Jet-lagged and restless, I woke up at 4:00 am on June 30, 2010 after we arrived to Jodłów summer house the day before. I remember walking in the dim morning light towards the lake and thinking that the lack of sleep was going to wreak havoc with our ability to distinguish between the day and the night, and that the first few days of our vacations in Poland were not going to be much fun. I was surprised to shake off the feeling of tiredness instantly when I arrived at the lake and saw it enveloped in the soft light of the rising sun, gently cushioned by the misty morning fog. Amazingly, the agitations of my tired body have vanished completely and I sat there mesmerized with the compelling and completely relaxed feeling that I’d arrived to the right place at the precisely right time.

Sponiewierana długą podróżą i niespokojna, przebudziłam się już o 4-tej rano 30 czerwca 2010 roku, po dojechaniu do Jodłowa dnia poprzedniego. Pamiętam jak maszerując w kierunku jeziora w niezupełnie jeszcze pełnym świcie, rozmyślałam jak to te pierwsze dni naszych wakacji w Polsce będą skazane na stratę, zanim nasze ciała odnajdą się na nowo po tej drastycznej zmianie czasu. Zdziwienie moje było zatem ogromne, gdy całe moje zmęczenie umknęło w jednej chwili po dotarciu do jeziora, gdy to ujrzałam je spowite w porannej mgle i oświetlone nieśmiale wschodzącym słońcem. W jednej niepozornej chwili, ogarnęło mną wszechobecne poczucie relaksu i przeświadczenie, że znalazłam się we właściwym miejscu, w dokładnie wyznaczonym czasie.

Related Posts with Thumbnails