Posts tagged ·dzieci·...

Found Beauty

The Mexico trip was truly multidimensional. On one level, there was I, uneasy, at best, trying my earnest to fit in, and at last, finding comfort in things unfamiliar, opening myself to newness that surprisingly felt like my second nature, eventually. But there was one aspect that was easy for me – having the dozen, or so, of kids around at all times, following us everywhere, consequently, having us convinced, they were our own, needed to be cared for, even loved… The feeling emboldened me to shoot some face close-ups, but portraits are something I stray away from, so these are meager attempts. Still, just because I got so accustomed to these gorgeous faces in a few days we stayed there, they now feel like a new-found beauty.

Nasza meksykańska podróż okazała się być prawdziwie wielowymiarowa. W bewzględnym wymiarze widzę siebie, niezbyt swobodną, ciągle próbującą przystosować się do warunków, i w efekcie, otwierającą się na nowe doświadczenia, które w końcu wpasowały się w moją introwertyczną naturę. Była jednak jedna strona całego doświadczenia, która nie zawadzała wcale – dzieci, kilkanaścioro… a czasami więcej, ciągle pod ręką, podążających za nami gdziekolwiek byśmy nie poszli, przekonujących nas, że trzeba o nie dbać i zabiegać. Tak dobrze czułam się z tymi dziećmi pod ręką, że nawet odważyłam się na kilka portretów, coś czego zwykle unikam z godną podziwu premedytacją. Tak przywykłam do widoku tych pięknych twarzy, że dzisiaj już tęsknię za nimi.

The Kids Are in Town

Spending time with F. and S. is always lovely, but this time around it feels remarkably special, as the two of them flew into Phoenix from Vancouver and are spending a few days with us. I love their youthful energy and the ease of their manner. It’s ultimately gratifying to watch the kindness they extend each other and it’s fun to witness their self-deprecating humour. If I were to give the name to the underlying emotions that create the atmosphere of our time together, I’d choose contentment, playfulness, and faith in what the future will bring, before any other. It’s good times!

Czas spędzany razem z F. I S. jest zawsze przemiły, ale tym razem okoliczności są naprawdę nadzwyczajne, bo dolecieli z Vancouver, by spędzć z nami kilka dni w Phoenix. Cieszy mnie pełnia ich energii i ich swobodny sposób bycia. Z przyjemnością obserwuję łagodność z jaką się odnoszą do siebie i ich umiejętność naśmiewania się z samych siebie. Gdybym miała nazwać po imieniu te wszystkie emocje, jakie towarzyszą nam gdy kreujemy atmosferę naszego spotkania, to najpierw wybrałabym zadowolenie, zabawę i wiarę w jasną przyszłość. Jest dobrze!

Related Posts with Thumbnails