Posts tagged ·flowers·...

Pink Fantasy

Just when I thought that all that’s left for me to do is to settle down for winter, or at best, to cozy up with the fall that’s around the corner, M. cut for me a few stems of the “Pink Fantasy” clematis growing on her deck and the spirit of the summer was vehemently restored. Long Live Summer!

Gdy już myślałam, że nic innego mi nie pozostaje jak tylko przygotować się na zimę, albo w najlepszym przypadku, wtulić się w fałdy nadchodzącej jesieni, M. ucięła mi kilka gałązek powojnika rosnącego na tarasie, i lato na nowo zapanowało w sercu. Niech Żyje Lato!

Comments Off

Proudly Horticultured

One of my most coveted spring flowers is ranunculus. I’m green of envy (no pun intended) when I see these beauties featured on blogs in early March, (Hello, my Californian blog friends!). The flowers don’t make cameo appearances in local flower shops until late April. Two years ago, I went on a whim and purchased ranunculus tubers and, half-haphazardly, I planted them in a pot on my balcony, not really aspiring for any spring ranunculus glory. This year, however, before setting out to Arizona for the spring break, I dutifully noted that the greens made their way to the top of the soil and they looked promising. On our return, I was greeted with mighty white and fushia blooms. I acknowledged them politely, while intending to forget their mere existence. But they kept their presence, having bloomed, persistently, for a month now, and more buds keep coming. I’m sure, I shouldn’t be ignoring the phenomenon anymore and give the flower the nod it deserves. Wouldn’t you agree?

Moja wersja na ogrodniczą zazdrość sprowadza się do kilku kwiatków pełnika. Nie jest to ani arogancka, ani też bardzo ambitna emocja. Podziwiam formę tego kwiatka i trochę zielenieję z zazdrości, gdy moje blogerowe, kalifornijskie koleżanki fotografują pełniki już w marcu, gdy u nas nie pojawiają się one aż do końca kwietnia. Dwa lata temu, gdy natknęłam się na bulwy tej rośliny, wetkałam je od niechcenia w doniczkę na balkonie, nie roszcząc wielkich nadzieji. W marcu, przed wyjazdem do Arizony, zauważyłam, że zielone łodygi pojawiły się z nienacka i wyglądały jakby miały dzielnie rosnąc. Z zaskoczeniem przywitałam kwitnące pełniki po powrocie, domagające się uwagi w bieli i różu intensywnych kwiatów. Grzecznie przytaknęłam ich obecności, ale beż większych emocji. Dzisiaj jednak czas już zauważyć wysiłki tej niepozornej rośliny, bo kwitnie już wszechmocnie od miesiąca i nie zanosi się na to, żeby miała przestać. Dochodzę do wniosku, że im mniej przejmuję się swoimi ogrodniczymi wysiłkami, tym lespsze osiągam rezultaty. Może jest to odpowiedź na wszystkie moje ogrodnicze dylematy.

Flowers for the Year

Flowers are on my mind. On Sunday, I searched four different garden centres for spring flowers, and guess what, nothing, nowhere. All I heard was: “It’s too early”. How come then I’m in such a need for colourful blooms around me? Not willing to wait, I’ve compiled some of my flower images into a calendar collage. Hope you enjoy it!


Pin It

W głowie mam tylko kwiaty. Kwiaty, których nie ma jeszcze w sklepach. Ogrodnicy zgodnie twierdzą, że stanowczo na nie za wcześnie. Dlaczego więc tak tęsknię za czymś co by kwitło i może nawet trochę pachniało, skoro nie jest jeszcze na to pora? Nie zamierzam czekać, więc na prędce złożyłam kolaż w kwiatów, które fotografowałam przez cały zeszły rok. Mam nadzieję, że ten kwietny kalendarz cieszy oko!

Last Summer Weekend

If you didn’t know, this IS officially the last weekend of the summer. Next week, on September 23, the equinox will push us over into fall and by what I’ve heard today about the weather prognosis for the Pacific Northwest for this fall and winter, it’s going to be a long and cold ride. So grab a bunch of flowers while you still can and have yourself a very happy, colourful, and relaxing weekend. Hugs to All!

Jeśli jeszcze nie słyszeliście, to wiedzcie, że ten weekend jest ostatnim letnim weekendem tego roku. W przyszłym tygodniu mamy już zrównanie dnia z nocą i oficjalnie wkroczymy w ten ciężki do przetrzymania sezon jesienny. Prognozy na jesień i zimę dla Północno-Zachodniego Wybrzeża przewidują długą i zimną zimę. Zatem szybko zakup bukiet jakichś ślicznych jesiennych kwiatów, póki jeszcze kwitną i spraw sobie weekend pełen radości, kolorów i wypoczynku. Usciski!

Comments Off

A Flower Nook

I wonder why this is, but there is this one spot in my bedroom where flowers are on display most of the time. It’s this little nook in the room, where a dresser stands, and which has the surface for all kinds of things. Subjects, I like, pretty or stylish, or those I temporarily might not know what to do with, picked up, or gathered, found, or changing places – they all end up there, parking precariously, until their purpose in life is determined.
Do you have such a place in your home? Show me your “flower nook”.
Have a great long weekend, Everyone!

Ciekawa jestem jak to się stało, że jest takie jedno miejsce w sypialni, gdzie prawie zawsze stoją kwiaty. Jet to kawałek powierzchni, na komodzie, gdzie różne przedmioty znajdują tymczasowy dom. Rzeczy, które przypadły mi do gustu, ładne albo bliskie sercu, czy też te, z którymi chwilowo nie wiem co zrobić, przyniesione, zebrane, znalezione, albo przenoszone na inne miejsce – lądują wszystkie w tym samym punkcie, aż im wytyczę jakiś cel w życiu.
Czy jest takie miejsce w Twoim domu?
U nas długi weekend, ostatni letni weekend roku, bawcie się wszyscy dobrze.

Comments Off

A New Flower Passion: Hydrangea

The title should explain the intention for this post. I don’t quite know what happened, but for the last year, I’ve been noticing hydrangeas everywhere. I desperately want to grow them somewhere – a balcony in British Columbia is too small, the backyard in Arizona is too hot. My last resource is to cut the flowers, dry them and display them like they’re mine. So here we go, my first blue hydrangea stem received from M. is in the midst of the drying process. Now, I’m also in the possession of the white one, for which I was practically begging one hydrangea owner to part with. I’ts going to be a long and arduous road to collect all hydrangea colors that are out there.

Omotały mnie hortensje. Nie rozumiem jak to się stało, ale gdzieś od roku, narzucają mi się swoja osobowością i już czas przestać ten fakt ignorować. Z desperacją rozważam jak je hodować, ale nasz balkon w Kolumbii Brytyjskiej jest za mały, a ogród w Arizonie zbyt upalny. Jedynym wyjściem jest zasuszyć kwiaty i eksponować je jak własne. Zaczynam więc suszenie od jednej łodygi niebieskiej hortensji otrzymanej od M., ale jestem również w posiadaniu jednej łodygi białej hortensji, którą praktycznie wybłagałam od zaskoczonej właścicielki farmy lawendowej. Zanosi się na długi i żmudny proces zbieractwa hortensji we wszystkich jej kolorach.

Dahlias, Once More

The dahlias I’ve photographed come from M.’s garden. On my last visit to her house, M., again, has fitted me with an armful of flowers currently blooming in her garden. I accept them shamelessly, knowing all well, I’ll never be able to repay her for all the joy she bestows on me with these beauties. M.’s garden is quite unusual. The number of plants that coexist so amicably in that garden is already astonishing, the names, for an amateur like myself, are impossible to memorize, but the vision they become when the garden takes creation and shape under M.’s watchful eye is something no visitor there ever forgets.

Te dalie na zdjęciach pochodzą z ogrodu M. Jak przy każdej wizycie u niej w domu, wyszłam stamtąd z ogromnym naręczem kwiatów. Jak zwykle, przyjęłam je bez żenady, wiedząc jednocześnie, że niemożliwe jest by odwdzięczyć się jej za radość jaką mi sprawia takim podarunkiem. Ogród M. jest niezwykły. Po pierwsze, zaskakuje ogromną ilością roślin, które tam koegzystują bez najmniejszego konfliktu. Nie jestem w stanie spamiętać nazw, bo dla laika jak ja, nie znaczą one nic, i z niczym się nie kojarzą, natomiast razem, i oczywiście, dzięki bacznej uwadze im poświęcanej przez M., przeistaczają się w zjawisko, które każdemu, kto ten ogród odwiedzi, pozostaje na zawsze w pamięci.

Comments Off

Thank You, Friends!

Thank you for the kind messages and your tremendously supportive words and encouragement. Your good nature, humour, and understanding, all got me through my blogging hump. Thank you for your faithful coming back to Majology day after day – I’m very humbled by this realization. This bouquet of dusty pink tulips is for you – You Are The Best!

Dziękuję bardzo za miłe maile i nie do opisania wsparcie i zachęty, które to moje wcześniejsze borykanie się z myślą o porzuceniu blogowania wywołało. Wasze zrozumienie, humor i łagodność pozwoliły mi przetrwać ten mój blogowy kryzys. Jesteście marzeniem każdego blogera, a ja jestem niezmiernie zaszczycona, że decydujecie wracać właśnie tutaj, do Majologii. W podzięce, ten oto bukiecik popiołowo-różowych tulipanów.

Related Posts with Thumbnails