Posts tagged ·baking·...

Lemon and Macaron…

… the two words that somehow seem married in ultimate happiness. And in need of some happiness I seemed to be, so I baked these… to a great success, I might add.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130109_LemonAndMacaron

Cytryny i makaronki – dwa słowa co to natychmiast kojarzą się ze szczęśliwym związkiem. A ponieważ jestem w poważnej potrzebie szczęścia to i upiekłam te cytrynowe makaronki… i to z sukcesem, śmiem dodać.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Praise the Bread

I’ve been baking some basic breads without stopping, just not reporting on the process much. Baguettes and Italian breads have kept coming out of the oven, but in this house, they’re no longe a cause for excitement. Things have changed, however, when I unloaded from the oven two round wheat-rye sourdoughs yesterday. Nestled nicely in cast-iron skillets, hot, superbly aromatic, and crackling in a hurry, they were a bready vision, and sure enough, a true delight to the taste buds once they cooled off. I first got the formula for this awesome bread from Trufla, a Polish food blog I fancy. Since this bread is such a success, I’m rushing to bring you the formula for it, with hopes that you try it without delay.

Wheat-Rye Sourdough in a Cast-Iron Skillet
Ingredients:
405 grams wheat (or graham) sourdough starter (100% hydration)
655 grams wheat bread flour
110 grams rye flour
1/3 tsp instant dry yeast
450 grams water
1 TB sea salt

Directions:
1. Mix the sourdough starter with water and yeast.
2. Add the two flours and mix in a bowl of the standing mixer, on low, for 2 minutes. Cover and leave to autolyze for 20 minutes.
3. Add salt and mix for 5 minutes, alternating between low and medium speeds. Cover and leave to ferment for 60 minutes.
4. Now turn on the mixer for just five rotations of the hook as the alternative to stretching and folding the dough. Cover again and leave for another hour.
5. Divide the dough into two parts. Form boules and place them in floured bannetons. Slip the baskets into plastic bags and place in the refrigerator to retard for 8 to 12 hours.
6. Place two small-size cast-iron skillets in the oven and preheat to 550ºF. Once hot, transfer the boules onto the hot skillets and immediately place in the oven. Bake with steam for 35 minutes lowering the oven temperature to 465ºF.
7. Cool off completely before cutting.

Note: This post will be submitted to YeastSpotting – the weekly bread-baking round up featured by Wild Yeast.

Piekę nadal regularnie, ale toczy się ten proces po cichu, bo pospolitość tych wszystkich bagietek i włoskich chlebków nie wzbudza już u nas w domu euforii. Rzeczy uległy nieco zmianie, gdy wyciągnęłam wczoraj z piekarnika dwa pszenno-żytnie chleby na zakwasie. Wygodnie usadowione w żeliwnych patelniach, gorące, pachnące, ze skórką naznaczoną chrupiącymi pęknięciami, nęciły i grały na wszystkich możliwych zmysłach, a zwłaszcza na tych smakowych. Natrafiłam na ten przepis na polskim blogu kulinarnym, który czytam regularnie i podziwiam – Trufla, a dzisiaj dzielę się nim z Wami, byście bez zbędnych opóźnień, czym prędzej ten cudny chlebek przetestowali.

Notka: Link z tego posta będzie wysłany do YeastSpotting, cotygodniowej listy wypieków prowadzonej przez Wild Yeast.

Willless in the Face of the Italian Bread

There is no fooling myself anymore, I’m a bread addict, and baking breads doesn’t particularly help my addiction. The Italian bread I bake is my biggest foe – moist, with a perfectly crunchy crust, the insides glistening with the delicate sheen of the gluten. All bad, I know, yet this bread has been holding me hostage for years now, and since I’m unable to escape its captivity all by myself, I’ll share my recipe with you here so you can tell me how you manage to walk away from it and set yourself free once and for all.

Italian Bread (source: The Fresh Loaf)
Ingredients:
For the biga:
1 1/2 cup sourdough starter, 100% hydration
3/4 cup bread flour
3/4 cup water
2 1/3 grams instant dry yeast
For the dough:
whole biga
468 grams water
681 grams bread flour
4 2/3 grams instant dry yeast
3 tsp salt

Method:
1. Combine the ingredients for the biga in a small bowl. Cover the bowl with plastic wrap and leave the biga out at room temperature for approximately 4 hours. Do this first thing in the morning.
2. Mix the dough ingredients until gluten fibers have developed, approximately 10 min on the first speed.
3. Fold the dough once an hour twice during the primary 3-hour fermentation, then shape four balls and let them rest for 15 minutes before doing the final batard shape. Give the loaves a longer final rise, typically around 90 minutes. Meanwhile, preheat the oven fitted with the baking stone to 550ºF.
4. Do not slash the loaves. Bake, with steam, for 20 minutes, for the first 5 minutes keep the oven at the maximum oven temperature, the remainder, at 450-475ºF.

This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.

Nie ma się co oszukiwać – jestem uzależniona od chleba, a moje piekarskie hobby specjalnie mi nie pomaga w uwolnieniu się od niego. Moim najgroźniejszym wrogiem jest włoski chleb – wilgotny, z chrupiącą skórką i środkiem połyskującym od glutenu. To uzależnienie nie wróży nic dobrego, a ponieważ więźniem tego włoskiego chleba jestem już od lat i sama nie umiem się od niego uwolnić, podzielę się z Wami przepisem, to może powiecie mi jak Wam udaje się od niego odwrócić na pięcie i odejść bez spoglądania za nim tęsknie.

Włoski Chleb (źródło: The Fresh Loaf)
Składniki:
Na bigę:
1 1/2 szklanki pszennego zaczynu, 100% nawilżenia
3/4 szklanki mąki chlebowej
3/4 szklanki wody
2 1/3 gram drożdży instant
Na ciasto:
cała biga
468 gram wody
681 gram mąki chlebowej
4 2/3 gram drożdży instant
3 łyżeczki soli

Sposób przyrządzania:
1. W małej misce połącz składniki na bigę. Owiń plastikową folią i zostaw w temperaturze pokojowej na 4 godziny. Przygotuj bigę z samego rana w dzień pieczenia.
2. Połącz wszystkie składniki na ciasto i mieszaj w mikserze elektrycznym przez 10 minut na najniższych obrotach.
3. Dwukrotnie, podczas pierwszego 3-godzinnego wzrastania ciasta, złóż je w kopertę co godzinę. Następnie podziel na cztery części, uformuj z nich kulki i pozostaw do odpoczęcia na 15 minut. Potem uformuj bochenki. Zostaw do wyrośnięcia na 90 minut. W międzyczasie, nagrzej piekarnik do 288ºC.
4. Nie nacinaj chlebów przed pieczeniem. Wstaw do nagrzanego i nawilżonego parą piekarnika i piecz przez 20 minut, w najwyższej temperaturze przez pierwsze 5 minut, po czym obniż ją do 232-246ºC na resztę czasu pieczenia.

Seedy

I thought I should bake some bread today. The thought doesn’t come easily to mind these days at this 82ºF (27ºC) weather, but we’re having some company here and I presume more time will be spent around the table chatting and nibbling. Thinking which bread to chose, I thought of sourdough, naturally. Then I thought that toasted seeds are such a nice complement to the chewy and crusty bread, thus came this variation with sunflower and sesame seeds. See if you like it.

 

 

Sesame and Sunflower Sourdough Bread
Ingredients:
1200 grams bread flour
400 grams 100% hydration sourdough starter
880 grams water
2 3/8 grams active dry yeast
22 grams sea salt
2 handfuls of sunflower seeds, toasted
1 handful of white sesame seeds, toasted
1 handful of black sesame seeds, toasted

Method:
1. Mix flours, water, sourdough starter, and yeast in a mixer bowl on the lowest speed setting for about 2 minutes.
2. Cover and let rest for 15 minutes, then add salt and continue mixing/kneading the dough for 5 minutes on medium speed, then 3 more minutes at a higher speed until the dough is nice, smooth and elastic.
3. Add the seeds and mix on low speed until well incorporated, then place it in an oiled bowl and cover.
4. Leave it to rise for 2 hours (you can do a fold after an hour, but it is not necessary).
5. Place the dough in the fridge for several hours or overnight. This step isn’t necessary but it will improve the taste of the bread.
6. Place the dough on a floured counter top, cut in to 4 equal parts, form first balls, and then battards.
7. Place the breads in a floured couche and leave to rise for 1 hour and 30 minutes.
8. Preheat oven to 250°C or 482°F one hour before the proofing time is over.
9. Score each bread before placing them in the oven for 30 minutes and bake with steam.
10. Let cool on the rack before cutting.

This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.

 

Pomyślałam, że należałoby upiec jakiś chleb dzisiaj. Taka myśl nie nasuwa się łatwo w tym 27-stopniowym upale, ale ponieważ mamy gości w domu, to podejrzewam, spędzimy więcej czasu przy stole, na pogaduszkach i podjadaniu. Oczywiście, musiał to być chleb na zakwasie, najlepiej jeszcze z przypieczonymi nasionami. Takim oto sposobem powstał ten chleb z sezamem i słonecznikiem. Wypróbujcie!

 

 

Chleb na zakwasie z sezamem i słonecznikiem
Składniki:
1200 g mąki chlebowej
400 g pszennego zaczynu (100% nawilżenia)
880 g wody
2 3/8 g suchych aktywnych drożdży
22 g soli morskiej
2 garstki przypieczonych nasion słonecznika
1 garstka przypieczonych nasion białego sezamu
1 garstka przypieczonych nasion czarnego sezamu

Sposób przyrządzania:
1. Połącz makę , wodę, zaczyn i drożdże w misce miksera i wyrabiaj przez 2 minuty na najniższych obrotach.
2. Przykryj i pozostaw do nawilżenia przez 15 minut, po czym ponownie wyrabiaj przez 5 minut na średnich obrotach, a następnie przez 3 minuty na wysokich obrotach, aż uzyskasz gładkie i elastyczne ciasto.
3. Dodaj nasiona i wymieszaj na wolnych obrotach aż do połączenia z ciastem. Następnie przełóż ciasto do miski lekko wysmarowanej oliwą i przykryj.
4. Zostaw do wyrośnięcia na 2 godziny (możesz zamieszać ciasto po godzinie, ale nie jest to konieczne).
5. Umieść ciasto w lodówc na kilka godzin, albo jeszcze lepiej przez noc. Ten krok nie jest konieczny, ale zdecydowanie polepsza smak chleba.
6. Przełóż ciasto na stolnicę, podziel na 4 równe części, uformuj najpierw kulki, a następnie bochenki.
7. Połóż chlebki miedzy fałdami ścierki lnianej, w którą wcześniej wtarła(e)ś kilka garści mąki i pozostaw do wyrośnięcia na 1 1/2 godziny.
8. Nagrzej piekarnik do 250°C na godzinę przed zakończeniem wyrastania chleba.
9. Natnij każdy bochenek i umieść w wypełnionym parą piekarniku na 30 minut.
10. Pozostaw do pełngego wystygnięcia.

What’s ‘Zaparka’?

My gluten-free diet is not going too well. I mean I still choose gluten-free foods to eat, and this part is O.K. If it weren’t for the breads, I’d be a happy camper. Unfortunately, the taste of the gluten-free breads is quite unpalatable. At least for me, it is. The reason why I started baking breads at home was to taste again and again rustic breads that I grew up with. I learned how to bake and achieve that true fresh bread taste. And now, when I realize that no gluten-free bread can deliver the sensation, I just give up. At least until I find this one gluten-free formula that’ll work for me. In the meantime, I’m back to baking breads at home. The assortment is now somewhat limited, as I choose the second best thing – whole grain sourdough breads, with emphasis on all grains, but wheat. Here is a very nice bread of which recipe came to me from a fellow blogger from Poland, Anita of “Spiżarnia” (“Pantry). I tweaked the recipe ever so slightly. One thing I shouldn’t have done was to score the breads. The recipe calls for it, but my clumsy scoring technique caused the breads to deflate, right in front of me. One more thing I need to mention before I write up the recipe, is one step in the preparation that I’m not sure how to translate into English. In the Polish language it’s called ‘zaparka’ and the closest interpretation would be ‘a soak’ made with very hot, but not boiling water.
This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.
And here is the recipe:

Whole-Spelt Sourdough Bread
(from the book by Małgorzata Zielińska “Domowa Piekarnia” (“Home Bakery”)

Yields: 2 loafs, 650 g each

Spelt Sourdough Preferment:
80 g spelt (or wheat) sourdough 100% hydration
125 g whole-spelt flour
80 g water

Combine all the ingredients of the sourdough preferment, cover, and leave at room temperature for 10-12 hours. The preferment should double and then slightly deflate.

Soak:
100 g whole-spelt flour
120 g hot water
1 tsp salt
1 Tb caraway seeds, ground (I omitted the caraway seeds entirely)

Combine the soak ingredients and leave at room temperature for 8 to 12 hours.

Bread Dough:
280 g preferment
220 g soak
50 g cooked and pureed potatoes (optional) (I substitued the potatoes with 50 g sunflower seeds)
500 g whole-spelt flour
250 g water
1 Tb water
1 tsp cane sugar or molasses (optional) (I skipped sugars altogether)
1/4 tsp active dry yeast
1 tsp salt

Method:
1. Combine all of the dough ingredients with water added gradually. Mix for two minutes, cover, and leave for 10 minutes.
2. Mix the dough briefly (five hook rotations), cover, and leave for 30 minutes.
3. Preheat the oven to 450°C
4. Do 5 more rotations, cover, and leave the dough for 60 minutes.
5. Move the dough to the bench, divide into two parts, shape into two batards (I shaped them into boules and placed them in round bannetones, spreading some more sunflowers on top), and place them in bread forms. (I baked mine free-form)
6. Leave to rise for 4-5 hours, or until dough doubles in volume (my boules were ready in 3 hours). You can retard the loafs for up to 12 hours after the initial rising of 1 to 2 hours is completed.
7. Score the loaves and bake with steam for 35 t 40 minutes, or until the breads brown nicely (next time baking this bread, I’m NOT scoring at all).
Enjoy!


Pin It

Moja bezglutenowa dieta nie ma się najlepiej. Znaczy, nadal wybieram bezglutenową żywność i nie narzekam. Gdyby nie ten nieznośny smak bezglutenowych chlebów, wszystko by grało. Niestety, nie umiem zaakceptować smaku tych nieszczęsnych chlebów. Całe to zamieszanie z pieczeniem chlebów w domu było po to, by mieć tutaj na obczyźnie, choćby namiastkę tego co się z domem kojarzy – smak prawdziwie wypieczonego chleba. Nauczyłam się jak to zrobić, żeby chleb smakował tak jak w dzieciństwie, i gdy nagle zrozumiałam, że żaden bezglutenowy chleb tego smaku mi nie dostarczy, to nie mam wyjścia, tylko zacząć piec na nowo. Być może trafię jeszcze na bezglutenowa recepturę, która mnie będzie rajcować, a tymczasem ponownie piekę, i to nie totalnie bezglutenowo. Asortyment chlebowy jest nieco zawężony (nie ma już bagietek), a raczej staram się wybierać te pełnoziarniste, na zaczynie, koncentrując się na każdym innym ziarnie niż pszenica. Prezentuję więc wyborny chleb, na który natknęłam się u koleżanki, blogerki (pewnie ją znacie) – Anity ze ‘Spiżarni. Przepis ten oryginalnie pochodzi z książki Małgorzaty Zielińskiej “Domowa Piekarnia” – razowy chleb orkiszowy na zakwasie. Nieznacznie zmieniłam recepturę, pomijając kminek i cukier, a zamiast ziemniaków, dodając ziarna słonecznika. Rzeczą, której nie powinnam była robić to nacinać chlebki, mimo że przepis tak dyktował. Niestety, mój brak techniki w nacinaniu, spowodował, że bochenki podupadły na moich oczach i już nie dały rady się podnieść w piekarniku. To chyba wszystko co mam do zakomunikowania na temat tego orkiszowego chleba. Proszę podąż za linkiem do blogu Anity, żeby otrzymać przepis. Chleb jest naprawdę pyszny. Mam nadzieję, że dasz się skusić.

2011 World Bread Day: Sunflower Seed Sourdough Loaf


Happy World Bread Day!
I’ve baked today together with hundreds of people. All of them in their kitchens, devoting their time to one and only task – baking bread, their daily bread, hoping, in the words of the organizer of this blog event – Zorra of Kochtopf blog: “to heighten our awareness of the world food problem and strengthen solidarity in the struggle against hunger, malnutrition and poverty”. I felt such a surge of energy participating, but because I had a difficult time to decide what to bake, I’ve decided to skip the true and trusted recipes I bake regularly, and I went for my own invention… sort of, as there are plenty of version of the same type of bread.   There were a few prerequisites – it had to be sourdough, it had to have seeds, it needed to have mixed flours, it’s got to be big.  And this is how I’ve come up with this Sunflower Seed Sourdough loaf. If you make it, let me know what you think.

Sunflower Seed Sourdough Loaf
Formula:
350g mature sourdough wheat starter 100% hydration
400g high-gluten bread flour (preferably 13% protein)
150g rye flour
150g graham flour
455g water
10 g sea salt
120g toasted sunflower seeds

Method:
1. Combine flours and water, mix on low for 2 minutes, cover and let autolyse for 40 minutes.
2. Add sourdough and salt to the dough and mix for 5 minutes alternating between low and medium speeds of the mixer.
3. Add sunflower seeds an mix them in for two minutes.
4. Leave the dough in the mixer bowl for 3 hours, turning the dough for 5 rotations after 1 1/2 hours to release the gases.
5. After the 3-hour fermentation, turn dough onto the bench, fold it on all four sides, flip it upside down, and rest for 20 minutes.
6. Sprinkle a handful of sunflower seeds on the bottom of well-floured banneton.
7. Shape the dough into one big batard and place in the banneton for approximately 2 hours. You’ll know that the final proofing is complete if the indentation made in the dough with a finger makes the dough spring back very slowly.
8. An hour before the final proof is finished, preheat the oven to 500ºF.
9. Place the loaf in the heated oven, steam using your preferred method, lower the temperature to 430ºF, and bake for 40 minutes.
10. Remove from the oven and let cool on a cooling rack.

Ja i setki innych, nieznanych mi ludzi, piekliśmy dzisiaj razem chleb. Wszyscy stawiliśmy się w kuchniach, na całym świecie, żeby propagować Światowy Dzień Chleba, i przyczynić się, według słów organizatorki tego blogowego zdarzenia, Zorry z Kochtopf: “do podniesienia świadomości ludzkości na temat istniejącego problemu dostępności do pożywienia, oraz wzmożenia walki z głodem, niedożywieniem i biedą”. Opisać mi trudno jaki napływ energii asystował mi dzisiaj w trakcie pieczenia. Długo jednak debatowałam jaki to chleb wypiec. Postanowiłam nie tracić energii na wypróbowane receptury, które już piekłam nie raz, a raczej stworzyć coś nowego, coś własnego. Może nie jest to innowacja, jako że chleb taki jak ten był już nie raz pieczony przez wielu piekarzy, ale z pewnością jest to moja własna receptura, która miała konkretne wymagania – musiał być zaczyn, i nasiona, i mieszane mąki, i miał to być jeden wielki dorodny bochen. Tak więc dumna jestem przedstawiając ten oto słonecznikowy chleb na zakwasie. Jeśli zachęciłam Cię do pieczenia tego chleba, to koniecznie daj mi znać jak się udał.

Bochen słonecznikowy na zakwasie
Składniki:
350g dojrzałego pszennego zakwasu (100% nawilżenia)
400g wysoko-glutenowej pszennej mąki (13% białka)
150g żytniej mąki
150g mąki grahamowej
455g wody
10 g morskiej soli
120g uprażonych nasion słonecznika

Sposób przyrządzania:
1. Połącz wszystkie trzy mąki z wodą i wyrabiaj w mikserze kuchennym przez 2 minuty na wolnych obrotach, przykryj i pozostaw na 40 minut.
2. Dodaj zakwas i sól i wyrabiaj przez 5 minut, zmieniając obroty co minutę z wolnych na średnie.
3. Dodaj ziarna słonecznika i wymieszaj aż będą dobrze połączone z ciastem, przez około 2 minuty.
4. Zostaw ciasto do pierwszego wyrośnięcia na około 3 godziny. Przemieszaj je tylko na 5 obrotów miksera po około 1 1/2 godziny wyrastania by pozwolić uciec gazom.
5. Po 3 godzinach wyrastania, wyłóż ciasto na stolnicę, złóż w kopertę, odwróć do góry nogami i pozostaw w spoczynku na 20 minut,
6. Wsyp garstkę nasion słonecznika na dno koszyka do wyrastania, dobrze poprzednio sprószonego mąką.
7. Uformuj duży bochenek i włóż do koszyka na 2 godziny do ponownego wyrośnięcia. Ciasto będzie gotowe do pieczenia, jeśli wgłębienie zrobione palcem już więcej nie sprężynuje.
8. Na godzinę przed skończeniem wyrastania, nagrzej piekarnik do 260ºC.
9. Wstaw bochenek do piekarnika, zaparuj piekarnik metodą, która Ci pasuje, obniż temperaturę do 220ºC i piecz przez 40 minut.
10. Wyłóż chleb z piekarnika na kratkę do studzenia.

Surprise Is in the Baking

The weekend started so beautifully for me.   Friday afternoon I was still bursting with tones of energy after work… I even baked an apple cake.  Can you believe it?  And then the tables started to turn somewhere in the middle of the weekend.  Today, I’m absolutely deprived of any energy, no spunk, no spark, and feeling that a cold is coming.  Oh, what a downer.  It’s amazing how quickly your body can change gears from a full steam ahead to a screeching halt.  I seriously start doubting that the hand-washing business has anything to do with cold prevention.  Since school started and I’m in contact with sneezing kids daily, I might have been thought on an obsessive-maniacal side with my fervent hand washing, to no avail, as it turns out.  On the other hand, it’s just a silly cold, it’ll go away as quickly as it came, right?  The big surprise was the fact that the cake was delicious.  I’m still in awe that my baking efforts resulted in an edible thing.  It’s the first time I ever made a no-gluten cake, this one, with a selection of no-gluten flours – quinoa, brown rice, millet and a bit of the hazelnut meal.  The recipe comes from one of my favourite foodie blogs La Tartine Gourmande and I highly recommend it.  Well, I’ll be off now, but I’m determined to be back here real soon, all rested and cold-free.  Have a great and healthy week, Everyone!

Weekend zaczął się tak dobrze.  W piątek po pracy, nadal tryskałam energią… i nawet upiekłam ciasto z jabłkami.  Trudno w to uwierzyć, prawda?   Ale wszystko zaczęło nabierać innego wymiaru gdzieś w sobotę.  Dzisiaj,  już niestety, wyzuta jestem z energii totalnie, ani krzty iskry we mnie i czuję, że to tylko jeszcze krok do tego nie ciekawego poczucia sponiewierania przeziębieniem.  Czy to nie jest fascynujące jak szybko życie potrafi zmienić tempo, z pędu pełną parą do przodu, do stopu z piskiem opon.  Mam poważne wątpliwości czy częste mycie rąk ma jakikolwiek związek z zapobieganiem przeziębienia.  Odkąd szkoła zaczęła się we wrześniu i mam do czynienia codziennie z kichającymi uczniami, mogłam bym posądzana o zapędy obsesyjno maniakalne przez to moje bezustanne mycie rąk, które wcale, jak widać, mi nie posłużyło.  Ale z drugiej strony, to tylko frywolne przeziębienie.  Zapewne minie tak samo szybko jak przyszło.  Niespodzianką natomiast był ten placek, który  upiekłam.  Nadal nie wierzę, że udało mi się wypiec coś zdatnego do zjedzenia.  To był pierwszy raz kiedy rzuciłam się na ciasto bezglutenowe.  W skład wchodzi kilka bezglutenowych mąk – z komosy, z prosa, z brązowego ryżu, no i trochę zmielonych orzechów laskowych.  Przepis pochodzi z mojego chyba najulubieńszego bloga związanego z jedzeniem, La Tartine Gourmande i polecam go z wielkim przekonaniem.    No dobrze, to już chyba wszystko na dzisiaj.  Zdecydowanie zamierzam powrócić tutaj za dzień lub dwa – już wypoczęta i nie pociągająca nosem.  Życzę Wam więc przyjemnego tygodnia i dużo zdrowia.

Not a Baker, but I Try, Anyway

Nobody will argue this point.  When people see my eager attempts at pastry baking they make an effort to sound encouraging.  There is no kidding myself, I’d do many a favour if I quit making sweet dough altogether.  But I try relentlessly and not because we crave a cookie here or a cake there.  Truth be told, we eat little of this stuff, unless I make something, and then we consume it so it doesn’t go to waste, the action that’s never accompanied by loud oh’s! and ah’s! that I so often hear when people eat cakes baked by my Mom.  Being given rhubarb freshly cut from M.’s garden, and obviously not wanting to waste it, I set on another of my pastry baking trials, but this time I went to Mom for advice.  I begged for a full-proof recipe, but it’s never easy with Mom’s cooking.  The “some flour”, or the “a few egg yolks – you’ll see how hard your dough gets” will not cut it at my baking level, so I insisted that she gives me weights, measurements, and counts, all this to her great regret, as she still thinks I have baking instincts I should rely on and refuses to accept the fact that I have none of these.  Armed with a piece of paper with a precise list of everything I made the tart, and lo and behold, it actually was a thing to enjoy.

Nikt nie będzie argumentował tego stwierdzenia, bo każdy świadek moich prób w pieczeniu ciast, w najlepszym przypadku zdobywa się na kilka mało przekonywujących słów zachęty. Nie ma co się oszukiwać, w zasadzie to przysłużyłabym się wielu, gdybym po prostu zarzuciła pieczenie na zawsze. Niestety, wszechobecny optymista tkwiący we mnie, powoduje, że co jakiś czas próbuje na nowo. I to nie dlatego, że tęsknimy za słodkimi deserami, w zasadzie to prawie ich nie jemy, no chyba że nagle decyduję się na wypiek, wyobrażając sobie, że tym razem będzie to wielki piekarski sukces. Niestety, nawet gdy tak się szczęśliwie złoży, że to co wypiekłam nadaje się do zjedzenia, to jednak brakuje zazwyczaj tych ochów i achów, które towarzyszą jedzeniu ciast wypieczonych przez moją Mamę. Ale do tego już się przyzwyczaiłam.
Obdarzona przez M. świeżo zerwanym rabarbarem, nie umiałam oprzeć się kolejnemu wyzwaniu – tarta z tym właśnie owocem. Tym razem jednakowoż zasięgnęłam matczynej mądrości i wybłagałam od niej przepis, który ponoć zawsze się udaje. Gotowanie czy pieczenie z moją Mamą to jest naprawdę wyzwanie. Każdy z jej przepisów wygląda następująco: “trochę mąki” albo “kilka łyżek śmietany”, lub “kilka żółtek, będziesz widziała czy ciasto nie jest zbyt twarde i wymaga więcej”. Niestety, przy moim poziomie wiedzy piekarskiej, tego typu instrukcje nie mają szansy na sukces. Nalegałam więc na precyzyjne ilości, wagi, i miary, ku jej wielkiemu oburzeniu, bo jej po prostu uwierzyć jest trudno, że ja nie posiadam jej piekarskiej intuicji. Po długiej dyskusji, uzbrojona w przepis z listą sprecyzowanych produktów upiekłam tę tartę i nadziwić się nie mogę, że jest choć jeden rodzaj ciasta wypieczony przeze mnie, który właściwie… się udał!