Posts tagged ·lato·...

Oh, how I Love Summer!

My love of summer is deep and intense, yet I’m so easy to please. Give me those long days and the warm evenings enveloped in the lazy orange light of the sunsets, and my love will be eternal. Show me a bush of a blooming lavender and my heart will go pitter-patter. Set up a few impromptu farmers markets and my loyalty will be never-ending. Feed me the fresh, red berries and you’re in for some red kisses. Paint the fields of wildflowers with every colour in the artist’s palette and I’ll never forget. But most importantly – take me to the beach and leave me there for ever.

Miłość moja do lata jest głęboka i intensywna, a mimo to tak łatwo mnie zadowolić. Podaruj mi te długie letnie dni i wieczory nabrzmiałe pomarańczowym światłem zachodzącego słońca, a moja miłość będzie wieczna. Pokaż mi kwitnącą lawendę, to serce zabije mi mocniej. Ustaw przede mną prowizoryczny stragan z ogrodowymi plonami, a lojalność moja nie będzie miała końca. Daj mi skosztować świeżych truskawek, albo pachnących jagód, a nie obędzie się bez namiętnych, czerwonych pocałunków. Wymaluj pola polnych kwiatów wszystkimi kolorami na palecie malarza, a zostaniesz w mojej pamięci na wieki. Ale najważniejsze – zabierz mnie na plażę i tam mnie zostaw na zawsze.

Summery in Seattle

The late summer feeling continues, this weekend, in Seattle. We came here to see Eliane Elias performing in the Jazz Alley club and to visit with friends. The “living” continues to be “easy”, the weather remarkably stays as if we still were in the height of the summer season, the soothing Brazilian sambas play in the background, while we catch up with friends on all what’s been going on in our lives, reminiscing about the summer voyages and visits to the old country. All this talking brought me to remember this picture from last year taken on the oxbow lake of the Odra River – so green, so summery.

Letnie nastroje trwają, tym razem, w Seattle. Przyjechaliśmy na koncert Eliane Elias w klubie Jazz Alley i przy okazji odwiedzić znajomych, których już nie widzieliśmy dwa lata. Życie w ten weekend nadal toczy się gładko, pogoda niezmiennie jest jak w środku lata, łagodne samby brazylijskie pogrywają sobie w tle, a my nadrabiamy zaległości towarzyskie, wspominając letnie podróże po Polsce. Te rozmowy spowodowały, że przypomniałam sobie to zdjęcie z zeszłego roku zrobione w Bojadłach na starorzeczu Odry, w pełni lata, w totalnej letniej zieleni.

Still Feels Like Summer

There is absolutely no trace of fall where I live. And I couldn’t be happier. The temperatures in low 80′s make life easy, sun-dressy, and blissfully outdoorsy. Hope this gorgeousness to last till Christmas.

Nie widać jeszcze u nas jesieni, i chyba nic mnie nie może bardziej ucieszyć. Jest cudnie ciepło, bo codziennie dochodzi do 27º C, nadal noszę letnie sukienki i codziennie spędzamy godziny na dworze. Oby tak do Świąt!

Comments Off

In Search of Summer

The summer is supposed to start tomorrow. Looking at the skies, however, all I see are the low-hanging clouds, thick to the stratosphere, ensuring no sun ray reaches the earth. Same weather persisted yesterday, or a week ago, or even last month. Everybody looks exhausted, be it from the lack of the sunshine, or from the fear that summer and vacations are not in the cards for us this year. We wear the same clothes we were putting on in February, less one layer. Depressing, isn’t it? So what am I to do? Nothing seems to work, none of the summer incantations I performed, no bargaining with the higher power, none of threats I’ve uttered, or cajoling I’ve tried. The last option, or rather, more like a resigned thought, was to corral a few things from the summers passed, to arrange them in a manner invoking the memories from the seaside, and stair and wait for the wave of the summer joy eventually to wash over my lethargic soul. Hope the summer has arrived safely into your corner of this hemisphere. If so, go out and play!

Jutro ma się zacząć lato. Zerkając na niebo jednakże, widzę tylko ciężkie, nisko zawieszone chmury, grube na kilometr, nie przepuszczające nawet jednego promyka słońca. Taką samą pogodę mieliśmy wczoraj, i tydzień temu, i nawet w zeszłym miesiącu. Ludzie wyglądają na wymęczonych, czy to brakiem słońca, albo może strachem, że lato nam w tym roku nie jest dane. Nakładamy na siebie te same ubrania, które służyły nam w lutym, no może wkładamy o jedną warstwę mniej. Ponuro wszędzie i depresja czyha za winklem. Co więc począć? Żaden z moich zabiegów nie przynosił rezultatów, ani zaklęcia, ani przetargi z siłą wyższą, na nic były groźby, czy perswazje. Ostatnia opcja, a raczej pogodzenie się ze stanem rzeczy, pozwoliły mi pozbierać z kątów kilka przedmiotów z minionych letnich sezonów, uporządkować je tak by przywołały wspomnienia z nadmorskich wakacji, gapić się na nie i czkać, aż powiew lata ogarnie i moją uśpioną duszę. Mam nadzieję, że lato dotarło już w Twój zakątek. I jeśli tak, to idź na dwór i baw się!

Comments Off

Cats Know Best

Cats know all there is to be known of relaxation and taking it easy. I often catch a glimpse of Gruba who is permanently in control of her own sweet time. Requiescence and idleness are her two favourite pass times. Why wouldn’t then they be mine, as well? They are this weekend. As the summertime is approaching and the “living is easy”, after browsing the flea market, sun in my face, flowers everywhere, and the stash of old medicine bottles for the loot, I’m at home taking note what the quietude can do to one’s inner beauty and external glow. I’m enjoying the tranquility of the lazy summer Sunday afternoon. Hope you do, too!

Koty wiedzą wszystko o relaksie i życiu bez pośpiechu. Często zdarza mi się przyuważyć Grubą tkwiącą w tym stanie całkowitego zadowolenia. Wytchnienie i bezruch to jej najulubieńsze formy spędzania czasu. Dlaczego więc nie mogą też być moją formą wypoczynku? Otóż są w ten weekend. Jako że nadchodzi lato i życie staje się łatwiejsze, to po wizycie na pchlim targu, w pełnym słońcu, otoczona kwiatami, ze zdobycznymi starymi butelkami po lekarstwach, wypoczywam w domu, biorąc przykład z Grubej, widząc co spokój ducha czyni dla urody i blasku. Raduję się błogością tego letniego i leniwego niedzielnego popołudnia i mam nadzieję, że Wy też!

Returns

After the seaside adventures in Egypt and Crete, we return to the Polish country side. It’s the combination of coming home and returning, all mixed in one, and none of it would be that significant if it weren’t for the calm feeling that envelops us. We settle into the quiet house, experience definitely cooler days, along with considerably chillier nights. Everyone is speaking of fall arriving… but I stay hopeful that there is still more summer to come.

Po nadmorskich przygodach w Egipcie i na Krecie powróciliśmy na polską wieś. Doświadczamy powrotu do domu za dala od domu, więc jest to dość wyjątkowe odczucie, zwłaszcza, że pozwalamy się opanować spokojowi i nudzie wiejskiego życia. Na nowo okupujemy dom na wsi i nadwyrężamy maminą gościnność. Dom jest cichy i rozprężający, chociaż dni już są zdecydowanie chłodniejsze, a noce wręcz zimne. Wszyscy mówią o jesieni, a ja wciąż jeszcze marzę, ze lato jeszcze gdzieś na mnie czeka.

Happy Endings

Today was the last day of work for me.  Even though, technically, the school year has not officially come to a close yet, it’s closed for me.  So long, I’m off for the entire summer.  This is the happy ending and even a happier beginning of our long summer vacation.  I still will be blogging here.  See you in summer!

Dzisiaj był mój ostatni dzień w pracy.  Tak naprawdę, to szkoła jeszcze jest otwarta do wtorku, ale ja już oficjalnie jestem na wakacjach.  Hurrra!   Takie szczęśliwe zakończenie i jeszcze szczęśliwszy początek wakacyjnej przygody.  Zamierzam nadal blogować, więc do zabaczenia na letnich wakacjach!

Comments Off

Blueberry Summer

The blueberries did that.  I shot these blueberries for the Creativity Boot Camp, and the image stirred the memories in me of wild blueberries picked in the woods.  They don’t resemble the monster variety that’s grown on commercial farms today and they are way smaller, more fragrants, and velvety-dark-blue.  I so hope to be going out into the forest to get me some wild blueberries soon.

To wina jagód. Gdy fotografowałam te jagody do Twórczego Treningu, zdjęcie przywołało wspomnienia z Polski z letniego zbierania jagód w lesie. Tamte jagody niczym nie przypominają tej monstrualnej odmiany, dostępnej na farmach dzisiaj. Są malutkie, nieporównywalnie bardziej pachnące i w niebiesko-welwetowym odcieniu. Oh, jak bardzo mam nadzieję na zbieranie dzikich jagód już niebawem.

Comments Off