Posts tagged ·antique·...

Collections: Linen Napkins

Time for another quick collection of mine. I’m crazy about linen, so the stashes are growing, but what not to love? Apart from being my favourite, it’s also the oldest, and the most luxurious of fabrics. I’m drawn to all these colours here, but these could be considered a cheater version of true linen, they’re not the homespun version. I’ll be sure to show you some of those, as well.

Czas na kolejną kolekcję. Kocham len, więc stosy rosną, i to nie tylko stosy serwetek, ale jak tu pozostać obojętnym na to cudo. Jest to bezkonkurencyjnie mój najulubieńszy materiał, zarówno do noszenia, jak i fotografowanie, ale też ujmuje swoim czarem, zapachem szafy Babci, fakturą, która w równej mierze znamionuje luksus, jak i prostotę. Ta oto kolekcja cieszy mnie głównie kolorami, ale podszywa się tylko pod prawdziwy len, bo daleko jej to kolekcji szlachetnego, ręcznie tkanego na krosnach, zabytkowego lnu. Wkrótce, mam nadzieję, pokazać Wam i ten.

The Supporting Role of Photo Props

I was giddy when we entered the roadside antique store and found out that the owner had so much stuff already that he no longer was able to find display spots for his treasures, nor was he motivated to tag them. As such, he piled them carelessly in the last available space he could afford and was very willing to part with the possessions practically for nothing. So I rummaged ceaselessly through the mounts of stuff until I found what I liked, even if I didn’t need what I found. But, really, does need have anything to do with it? All that is of essence, that one day, maybe, I will take a picture and the item will just belong in it, perfectly complementing the subject matter. The life of photo props – solely in supporting roles.

Aż zacierałam ręce, gdy wkroczyliśmy do przydrożnego sklepu z antykami, bo okazało się, że właściciel nazbierał tak wiele dobra, że już absolutnie nie umiał znaleźć godziwego miejsca na ich eksponowanie, a już zupełnie stracił ochotę, żeby te swoje skarby wycenić, czy ometkować. Zamiast tego, upychał wszystko już w ostatnie ciasne, przestrzenie i był pozytywnie umotywowany, żeby rozstać się z kilkoma z tych rzeczy, praktycznie za bezcen. Wobec czego zanurkowałam w te starocie i szperałam tak długo, aż znalazłam co mi się podobało, nawet jeśli nie było mi to szczęścia potrzebne. Bo od kiedy to, zakupy tego typu, mają cokolowiek wspólnego z potrzebą. Co się liczy bardziej to to, że może któregoś dnia uda mi się zrobić fajne zdjęcie, a ten czy inny z tych przedmiotów wpasuje się w tę kompozycję idealnie i podniesie walory zdjęcia w bardzo wyważony, skromny sposób, jak przystało na taki nic nieznaczący rekwizyt, który występuje wyłącznie we wspomagających rolach.