The 2010 Vancouver Winter Olympic Games are barely two weeks away. I wanted to see how the city is gearing up to this major international event. I have to admit, I had high hopes for entering the city and being able to take spectaculars pictures of the olympic spirit in its glory, but… I was a bit disappointed, once I realized the two major issues that critically crimped my style. First of all, the security demon descended on the town. All venues are majorly restricted to any public traffic and there is no more of the free moving around. Yes, I came in the viewing distance of the Canada Place and the newly built Convention Center, but all the showcase spots were cordoned off. Secondly, even the regular city walking trails were inaccessible due to the last-minute cosmetics taking place everywhere. Cleaning, power-washing, painting, scraping, raking, gardening took place everywhere I looked. The place is still getting prettied up to receive the world. Zimowa olimpiada w Vancouver 2010 rozpoczyna się już za dwa tygodnie. Bardzo byłam ciekawa jak miasto przygotowuje się do tej ważnej, międzynarodowej uroczystości. Przyznaję, że miałam duże nadzieje na spektakularne widoki i zdjęcia uchwytujące ducha olimpijskiego, tymczasem nieprzewidziane przeze mnie okoliczności, poważnie uszczerbiły moje fotograficzne ambicje. Przede wszystkim zaskoczona byłam faktem, że ochrona bezpieczeństwa publicznego poważnie ograniczyła mój dostęp do miejsc, które znam i wiem, że zawsze gwarantują ciekawe widoki. Nie ma już dowolnego przemieszczania się z miejsca na miejsce. Po drugie, nawet miejsca, które nie były obiektami obaw ochrony bezpieczeństwa, jak na przykład całe handlowe centrum z Robson Street, poddane są niezliczonym zabiegom kosmetycznym, takim jak sprzątanie, mycie, malowanie, grabienie, sadzenie kwiatków. No cóż, Vancouver nadal oddaje sie zabiegom upiększającym przed przywitaniem całego świata w lutym. Miejmy nadzieję, że będzie śliczny jak panna młoda.

Related Posts with Thumbnails