Posts tagged ·Christmas·...

Gingerbread and Lavender

This is to the different kind of Christmas. Quiet. A little sad. And mightily reflective. We skyped the Christmas wishes with the family. Just the two of us sat down to the Christmas Eve feast. We lost an elderly friend – Goodbye, Cecile! Yeah, it felt heavy at times. Yet, the raw emotions that accompanied the experience only heighten the appreciation for my family that will surely be here next Christmas, for the lights and candles glowing everywhere, for the gingerbread lending its heavenly aroma to the scene around, and for the lavender that’s blooming in December as if it forgot all the rules. Oh, yes, there are no rules! Toast with me to the different kind of Christmas!

To były nieco inne święta. Ciche. Trochę smutne. Pełne refleksji. Bliskość z rodziną zapewnił nam Skype. Do uczty wigilijnej zasiedliśmy we dwójkę. Odeszła od nas przyjaciółka domu – żegnaj Cecile! Tak, przytłaczały nas momentami myśli, ale te emocje co grzebią w sercu tak bez litości, jednocześnie tylko wzmagają poczucie wdzięczności za rodzinę, która zjedzie tu chmarą na święta w przyszłym roku, za migoczące, wypełniające nadzieją świąteczne światełka, za pierniki pachnące radością i za lawendę, która kwitnie w grudniu jakby życie nie miało żadnych reguł… O tak, życie nie ma reguł. Toast za te święta, co to czasami są nieco inne!

‘Twas Night Before Christmas

On this night before Christmas, I’m wishing you all healthy and wondrous times. Let your hearts glow and the feelings of joy shine through. May there be happiness everywhere!

Życzę Wam wszelkiej pomyślności, zdrowia i wielu magicznych chwil w tę wigilijną noc. Niech szczęście zapanuje w każdym zakątku świata.

Rampageous Before Christmas

Yes, rampageous, disheveled, disorganized, and chaotic – I’m all of these things of recent. Yet again, when the Season approached, instead of being gently nudged to get my mind and body into the Christmas spirit, I was ambushed by the miscellany of the Christmas needs, wants, should haves and musts. Surprisingly, I didn’t go into the Christmas overdrive, like I faithfully do each year, but rather entered the state of the pre-holiday stupor, where I remain for the time being, bombarded by, but impervious to images of Christmas; those depicting gorgeous rustic, woodsy decorations, twiggy stars, candles set in moss, fragrant ginger cookies, mouth-smacking eggnog, festive foods, and chic Christmas presents. All of them are scattered all over my jumbled mind, waiting for the moment when they finally fall into their preordained Christmas place. Until this happens, see my uruly collection and try to relax.

Taka jestem roztrzepana, zmierzwiona, niezorganizowana i chaotyczna ostatnio. Bo jak zwykle, przecież, gdy nadchodzą Święta, zamiast wkroczyć łagodnie i dostojnie w okres przedświątecznych przygotowań, zostałam zaatakowana natłokiem świątecznych zachcianek, wymagań, konieczności i obowiązków. Wyjątkowo jednak nie włączyłam tego motorka, jak to mi się co roku zdarza, lecz za to, zawładnęła mną przedświąteczna leniwa melancholia, w której tkwię dość wytrwale i choć bombardowana jestem z każdej strony, to pozostaję bierna i nie poruszona świątecznymi scenami wypełnionymi uroczymi, leśnymi dekoracjami, gwiazdami z gałązek, świeczkami wciśniętymi w puszyste kępy mchu, pachnącymi piernikami, wyśmienitymi daniami, czy szykownymi prezentami. Wszystkie one tłuką mi się po głowie w wyczekiwaniu na moment kiedy to wreszcie znajdzie się dla nich to wyczekane miejsce w gwiazdkowej scenie. Póki co jednak, zerknij na tę chaotyczną kolekcję i spróbuj się zrelaksować.

Merry Christmas and the Ripening Grapefruit

We’ve traveled to Phoenix and found ourselves in this amazing city to celebrate Christmas in the desert. Exciting as it sounds, it doesn’t even begin to express all the wonder we’re experiencing. I’m still struck by how our lives turned the course, how all of the sudden, everything looks, smells, and feels different in this most familiar of the seasons. The most wonderful of the feelings is the realization that we’re not on vacations, renting this exotic place, but we live here now, and if all goes as planned, we’ll spend every Christmas here from now on. This is such a comforting thought. To add sweetness to this all, F. flew from Vancouver and is spending the Christmas week with us. I can’t think of the more perfect Christmas time than this. So, if you consider all the reasons above and, on top of this, you factor in the sweetest Navel oranges that grow here in the season and the grapefruit that are just coming to their perfect ripeness state, you can easily say this is the Very Merry Christmas I was hoping for. Now, I wish you all the very same – the peace, the love, the joy.

Szczęśliwie dotarliśmy do Phoenix w Arizonie. Odnajdujemy się powoli w tym fascynującym mieście spędzając pierwsze Święta na pustyni. Brzmi to nad wyraz ekscytująco, ale prawdę mówiąc, nie oddaje to w namiastce wszystkiego co czuję. Nadal tkwię w takim oniemieniu, dziwiąc się jak to się stało, że nagle nasze życie przyjęło jakby inny kurs i jak to się dzieje, że wszystko dookoła wygląda, pachnie i czuje się tak inaczej, mimo że jest to czas na Boże Narodzenie, te święta które są najbardziej w nas zakorzenione i zwykle wszystko z nimi związane jest takie swojskie i tradycyjne. Najbardziej cieszy mnie to, że jeśli wszystko potoczy się tak jak to planujemy, to bedziemy tutaj spędzać już wszystkie następne święta. Jest to, naprawdę, radosne uczucie. F. doleciał do nas z Vancouver i spędzamy świąteczny tydzieć w trójkę – “doskonałość” to jest słowo, które ciśnie mi się na usta, by opisać stan ducha jaki mi towarzyszy. Gdy dodasz do tego najsłodsze pomarańcze Navel, które akurat teraz są tutaj w sezonie i grejpfruty dojrzewające powoli, to bez wahania możesz powiedzieć, że to są te Wesołe Święta, na które miałam wielką nadzieję. I Tobie też życzę dokładnie tego samego – Spokoju, Miłości i Radości.

Comments Off

Guest on Stagetecture

Today, I am honored to be the guest blogger on Ronigue Gibson’s website.  Ronique is the founder of Stagetecture, the ultimate source for your home and household-related needs.  Whether it’s architectural, or interior design, simple home organization and declutter, or any life-style questions and challenges you might face, Stagetecture is the place to find the answer.  Stagetecture has a line-up of exciting Holiday topics and Majology was invited to share in the pre-Christmas fun.  I was happy to unveil to the world the wonderful Polish tradition of the Christmas wafer.  Just go to Stagetecture and check it out.

Dzisiaj mam zaszczyt goszczenia na stronce należącej do Ronique Gibson. Ronique jest autorką i fundatorką Stagetecture, czyli stronki “wszystko o domu”. Na każde pytanie w kwestii architektury, dekoracji wnętrz, zwykłych porad organizacyjnych, czy po prostu stylu życia, Stagetecture ma odpowiedź. Ronique przygotowała całą serię ekscytujących tematów związanymi ze świętami, zaprosiła więc też Majologię na uczestniczenie w tej przedświątecznej zabawie. Niezwykle ucieszyło mnie to zaproszenie i wykorzystując okazję, postanowiłam podzielić się ze światem naszą wspaniała świąteczną tradycją wigilijnego opłatka. Podąż za tym linkiem na Stagetecture i zobacz sam(a).

This Christmas, the Hind Sight

So what, it’s December 29th and the Christmas is over. It still looks like Christmas around here, even though the good spirit of Christmas is gone. I blame it on A., as he is off work and instills this ever present holiday atmosphere, which was still thrilling yesterday, but today it’s just like pushing it with the white table cloth still sitting on our dining table, biscotti and other treats shamelessly displayed in the living room, and whimpering Christmas greenery. When is it that we go back to our, you know, normal life? I find this time between Christmas and New Year’s quite stifling. We’re hanging on to the notion of time off, suspension in the holiday-ever-after, but our real life screams loud demanding attention in the plain form of dirty floors, overflowing laundry baskets, cats’ litter desperately needing change. I’m attempting to strike a balance to gracefully ease into life’s demands, but I can’t quite shake the feeling that I’m stalling the life’s natural flow by waiting for the New Year suspended in the holiday glow. So let’s reminisce about the lovely Christmas time, let’s talk about it, review the pictures, look again at the Christmas presents – let’s do whatever we need to do, so nothing will hold us back to think big thoughts for 2010. I say, be done with Christmas now. Get ready for the New Year’s without hanging onto the Christmas magic that has passed now. Instead promise yourself the most outlandish, the most improbable resolution ever. Have visions how you will achieve the most of unlikely affairs in 2010 and then… don’t be afraid to break this promise by February either. It’s YOUR life after all.

20091224_Wigilia-2

Images by J.

29 grudnia, po Świętach, świąteczne natchnienie przeminło, ale dom zamarł w światecznym nastroju. Obwiniam A. za to pomieszanie z poplątaeniem, jako że on ma wolne od pracy i napawa ten dom atmosferą świąteczną, która się nie ulatnia. Wszystko było jeszcze do wytrzymania wczoraj, ale już od dzisiaj zdecydowanie jakby nie na miejscu był ten biały obrus na stole, ciasteczka porozstawiane po kątach, powoli umierające choinkowe gałązki. Czy juz nie czas przypadkiem, żeby powrócić do naszego “normalnego” życia? Ten czas pomiędzy świętami i Nowym Rokiem jest jakby czas stanąl w miejscu. Wiadomo, że dni przesuwaja się w kalendarzu, ale nastawienie domowników zdecydowanie przemawia za utrzymaniem tej niezwykłej atmosfery, przyrzekającej blask, cuda, smakołyki. Tymczasem życie domaga się umycia podłogi, prania, wymiany piasku w kociej kuwecie. Więc jak to zrobić, żeby zgrabnie wkomponować sie na nowo w życia naturalny tryb z zapewnieniem, że te świąteczne cuda nas nie ominęły? Czas docenić tych Świąt unikalny nastrój, opowiedzieć wszystkim o ich najlepszych chwilach, przeglądnac ponownie zdjęcia i prezenty, uczynić wszystko co należy, żeby uczciwie doświadczyć ich urok. Ale to wszystko. Teraz czas na wielkie mysli o roku 2010. Nie bójmy się ryzykownych postanowień noworocznych. Wierzę, że czym one większe i czym bardziej nieprawdopodobne, tym łatwiej jest nam żyć z rozmachem… i równie łatwiej i bezkarniej bedzie te postanowienia złamać, gdzieś koło lutego. W końcu to jest mała dziedzina naszego życia, o której SAMI decydujemy.

Merry Christmas & Wesołych Świąt

See You in the New Year 2010!

So I will be signing off very shortly. Christmas is just around the corner. We are expecting family and friends over for Christmas Eve dinner, so some serious cooking awaits me. But I will not leave you without sending this Christmas Card your way with wishes of Joy, Health, Happiness, and Peace for this Christmas and always.

20091222_Joy-KartkaSwiateczna

Zanim pożegnam wszystkich, przerywając blogowanie na czas Świąt, pragnę przesłać Wam tę kartkę świąteczną z nalepszymi życzeniami Radości, Zdrowia, Szczęścia i Spokoju. Jednocześnie, dziękuję wszystkim, którzy komentowali moje blogi, za słowa zachęty, wsparcie i przyjazne recenzje.

Comments Off

Last Minute

Everything appears to be last minute these days – Christmas preparations, shopping for Christmas presents, even getting the house in order. I seem to be perpetually engaged in other things than the seasonal (learning to blog being one). Somehow thinking Christmas thoughts feels like some monumental task, so my mind happily wanders off to matters non-essential. Well, this isn’t the entire truth. I ventured into creating authentic, sourdough panettone for the Christmas Eve and this has turned out to be a perfect fiasco. Mind you, I am still in the process, going through the second trial, but what I can see from this vantage point, I should be in my third attempt real soon. For your knowledge, baking panettone is a four-day ordeal, it takes plenty of ingredients, which in my case, all went to waste. Thankfully, building the “pasta madre” left me with some preferment that suited another round of daily bread. These came out of my oven and are named “pâte fermentée baguettes”. I don’t think I’ll be showing you my panettone though.

20091219_PateFermenteBaguettes

Wszystko dzieje się na ostatnią chwilę w tym domu – przygotowania świąteczne, prezenty, nawet świąteczne porządki. Każdy inny nuans wygrywa rywalizację o moją uwagę (jak ten blog, na przykład). Decyzja, żeby skupić się wyłącznie na Świętach jest wyjątkowo trudna i tak oto w całym tym chaosie, zamiast zadbać, żeby doprowadzić choć jedną rzecz do porządku (prezenty!!!), to ja chętnie oddaję się niemożliwemu zadaniu upieczenia prawdziwego panettone. Już wiem na pewno, że prawdziwe to ono nie będzie. Aktualnie, jestem już przy drugiej próbie, która to ponownie wygląda na totalnie nieudaną. Cały proces tworzenia panettone trwa cztery dni, wymaga zakwasu, wielu składników i nie ograniczonej dozy cierpliwości. Produktem ubocznym są pozostalości zakwasu, z których to udało mi się upiec kilka bagietek (zdjęcie powyżej). Oczywiście, pieczenie chleba powszedniego nie powinno być moim chlebem powszednim w tym amoku przedświątecznym. Jedno jest pewne – panettone nie będzie obiektem moich zdjęć.