Posts tagged ·domowe biuro·...

It’s Not About Work, It’s About Insipiration

The office space I set out to create for us here is coming together. What was still just an idea a few days ago, is materializing nicely. Still plenty left to do, but at least we now have a small area where we can park our laptops and keep in touch with the loved ones. This is also my little blogging sanctuary – filled with light in the morning – exactly what I like, staring the beautiful bright world around me straight into the eyes and feeling inspired.

Nasze domowe biuro powoli się materializuje. Miło, że to co zaledwie było pomysłem kilka dni temu, dzisiaj jest już miejscem gdzie możemy podłączyć laptopy i nawiązać kontakt z bliskimi. Jest to też moja blogowa oaza – wypełniona porannym słońcem – bo najbardziej lubię, gdy wstaję rano, odważnie spojrzeć jasnemu światu w oczy i poczuć chęć do życia.

On a Mission – a New Home Office

It’s a funny feeling, you kind of know what you want your surroundings to look like, but you’re nowhere close to affording it. So you envision, imagine, believe, then shortly after, it slowly starts coming together as if it were meant to materialize whether you planned on it or not. This is beginning to happen to me. When we acquired the house on Love Road, one of bedrooms was destined to be our little home office. A. and I like to share the space, so I wanted the office style to reflect the sensibilities of the both of us. Nothing too feminine, yet not the “server-room-that-happens-to-fit-into-a-closet” type of thing that I know all too well from our home back in Canada. For one reason or another, I craved subdued colours, based in white, with plenty of smoky greys, aubergine, an odd dusty pink and some bright woody browns for the nice contrast. I started recognizing little elements around me that would nicely harmonize with the vision. One of the examples are the rocks I gathered and then brought from the White Rock beach all the way to Arizona. They just happened to have the perfect hues for the project. Then, visiting the Schnepf Farm in April, I found this amazing huge feather, again, fitting the colour scheme so nicely. The trend followed and I kept collecting – the airy cotton curtains in the earthy tone, some dishes, and from there, IT started happening and the vision grew. I must admit, I have accessories now, but hardly any furniture yet. Somehow, it worries me not.

Zabawne jest to odczucie, bo jakkolwiek jest ci wiadome jak chcesz, żeby twoje otoczenie wyglądało, to niestety nie stać cię na takowy wydatek. Więc wymyślasz, marzysz, wierzysz, i wkrótce, wizja zaczyna przybierać kształtów, jakby miała się zmaterializować czy chcesz, czy nie chcesz. Tak właśnie się dzieje w moim przypadku. Po zakupie domu na Love Road, jedna z sypialni miała być przeznaczona na domowe biuro. Jako że A. i ja lubimy spędzać czas razem, wiedziałam, że nie będzie to przestrzeń wystrojona wybitnie kobieco, ale zależało mi też na równowadze, i nie wyobrażałam sobie, że powtórzymy błędy z domu w Kanadzie, gdzie to szafa wyposażona jest w sprzęt komputerowy, który z pewnością utrzymałby małą korporację. Chciałam, żeby kolory były nieco przyciszone, z białymi ścianami zaakcentowanymi szarością, oberżyną, przydymionymi fioletami, z jasno-brązowymi elementami dla kontrastu. Ze zdziwieniem zaczęłam rozpoznawać te akcenty wokół siebie. Te kamienie zostały przywleczone przeze mnie aż do Arizony z plaży w White Rock. Przyciągnęły moją uwagę odcieniami, które idealnie wpasowały się w kolory wymyślone na biuro. Odwiedzając farmę Schnepf, znalazłam to ogromne pióro, znowu w kolorach, które mnie tak zainspirowały. Ten trend był kontynuowany przy zakupie firanek, czy porcelanowych naczyń. Po niedługim czasie, wszystko zaczęło formować pewną koherentną całość, a moja wizja nabierała kształtów. Wprawdzie na razie posiadam głównie dodatki, a bardzo niewiele mebli, ale jakoś to mnie w ogóle nie martwi.

Related Posts with Thumbnails