Posts tagged ·British Columbia·...

Not Always a Walk in the Park

It’s not always a walk in the park, this waiting out work days, counting them down, wishing they went by faster.  It’s not always a walk in the park to wait until the day of your vacations will finally arrive.  To ease the minutia of this waiting business, A. and I went for a walk in the park on this glorious summery day, the longest day of the year.  As much as we’re eager to leave for Europe, we knew we would have been missing the beauty that this park offers – the wild, the unkempt, the primitive park in the middle of the city, quite a contrast to manicured parks and forests over there. Both are beautiful, but oh, so different.

Tytuł, tak naprawdę, jest raczej nieprzetłumaczalny na polski. Oznacza on mniej więcej, że nie wszystko jest tak łatwe jak spacer w parku. Otóż nie jest łatwe to wyczekiwanie wakacji, odliczanie dni, w które jeszcze trzeba pójść do pracy, marzenie o tym, żeby czas mijał szybciej. Tak właśnie mija mi ten ostatni tydzień przed wakacjami. Jest niemożliwie długi. Żeby przyspieszyć przemijanie czasu (wiem, że będę tego żałować), wybraliśmy się z A. na wieczorny spacer do parku w ten cudny letni dzień, najdłuższy dzień w roku. Mimo, że nie możemy się doczekać tej podróży, to wkraczając do parku już wiedzieliśmy, że szybko będzie nam brakować piękna, które ten park oferuje – ten dziki, z pozoru zaniedbany, prymitywny park w środku miasta. Park, którego nie sposób znaleźć wśród wymanikurowanych parków i lasów Europy. Te i tamte są piękne, ale jakże inne.

Comments Off

Co-Existing

I never tire of going to the beach, just losing myself in the richness of sights, smells, textures. This lonely breakwater pole could easily be a science project. How many life forms can you spot on it? Plenty. I wish people coexisted so harmoniously.

Plaża jest prawdopodobnie jedynym miejscem, w którym nigdy mnie nie dopada nuda. Łatwo jest mi zagubić się w bogactwie plażowych widoków, zapachów, tekstur. Ten samotny słup falochronowy z powodzeniem mogłby stać się przedmiotem naukowego projektu. Te różnorodne formy życia, tak dzielnie koegzystujące. Czy możesz je zliczyć?  Żeby ludzie umieli żyć w takiej zgodzie.

Loitering on the Beach

Tuesday was an uneventful day, just two things happened – work and the after-work stupor.  The weather uninviting to any outdoor activities made me have another look at the images we gathered on our Monday walk on the Crescent Beach.   As a result, I compiled this quiet collage.  The tide took the ocean away and it seemed as if one could walk all the way to the Vancouver Island.  No wonder it’s called Mud Bay.

Wtorek przeminął bez większych atrakcji, tylko dwa zdarzenia miały miejsce – praca i popracyjna apatia. Pogoda też nie zachęcała do wyjścia, więc postanowiłam przyglądnąć się bliżej zdjęciom, które zrobiliśmy podczas poniedziałkowego spaceru na plaży (Crescent Beach). W efekcie, zebrałam kilka z nich w ten cichy kolaż. Odpływ zabrał ocean i zdawało się, że można było przejść suchą stopą aż do wyspy Vancouver. Nic dziwnego, że zatoka nazywa się Zatoką Błotną (Mud Bay).

Comments Off

Crescent Beach

A. and I took off for a short walk to one of my favourite neighbourhood beaches – the Crescent Beach. Amazingly, the beach was enveloped in this special, diffused lighting this afternoon. The weather was changing, clouding over, but not quite, the sun still being able to elbow some room and project the fading rays through the thickening clouds. The scene was worth a shot.

Wybraliśmy się z A. na krótki spacer na jedną z moich ulubionych plaż – Crescent (Rogal) Beach. Zadziwiająco, plaża spowita była w tym dziwnym, rozproszonym świetle z powodu zmiany pogody i postępującego zachmurzenia. Ale proces ten następował powoli i słońce jeszcze dawało radę przedrzeć kilka ostatnich promieni przez gęstniejące chmury. Ta scena wydawała się warta zdjęcia.

Comments Off

Walking

“An early-morning walk is a blessing for the whole day.” (Henry David Thoreau)
The choice was to either stay at home alone, as A. was at work, or head out for a walk. I chose the latter and got my “blessing for the whole day”.

“Poranny spacer jest błogosławieństwem na cały dzień”. (Henry David Thoreau)
Wybór był taki, albo siedzieć samotnie w domu, jako że A. był w pracy, albo wyruszyć na spacer. Wybrałam tę drugą opcję i dzień był jak “błogosławieństwo”.

The Best Thing One Can Do

“For after all, the best thing one can do when it is raining is to let it rain” (Henry Wadsworth Longfellow)
Time and time again I learn that instead of fretting and complaining, letting go quickly changes the situation for the better. It’s been just one day when I moaned how cold it was here. Then I stopped thinking about it and today we woke up to a gorgeous spring, sunny day and temperatures in the upper 60s F. On top of that, I had a day off, making it a whole 3-day weekend. Such extraordinary circumstances warranted a walk in the park. A. and I set out to the park we’ve never been to – Campbell Valley Regional Park. It’s situated in the countryside, very picturesque, evoking feelings of summer vacations. Ohhhh, can’t wait.

“Okazuje się, że najlepsze co można zrobić gdy pada deszcz, to jest pozwolić mu padać” (Henry Wadsworth Longfellow)
Zdarza się to dość często, że okoliczności pzypominają mi, że zamiast złościć się i narzekać, najlepiej jest po prostu zapomnieć i sytuacja poprawia się na lepsze bez mojego udziału. Minął zaledwie jeden dzień od mojego biadolenia jaką mamy aktualnie zimną pogodę. Po czym przestałam myśleć o tym i dzisiaj obudziliśmy się w ten piękny, wiosenny i słoneczny dzień, z temperaturą dochodzącą do 20C. Do tego miałam wolny piątek, co czyni, że przede mną trzydniowy weekend. Takie nadzwyczajne okoliczności były idealne, żeby wybrać się na spacer. Zdecydowaliśmy z A. zajrzeć do regionalnego parku Doliny Campbell, gdzie jeszcze nigdy nie byliśmy. Jest on otoczony farmami, nadzwyczajnie malowniczy i przywołujacy nastroje letnich wakacji. Och, nie mogę się doczekać tych wakacji.

Comments Off

Ducks in the City

There is this flock of ducks living under our window. The grassy patch in the center of our condo complex turns into a wetland when it rains, or when it’s cold, like these last few days. The ducks sit in the puddles for hours, happily sharing their recreational site with a few more duck couples. It takes an occasional raccoon to scare them off so they return briefly to their living quarters in the nearby Green Timbers park. But then they come back. They must like the ambiance of this place.

Małe stado kaczek żyje sobie pod naszymi oknami. Trawiasty teren pomiędzy budynkami naszego kompleksu apartamentowego zamienia się w teren podmokły zawsze kiedy pada, lub jest zimno i pochmurnie, jak to bywa tutaj ostatnio. Te kaczki spędzają dlugie godziny w kałużach, dzieląc chętnie to swoje miejsce rekreacyjne z kilkoma innymi kaczymi parkami. Szop pracz da radę je czasem przegonić, po czym na krókto wracają do swojego domu w pobliskim parku Green Timbers. Ale zaraz są z powrotem. Musi im się tutaj podobać.

Comments Off

Lost Lake

Away from the hustle and bustle of the Whistler Olympic Village, and in the middle of the serenity of the Lost Lake Park instead.  We walked around the lake breathing in the mountain fresh air.  Perfection.

Z dala od zgiełku wioski olimpijskiej w Whistler, za to w błogości parku Lost Lake.  Spacer wokół jeziora, w rześkim, wiosennym powietrzu był po prostu idealny.