Posts tagged ·cytrusy·...

Love Lemons Muffins

You know I’m a reluctant pastry baker. I rarely succeed, usually fail, occasionally make something worth of a notice. And these are notice-worthy, I tell you. I wouldn’t have ventured into another bout of futile baking if it weren’t for a whole full basket of freshly picked lemons, delivered to our doorstep by our Mexican-Salvadorian friend-neighbours. The lemons were huge, fragrant, and attention grabbing, so the first thing we did, we peeled them all and made (are making) some excellent limoncello out of them. The naked lemons sitting in the fridge begged for some decent treatment and the best I could come up with were these ‘Love Lemon Muffins’. See if you like them.


Wiecie już, że nie wypiekam ciast z zamiłowania. Rzadko odnoszę sukces, zwykle kończy się fiaskiem, i tylko czasami uda mi się upiec cos godnego uwagi. A te oto mufiny dla miłośników cytryny są tej uwagi godne. Nie zadałabym sobie trudu pieczenia, gdyby nie to, że cały kosz świeżo zerwanych cytryn wylądował nam na progu, dzięki życzliwości naszych meksykańsko-salwadorskich sąsiadów. Cytryny były ogromne, pachnące i totalnie przykuwające uwagę, dlatego też pierwszą rzeczą jaką uczyniliśmy, było obranie ich ze skórek i nastawienie limoncello. Jednak gdy spoczywały w lodówce takie obnażone, błagające o bardziej godne traktowanie, jedynym pomysłem jaki mi przyszedł do głowy, były te mufiny dla miłosników cytryny. Sprawdźcie, czy przypadną Wam do gustu.


Hail to the Sun

Hello my Dear Friends… I am sure you wonder where I have been these last two weeks.
Well, life has been fabulously fun of late and I’ve been keeping myself busy with family and friends throughout the spring break. As I’m finished entertaining, I’m far from finished worshiping the Arizona sun, which is embodied best, and with true finesse, in different forms of citrus that abounds around here. Unfortunately, the citrus season is coming to the end, as do our vacations, but there is nothing more refreshing than a little sunshine in early spring months. I feel so refreshed and energized and I hope you got that spring feeling, too. I’ll be back tomorrow, reporting on all things Arizonian. Until then. Hugs. xoxoxo

Witajcie, Moi Drodzy! Pewnie już wątpiliście, że kiedykolwiek powrócę na Majologię po ponad dwóch tygodniach nieobecności. Donoszę więc niezwłocznie, że życie było pełne wrażeń i miłych chwil, jako że spędzaliśmy przerwę wiosenną w towarzystwie rodzinki i przyjaciół, co wypełniało nam czas po brzegi. Już skończyły się wizyty, ale nie skończyło się jeszcze nasze ubóstwianie arizońskiego słońca. To natomiast, jest najlepiej zaprezentowane w formie tych niemożliwie słonecznych cytrusów, których wokół bez liku. Niestety i ich czas zbliża się ku końcowi, jak i nasze wiosenne wakacje, ale jestem tak cudnie wypełniona słoneczna energią i ogólnym poczuciem wiosennej odnowy, że tylko marzę, że i Wy czujecie się podobnie. Do jutra zatem, kiedy to zapodam w skrócie co to się działo u nas w Arizonie przez ostatnie dwa tygodnie. Trzymajcie się ciepło. xoxoxo

Bright Mornings

I’m so grateful for each morning. Waking up, healthy and happy begs of nothing more than a cup of the freshly-squeezed orange juice from the abundant navel oranges, or any citrus fruit for that matter, that grow all around. And guess what, my wish is granted daily. Thank you!

Wdzięczność! Budząc się z rana, w szczęściu i zdrowiu, nie domaga się niczego więcej. No może tylko świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy, które to rosną bez ogłady, one i każde inne cytrusy, w całej okolicy. I tak też się dzieje każdego ranka.

Related Posts with Thumbnails