Posts tagged ·house purchase·...

The Desert Etched in My Mind

I knew I would be missing the warmth of the desert and the serenity of the region long before we would’ve made it back home to British Columbia. And I was right, too. The long drive home only exacerbated the reluctance to enter the rainy and damp climate at home and the temperatures hovering around the zero mark weren’t especially inviting either. The house purchase in Arizona went all well. We found one we loved, but we had to leave in the midst of the usual house-related busy-work of inspections and escrows, so it feels a bit like we left some unfinished business there and it only adds to my eagerness to go back to Arizona as soon as possible. And this, actually, is the plan. Once we finalize the purchase, we’ll head back there for Christmas to spend it with family and friends. So for the time being, I can only recall and delight in the images of the warm desert, and I hope you will, too.

Już na długo przed tym zanim dotarliśmy z powrotem do domu w Kolumbii Brytyjskiej, wiedziałam że brakować mi będzie ciepła i spokoju pustyni. No i nie myliłam się. Długa podróż samochodem wydawała się tylko wzmagać niechęć do powrotu do dżystego i mokrego klimatu jakim przywitał nas dom, a temperatury w okolicach zera również nie nastrajały zachęcająco. Z dobrych wieści to to, że zakup domu przebiegł pomyślnie. Znaleźliśmy dom, który polubiliśmy natychmiast, ale niestety, musieliśmy pozostawić dokończenie interesów typy inspekcje i zapisy w księgach wieczystych, dlatego też mam poczucie nie zakończonego biznesu, które podsyca tylko chęć jak najszybszego ponownego wyjazdu do Arizony. I taki, w zasadzie mamy plan. Jak tylko oficjalnie zakończymy transakcję, spędzimy Święta i Nowy Rok w nowym domu w Phoenix razem z rodzinką i może kilkoma przyjaciółmi, jeśli dadzą się namówić. Póki co więc, pozostaje mi tylko powrócić w myślach do tych pustynnych obrazów i cieszyć się nimi jako godnym zastępstwem. Mam nadzieję, że i Tobie przypadną one do gustu.

Arizona, the Third Time

Tomorrow, we’re leaving for Arizona.  If the third time is the charm, we’ll come back the owners of the home in that beautiful state.  The two previous visits allowed us to successfully fall in love with the beauty of the region and to form the desire to be a part of it one day.  Life really works in mysterious ways, and though the thought causes some trepidation, we’re excited for the opportunity.  I know many good folks in Arizona have lost their homes in these tough economic times.  I can’t express how much I wish none of that were reality and I sincerely wish that they recover from this crisis soon.  I’m certain they will.
Arizona is truly the enchanted land.  I love the desert bursting in fresh blooms of spring flowers.  The cactus wrens are such gorgeous little creatures inhabiting the magnificent saguaro cacti.  Watching the roadrunner race your jeep will crack you up every time.  And the warmth, it’s warm there…  Ok, it’s actually hot, very hot.  But it’s the good dry heat that will not bring on the humidity-induced bad-hair days, so what’s not to love.  There are many more reasons why I adore Arizona.  Yes, stay tuned, as I’ll be spelling them out in the next two weeks.  Wish us luck!

Jutro wyruszamy do Arizony. Jeśli powiedzenie “do trzech razy sztuka” jest prawdą, to wrócimy jako właściciele domu w Arizonie. Poprzednie dwie wizyty spowodowały, że urzekł nas ten kraj i marzyliśmy, że może kiedyś stanie się naszym podwórkiem. I tak się w życiu dziwnie składa, że czasami marzenia stają się rzeczywistością i choć są powody do emocji, to jesteśmy w siódmym niebie, że mamy taką okazję. Obecny kryzys ekonomiczny przyczynił się do załamania rynku również w Arizonie i wiele rodzin straciło domy z dnia na dzień. Ciężko jest się pogodzić z trudnym losem jaki im się przytrafił i wierzę, że już wkrótce staną na nogi.
Arizona jest fascynującym krajem. Piękna jest pustynia gdy zakwita wiosennymi kwiatami. Strzyżyki kaktusowe, które mieszkają w dziuplach olbrzymich karnegii są niezpomnianym doświadczeniem dla miłośników ptaków. Natomiast kukawka (geococcyx) rozbraja pewnością siebie gdy zaczyna ścigać się z samochodem, którym jedziesz. I jeszcze klimat. Jest tam ciepło… no dobrze, jest tam gorąco, ale tak sucho gorąco, że nie narzekam na rozczapierzoną fryzurę spowodowaną wilgocią, więc czego tu nie lubić! Oczywiście jest wiele więcej powodów dla których niezmiernie się cieszę, że już niebawem będziemy spędzać więcej czasu w Arizonie. Przez następne dwa tygodnie będę się nimi dzielić na bieżąco.