Posts tagged ·kolor·...

Kitchen Blues

I should know something about decorating with blues. I once made a not-so-smart decision to paint our bedroom blue. Two things became clear after that: 1 – a paint chip shouldn’t replace your paint testing; 2 – blue can be overzealous when put uniformly on all the walls. This bit about it inducing tranquility and peace of mind did not work for me. Four days into the paint job, I badly wanted to repaint. I made a mental note to avoid blue going forward and with fervent determination started banning the colour from any other room in the house. I packed away dishes if they happened to be blue, hid the tea towels, curtains, linens with any hint of the colour, actually any unfortunate piece of fabric dyed in blue was destined for storage. I grew a stash of blue accessories with remarkable efficiency and I seriously considered donating the goodies when unexpectedly the idea to purchase a house in Arizona was born and my blue problem solved itself. I revisited the concept of decorating in blue and decided to test drive it in the kitchen. Just accessories, mind you, white paint ruling and I kind’o like it. I’m not at all blue because of the blues ((*_*)).

Powinnam coś nie coś wiedzieć o dekorowaniu na niebiesko. Kiedyś popełniłam błąd wymalowania sypialni w tym kolorze i natychmiast stałam się mądrzejsza w dwóch kwestiach: 1 – papierek z próbką koloru nie powinien zastąpić przetestowania farby na żywo z pędzlem i kilkoma warstwami; 2 – niebieski staje się nieco nadgorliwy, gdy naniesiony na wszystkie ściany. To, że niby działa uspokajająco to mit. W moimi przypadku reakcja była przeciwna, bo krew mi się w żyłach burzyła przy każdym wejściu do sypialni, i juz po czterech dniach gotowa byłam na przemalowanie. Zrobiłam postanowienie, żeby w przyszłości unikać koloru za wszelką cenę i z dużą dozą determinacji wprowadziłam zakaz na niebieskości w całym domu. Spakowałam naczynia, pościel, serwetki i ścierki, jeśli tylko przedmiot napiętnowany był tym nieszczęsnym kolorem, to lądował w kartonie. W krótkim czasie uskładałam poważny stos tych dobroci i już chciałam to wszystko oddać do sklepu z rzeczami z drugiej ręki, kiedy wpadł nam do głowy pomysł zakupu domu w Arizonie i mój niebieski problem rozwiązał się sam. Gdy przyszło do meblowania i dekorowania domu, nasza kuchnia wyposażyła się praktycznie sama. Niebieski akcentuje swoja obecność dość wyraźnie, ale tylko w dodatkach, bo rządzi tu jednak biała farba i ku mojemu zaskoczeniu, nawet mi z tym kolorem się dobrze żyje.

Comments Off

Desert Colours

What can I say to excuse my absence from Majology? That I was busy? That I did not have anything of significance to share? Or that I was lazy? The truth is all of the above. The usual Christmas prep, what almost always motivates me and pushes me to cram a lot of work and projects in, has me off the hook this year, as we’ve decided to spend this Christmas in Phoenix. There will be no seasonal decorations in this house, no Christmas tree, nor there will be the familiar crowd at our Christmas Eve table. But still I tremble with excitement and anticipation and I’m in the most eager of stages to pack the SUV and the trailer and take whatever I can do without in this house and bring it over to the new one. This will be the shedding of sorts as we’ll let more room and light in our regular living quarters here, and will add all this well-utilized and comfortable stuff to our new home in Phoenix. This sounds to me like the best of two worlds. I’d be amiss, if I didn’t admit that I spend a lot of time thinking how I want our Arizona home to look and feel. One of the most essential points in decorating is that the home fits the surrounding, that it becomes the part of its environment. While hiking the San Tan Mountains in Queen Creek, Arizona I collected a few rocks that were showing the local desert colours so beautifully. Right there I knew the answer to the basic colour palette I wanted to use in our new home. What do you think?

Jak mogę wytłumaczyć swoja długą nieobecność na Majologii? Że byłam zbyt zajęta? Że nie miałam nic ważnego do zakomunikowania? Że byłam leniwa? Każda z tych wymówek ma w sobie trochę prawdy. Zwykle o tej porze, rzucam się w wir świątecznych przygotowań. One też powodują, że borykam się z całą masą pracy i świątecznych projektów. Ale nie w tym roku. W tym roku mam odpuszczone, jako że zdecydowaliśmy spędzić święta w Phoenix. Nie będzie więc tutaj ani świątecznych dekoracji, ani choinki, ani też znajomego tłumu przy stole wigilijnym. A mimo to cieszę się niezmiernie na moment, kiedy spakujemy auto z przyczepą i zabierzemy z sobą wszystko to, bez czego możemy poradzić sobie w starym domu, po to żeby wyposażyć nowy. Dużo też myślę o dekorowaniu domu w Arizonie. Wierzę, że ważne jest, żeby dom wkomponował się łatwo w otoczenie, tak żeby był tego otoczenia częścią. Jeszcze bedąc w Phoenix, ruszyliśmy na pieszą wędrówkę w regionalnym parku San Tan Mountains, gdzie zebrałam kilka skałek w tych stonowanych kolorach pustyni. Ta kolekcja natychmiast natchnęła mnie co do dekoratorskiej palety w nowym domu. Jak Wam się podobają te kolory?

Colours of Spring

Spring has arrived in all its glorious colours…


Wiosna nadeszła we wszystkich swoich przepięknych kolorach – bielach, żółciach, błękitach, różach i purpurach.