsy, z pewnością takową jest. Jeśli pasuje Ci taka jak ją Bouabsa stworzył, nawet nie czytaj dalej. Jednakowoż, gdy lubisz próbować nowych rzeczy, to dodaj więcej zakwasu, tak jak ja to robię i zobacz co się stanie. Może rezultat przypadnie Ci do gustu – bagietka, z chrupiącą skórką i doskonale wilgotnym środkiem. Teraz dodaj do niej trochę domowego dżemu z moreli albo czarnej porzeczki, a pomyślisz, że znalazłaś(eś) się we francuskim bistro przy śniadaniu. Bon appétit!

Bagietka na zakwasie Anisa Bouabsy
Przepis na 6 bagietek

Składniki:
1000 g pszennej mąki, chlebowej, z wysoką zawartością glutenu
750 g wody
250 g zakwasu (100% nawilżenia)
20 g soli
1 3/4 g suchych drożdży

Sposób przyrządzania:
1. Połącz mąkę i wodę i wymieszaj w mikserze kuchennym przez 2 minuty. Przykryj i pozostaw na 40 minut. Następnie dodaj zakwas, drożdże i sól. Włącz mikser na wolne obroty na 5 minut.
2. Zostaw ciasto w misce miksera na 60 minut, włączając mikser co 20 minut na pełne 5 obrotów mieszadła.
3. Żeby opóźnić proces wyrastania ciast, przełóż je do dość dużego szklanego naczynia, przykryj szczelnie i wstaw do lodówki na 20 godzin. Ten krok poprawia smak bagietki.
4. Wyłóż ciasto na dużą drewnianą powierzchnię, posypaną dobrze mąką i podziel ciasto na 6 równych części. Delikatnie ukształtuj ciasto w małe bochenki, przykryj i pozostaw w spoczynku na 20 minut. Następnie uformuj bagietki i pozostaw, przykryte, do wyrośnięcia na godzinę.
5. Nagrzej piekarnik do 285º C.
6. Natnij bagietki i wstaw do piekarnika, obniżając temperaturę do 250º C.
7. Piecz przez 20 do 25 minut.
Uwaga: Jeśli chcesz wyhodować swój własny zakwas, wyślij mi maila z prośbą o instrukcje.

When Winter Returns, the Bread Is Baked

It’s been snowing for two days now. The notion of spring has vanished as rapidly, as the snow started falling. For a moment there I felt helpless, as if the best of my intentions went into some fruitless effort of waiting for, and writing about something that was never meant to be. But then I remembered that the quiet scene outside the windows, and the warmth inside our home, are actually perfect as they are. If I were to add one thing to make it more perfect, I would bake some bread and let its aroma waft around the house. I pulled out a reliable recipe that I haven’t baked for months now and I lost myself in the process. These small seeded breads you’re seeing on the picture, were featured once already here on Majology, but they deserve the second chance, simply because they are the tastiest breads you’ve ever eaten. The original formula comes from …au levain!. Jane, the author of the blog has not been posting recently, to my endless regret. I loved baking her breads. All of them are very tasty, rustic, and beautiful to look at.

Note: This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.

Śnieg pada już od dwóch dni. Całe moje natchnienie spodowane myślami o wiośnie, prysnęło tak samo szybko, jak szybko na nowo zaczęła się zima. Opanowało mnie poczucie bezradności, że te wszystkie moje dobre, wiosenne intencje były próżnym wysiłkiem, i że całe to moje czekanie i pisanie o wiośnie było o czymś co i tak nigdy nie miało się zdarzyć. Ale niemalże w tej samej chwili zdałam sobie sprawę, że ta cicha, biała scena za oknami, w połączeniu z wygodą i ciepłem wewnątrz domu jest w zasadzie idealnym scenariuszem. Jedynie świeżo upieczony chleb z zapachem roznoszącym się po całym domu może ewentualnie uczynić te scenę bardziej idealną. Wyciągnęłam więc stary i wypróbowany przepis, którego nie widziałam już od długiego czasu i pozwoliłam się pochłonąć procesowi tworzenia chleba. Te małe ziarniste chlebki już raz gościły na Majologii, ale bezwzględnie zasługują na drugą szansę, jako że są najsmaczniejszym pieczywem, jakie kiedykolwiek jadłaś(eś). Oryginalny przepis pochodzi z …au levain!. Jane, autorka blogu już od dość dawna nie publikuje nowych przepisów, ku mojemu nieogarniętemu żalowi. Wszystkie jej chleby były godne uwagi – smakowite, wiejskie i piękne do oglądania.

I’ve Been Baking a Storm

How was your weekend, my Dears? Mine was very, very pleasant. I spent the lovely evening on Saturday at my friend’s M., who gathered us, the group of four, at her dinner table serving authentic Swiss raclette. The right dose of friendship, humour, outstanding food, and some wine always makes for adorable times, don’t you think? Besides socializing, I did a lot of bread baking – mass of it – 6 baguettes, 2 Hildegard’s spelt breads, 3 ciabattas, and 4 of seeded multi-grain sourdoughs. Yes, the sourdough is what I want to highlight. I came across the formula while checking out the weekly Wordless Wednesday post by Susan of Wild Yeast . The picture of the rising boules, bathed in the morning light made me stop and gaze at the image for long minutes. It was obvious I needed to do some baking of my own. I wanted my fingers to feel the elastic dough, to watch it rise, to have it respond to my baking incantations, to have its heavenly aroma permeate the whole of my kitchen. If the recipe didn’t call for hemp seeds, I would have started baking that very minute. Time passed before I located the seeds, but the bread was well worth the wait. Every bread I bake following Susan’s formula is a wonderful bake, and this was no exceptions. Flavours are extraordinary and I fell in love with the taste of hemp seeds in it. I urge you to try this bread yourselves, if bread baking is something you like to do. If not, find a friend who bakes and don’t leave their side until you taste this goodness.

Jak Wam minął weekend? Mój przeszedł nadzwyczaj miło. Spędziłam sobotni wieczór u M., która zebrała naszą stała miedzynarodową czwórkę przy dużym stole i serwowała autentyczne szwajcarskie raclette. Odpowiednia doza przyjaźni, dobrego humoru, świetnego jedzenia i pewnej ilości wina, zawsze gwarantują dobrze spędzony czas, czyż nie? Poza towarzyskimi spotkaniami, weekend zleciał mi na pieczeniu chleba, całej masy chleba. Upiekłam 6 bagietek, 2 chleby orkiszowe Hildegardy, 3 ciabatty i na koniec wieloziarnisty chleb na zaczynie z nasionami. I to właśnie o tym ostatnim chcę powiedzieć kilka słów. Odwiedzając blog Susan z Wild Yeast, a konkretnie przeglądając jej tygodniowe wydanie “Środa bez słów” zobaczyłam zdjęcie kulek chlebowych skąpanych w porannym świetle i tak przyjemnie było się im przyglądać, że zrozumiałam, że chyba powinnam sama oddać się pieczeniu choćby skromnej ilości chleba. Zatęskniłam za ciastem pod palcami, za całym tkliwym procesem wyrastania i za aromatem pieczonego chleba, który spowiłby kuchnię. Gdyby nie to, że przepis wymagał nasion konopi, to wkroczyłabym do kuchni od razu. Nie tak łatwo było znaleźć te nasiona, ale warto było poczekać. Każdy chleb pieczony według receptury od Susan jest udany, no i ten nie był wyjątkiem. Oprócz nasion konopi, ma on jeszcze sezam i siemie lniane, i to te nasiona nadają temu chlebowi niemożliwie orzechowy smak. Polecam ten wypiek każdemu kto piecze trochę chleba, a jeśli nie, to namawiam na znalezienie kogoś, kto to dla Was zrobi i pozwoli Wam wypróbować tę dobroć.

Bread Baking Buddies: Broa

I thought, due to time constraints, I would not be able to bake this bread with other Bread Baking Buddies. But the Bread Baking Babes made it look so enticing on all of their respective posts, that I joined in, not sure whether I would make it work on time. Broa is a Portugese corn bread and was chosen by the Bread Baking Babe Elizabeth as the October 2010 bread of the month.  The process seemed simple enough, although it did not escape my attention that the recipe asked for definitely longer fermentation and rising times than what I had expected.  Since I started mixing with the deadline for post submission just mere three days away, half way through the bread baking I knew I was in trouble.  I ran out of time once the first rising was complete.  It was late into the night already and the only sensible thing left to do, was to stick the bread in the fridge and pretend I was incorporating the professional bread baking stage – retarding – into the recipe.  The following day, I only had the afternoon to complete the final proofing stage and bake the bread.  At this point, I did not think the retardation did the bread much good.  It rose fairly well, but it was lazy to start the second rising after all the chilling, and I still had to bake it and take pictures, while the light outside was quickly waning.  I learned this lesson earlier in my bread baking attempts – don’t rush the bread dough, it has the mind of its own, it will be ready when the time comes.  But did I take note?  Unfortunately not.  I slipped this Broa into the oven too soon.  I could tell it responded well to the first wave of heat, but then there was too much of it afterwards and it did not grow much after that.  Oh, well.  The next time will be better, I hope.  After all, I always learn a thing or two when I become the Bread Baking Buddy.  I’ll return to this bread again and, that time, I will grind the corn meal lightly, as suggested by one of the Bread Baking Babes.  I, too, thought the corn meal I got was a tad too coarse for this bread.  I will also start baking Broa early in the morning to allow for all the rising it needs and so I don’t bake the bread for two days and photograph it on the third. Fortunately, the Broa tasted devine.  Heavier and denser than most of the breads I bake, but the taste of corn was definetely its greatest highlight.  It went fabulously well with this fantastic Red Kuri Squash and Root Vegetable Soup.

Ponieważ zbyt późno przyłożyłam się do pieczenia tego chleba, wydawało się, że nie dołączę w tym miesiącu do Pomocników Piekarza. Ale oglądając blogi Bread Baking Babes nabrałam wielkiej ochoty, żeby do tego pieczenia się jednak przyłączyć, mimo że mogłam nie zdążyć na czas. “Broa” jest kukurydzianym chlebem pochodzącym z Portugalii i został wybrany przez jedną z Bread Baking Babes – Elizabeth jako październikowy chleb miesiąca. Cały proces wyprodukowania tego chleba wydawał mi się dość łatwy, aczkolwiek zwróciłam uwagę na zdecydowanie dłuższe czasy fermentacji ciasta, niż te do których przywykłam. Jako, że zaczęłam mieszanie ciasta zaledwie na trzy dni przed upływem terminu wysłania linka do bloga z tym chlebem, już po pierwszym wyrośnięciu wiedziałam, że będę miała zbyt mało czasu. Ciasto wyrosło pięknie, ale niestety była już późna noc, żeby czekać na koniec drugiej fermentacji. Jedyną rozsądną rzeczą jaką można więc było zrobić, to wsadzić chleb do lodówki i udawać, że poddaję go procesowi “uwstecznienia” ciasta, jak to robią profesjonalni piekarze w przypadku kilku chlebów. Następnego dnia ponownie zajęłam się chlebem dopiero po południu, po powrocie z pracy. Należało pozwolić mu ponownie wzrosnąć, upiec go, no i jeszcze obfotografować. Wszystko to, gdy naturalne światło za oknem zanikało z każdą minutą. Wydawało mi się też, że schłodzenie ciasta nie koniecznie pomogło mu, jako że do drugiego wzrośnięcia dochodziło bardzo ociężale. Już wcześniej nauczyłam się, dzięki próbom piekarskim jakie przeszłam, że ciasta nie należy poganiać. Urośnie kiedy urośnie, ale czy przyjęłam sobie to do wiadomości? Skąd! Niecierpliwa, wpakowałam chleb do piekarnika definitywnie za wcześnie. Pierwsze fale ciepła pewnie mu nawet posłużyły, bo zaczął szybko wzrastać, ale niestety, pierkarnik był zbyt gorący, żeby to rosnięcie kontynuował. No cóż! Mam nadzieję, że następny raz będzie bardziej pomyślny. Każde pieczenie chleba gwarantuje jakąś lekcje. Z pewnością, następnym razem, lekko podmielę kaszkę kukurydzianą, tak jak sugerowała jedna z Bread Baking Babes. Ja też uważam, że była ona nieco zbyt grubo zmielona. Również, rozpocznę pieczenie z samego rana by dać chlebowi czas na wyrośnięcie, no i żeby nie piec jednego chleba przez dwa dni i fotografować go dnia trzeciego. Na szczęście, broa smakował wyśmienicie. Jest cięższym i bardziej zbitym chlebem, niż te które zwykle piekę, ale jego kukurydziany smak był jego największą zaletą. Doskonale pasował do tej świetnej zupy z dyni piżmowej i innych korzennych warzyw.

Jeśli zainteresowani jesteście przepisem na broa przetłumaczonym na polski, wyslijcie mi email lub zostawcie komentarz na blogu.

Related Posts with Thumbnails