I’ve been ambushed by the commencement of the school year. Out of nowhere came wake up calls at 6:00am, long hours in classrooms, and overall chaos accompanying the first few days of school. The returns home after school didn’t prove much more beneficial. The disorganization prevailed, supported by the feeling of exhaustion, and the need to sit idly for a really long time. This is, more or less, the snapshot of my life all last week. Stagnation. But such a state of affairs could only last for so long before the life’s strands would start fraying on me. So I pulled myself together a bit, added much needed gym presence to the schedule, and though I finish my days with the feeling of absolute physical exhaustion, mentally, I’m quite content – thank you very much. Well, the sunshine outside doesn’t hurt either. The nice weather calls out for walks in the afternoons, and this is where upon spotting this spider web, I was nudged to change a few things, so now the orderly and the deliberate is the way.

Początek roku szkolnego przyczaił się na mnie i dopadł mnie tak ukradkiem. Nagle zaczęły się pobudki o 6-tej rano, długie godziny w klasie i ogólny chaos, jaki zwykle się zdarza gdy zaczyna się szkoła. Powroty do domu nie były wcale lepsze, bo zapanował stan całkowitej dezorganizacji, któremu towarzyszyło poczucie wyczerpania i potrzeba spoczywania w bezruchu przez długie godziny. Tak, mniej więcej wyglądał mój cały zeszły tydzień – po prostu marazm. Taki stan nie mógłby jednak trwać zbyt długo, bo nitki życia zaczęłyby się szybko strzępić. To też wzięłam się trochę w garść. Dorzuciłam do harmonogramu dnia niezbędnie konieczne wizyty na sali gimnastycznej, i choć fizycznie, z końcem dnia, padam na nos, to mentalnie wszystko wokół zaczyna nabierać rumieńców. Oczywiście, słoneczna pogoda tylko ułatwia poprawę samopoczucia, zachęcając do spacerów, bez których nie natknęłabym się na tę pajęczynę co to posłużyła mi jako metafora na życie – choć delikatne, to całkiem rozmyślne i uporządkowane.

Related Posts with Thumbnails