It was such a lovely Mother’s Day. The idea to celebrate the day picnicking in the park came to me at the eleventh hour. I knew I wanted to take advantage of the fabulous spring weather and not to sit around the table longingly gazing outside. It really worked and everyone expressed similar sentiments, appreciating the downtime with nature, with great company of the close family, with blankets, pillows, freshly baked baguettes, salade Niçoise, and some white wine. I think, all of us had a great time, save the sniffles both of us, S. and I got when the evening settled, but we blamed it on the overzealous plants sending pollen with vengeance after so many days without sunshine. Unfortunately, these were not pollen related sniffles. It’s another miserable cold that got hold of me. The irony is, as I recuperate and recover, getting the bed rest I urgently need, I do longingly gaze outside, through the bedroom window and watch the playful shadows frolicking in the sun without my presence there. Darn.

To był uroczy Dzień Matki. Pomysł, żeby uczcić go na pikniku w parku przyszedł mi na myśl w ostatniej chwili. Tak bardzo chciałam wykorzystać tę wiosenną pogodę, która się u nas wreszcie zadomowiła, a nie z utęsknieniem zerkać za okno, gdy to będziemy uwięzieni w domu, że rzuciłam hasło i wszyscy jednogłośnie przystali. Cieszyliśmy się jak dzieci swoim własnym towarzystwem, beztroskim czasem spędzanym w naturze, z kocem, poduszkami, świeżo upieczonymi bagietkami, salade Niçoise, i białym winem. Myślę, że wszyscy bawili się dobrze, humory dopisywały, no może z wyjątkiem gdy S. i ja zaczęłyśmy kichać i smarkać już dobrze pod wieczór. Nie przejmowałyśmy się tym faktem zbytnio, sądząc, że dają nam w kość kwiatowe pyłki, uwolnione wreszcie w powietrze, po długiej deszczowej wiośnie. Niestety, następnego dnia okazało się, że to nie pyłki, tylko pospolite przeziębienie, które mną ponownie zawładnęło. Ironią losu jest to, że nic innego nie pozostaje mi do zrobienia, jak przymusić się do przeleżenia kilku dni w łóżku, z utęsknieniem zerkając za okno, przyglądając się z zazdrością tym wiosennym swawolom, które dzieją się tam bez mojego udziału.

Related Posts with Thumbnails