I’m surprising myself realizing how bravely I face the hot Arizona summer. Quite remarkably, I worked the whole morning putting one full coat of paint on an old, wood-stained kitchen hutch. I aspire to make it light and airy, but it’s quite a task. After completing one out of four coats planned I was done. All I could do was to grab a magazine and head out to a cool bedroom for an afternoon rest. Then I remembered to show you my new thrifty acquisition – an ironing board that serves as an impromptu shelf in the seriously under-furnished bedroom.

Zaskakuje mnie jak dobrze znoszę to arizońskie lato. Podziwiam samą siebie za wyczyn dzisiejszego poranka, kiedy to spędziłam go nakładając jedną z czterech planowanych warstw farby na stary kuchenny kredens, którego to pozbawiam bejcy i przemalowuję na biało. Jest to niezłe zadanie. Wczesnym popołudniem miałam już całkiem dosyć skwaru i wszystko na co jeszcze było mnie stać to złapać czasopismo i zaszyć się w schłodzonej sypialni na krótki popołudniowy odpoczynek. Tam też przypomniałam sobie, że jeszcze nie pokazałam Wam mojego ostatniego nabytku ze sklepu ze starociami – deska do prasowania, która służy za półkę w naszej poważnie niedomeblowanej sypialni.

Related Posts with Thumbnails