I’m not sure whether it’s this February the 1st that brought all this on, with just only one more month before the real spring is in and the snow is gone, or it’s the Olympic Games coming on so soon, but I reminisced of all good times we had when spending most of our winter weekends in Whistler, skiing our hearts away, and then enjoying the Après-ski and the tiredness that came with the exertion.  We haven’t skied all year, since Jan. 2, 2009 to be exact, when A. tore the ACL in his knee and is re-convalescing ever since.  But the time will come again, when we hit the slopes, I’m sure of that. Nie rozumiem za bardzo co przywołało te myśli. Czy to fakt, że już luty i tylko miesiąc pozostał do prawdziwej wiosny i kiedy to śnieg zniknie bez śladu, albo że zimowa olimpiada już tuż tuż. Cokolwiek to jest, myślami powróciłam do tych wszystkich dobrych chwil, kiedy to spędzaliśmy większość zimowych weekendów na nartach w Whistler, intensywnie ujeżdżając stoki, bo od otwarcia, do zamknięcia wyciągów. Potem, radując się czasem po nartach, z kuflem dobrego piwa, jedzeniem zawsze smakujacym, cokolwiek to było i poczuciem zmęczenia w kościach i mięśniach, ale też pewnością, że dzień spędziliśmy wspaniale. Nie jeździmy na narty of 2-go stycznia 2009, kiedy to A. naderwał sobie więzadło krzyżowe w kolanie i powoli dopiero je wzmacnia. Wiem jednak, że powrócimy na stoki niebawem.

Related Posts with Thumbnails