Posts tagged ·daisy·...

How Do You Do?, or How Are You Doing?

Such two simple questions, and such tremendously different answers. I’m astonished I’m appreciating the nuance only now, but better late than ever.

The confession be made, I was slacking off with blogging back in May. As always, I was cocky confident thinking I’d get back to it in no time, but got myself caught off guard when a flu, turned sinus infection, turned bronchitis took the better of me, where I became incapacitated for weeks, marveling through the bouts of laborious breathing efforts, how life could change in an instance, and promising myself to remember that simple distinction. The notion got emphasized even more when kind people around me started inquiring about my well being. Two questions were being asked and I found myself surprised at the dualism of them. When asked “How are you doing?” I tended to elaborate on all the unpleasant details of my condition, but when a person asked a simple “How do you do?”, I heard myself saying “Fine!” and I felt it, too. So here we go, my good Friends, I’m fine, and I hope you’re too!
Love…
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130623_HowDoYouDo

Takie dwa proste pytania, i tak zadziwiająco różne odpowiedzi. Nie do wiary, że dopiero teraz zaczynam doceniać tę subtelną różnicę, ale chyba lepiej późno, niż wcale.

Trzeba mi wyznać, że od maja obijałam się z blogowaniem. Przekonana, że ujdzie mi to na sucho, bo przecież powrócę do blogu bez zbyt długiej zwłoki, tymczasem życie potoczyło się innym, nie przewidzianym torem, z grypą, infekcją zatok, i w końcu zapaleniem oskrzeli, kiedy to pozbawiona wigoru na tygodnie mogłam tylko z politowaniem akceptować własną głupotę i podziwiać siłę natury co to jest w stanie zmienić istnienie w kilka chwil. Negocjując każdy następny oddech, tylko przyrzekałam sobie, że już nie zapomnę jak ulotne są wszystkie te nasze ambitne plany, i że nigdy już nie będę ich traktować jak czegoś co mi się należy. Koncepcja została dalej zaakcentowana kiedy to wszyscy dobrzy ludzie wokół zaczęli dopytywać się o moje samopoczucie. Padały dwa pytania i zdziwiona byłam jak dualistyczne są ich intencje, jeśli nawet nie zamierzone. Chociaż nie łatwo jest wyśledzić ten anglojęzyczny niuans w polskiej mowie, to gdy spytana “Jak się czujesz?”, przyłapywałam się na długiej, zawierającej w sobie wszystkie detale o mojej chorobie odpowiedzi. Gdy padało proste pytanie “Co tam słychać”, nagle moja odpowiedź sprowadzała się do prostego “Wszystko dobrze”, i co ważniejsze, tak też się czułam. Tak więc, Moi Drodzy, wszystko jest dobrze, i mam nadzieję, że u Was też.
Moc uścisków
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

A Happy Face Daisy

We’ve had two full days of sunshine since the beginning of June and I’m slowly resolving myself to this sad fact that we just might get only two more this summer. After watching the wild rainfall outside my window all through yesterday’s evening and night, early this morning, just inbetween the new series of downpours, I ventured into the field of wildflowers that spreads in front of my house, intending to take a few shots of daisies. It’s the time for daisies now, the flower I’m named after, and one of my many favourites. I knew they would look pretty sodden with raindrops, and they did. I was most charmed by the one with a smiley face, telling me to lighten up a little and to quit taking that weather business so seriously. I promise, I will.

Od początku czerwca cieszyliśmy się słońcem przez całe dwa dni. Z rezygnacją. ale już zaczynam oswajać się z myślą, że do końca lata może uda nam się mieć jeszcze następne dwa dni słońca. Po przyglądaniu się ścianie deszczu przez cały wczorajszy wieczór i słysząc go jeszcze w nocy, dzisiaj z samego rana, pomiędzy jedną ulewą, a drugą, wypadłam na łąkę, która płoży się przed domem, z intencją zrobienia zdjęć margaretkom. Nastał czas na margaretki, z którym dzielę imię, i które kocham. Miałam nadzieję, że będą się pięknie prezentować, ociekające deszczem, i tak też było. Najbardziej jednak zauroczyła mnie ta jedna, uśmiechająca się do mnie, jakby mówiła: “rozwesel się, to tylko deszcz, nie ma powodu by aż tak przejmować się pogodą…” Rzeczywiście, nie ma powodu!

Related Posts with Thumbnails