I wasn’t lucky to witness my lavenders blooming this summer. I know they have since I had to dead-head them and to trim them on our return home. Still I missed the scene: the variety of colours, from white and pink through lavender, blue, mauve, and purple; the soul-saving smell of the flowers, the buzz of the bees and the dances of the butterflies. I missed it all so much that I had to pack and go to a lavender farm in nearby Langley, B.C. – the Full Bloom Lavender. I got there precisely at the end of their season. They were madly cutting the last of the stalks and trimming the plants to almost nothing. Fortunately, I still grabbed a couple of bunches of fresh flowers and a few shots of the end of the season.

Nie przyszło mi tego lata być w domu podczas zakwitnięcia lawendy. Wiem z pewnością, że wszystkie dzielnie zakwitły, bo wymagały oczyszczenia i przycięcia. Nic więc dziwnego, że stęskniona jestem lawendowej scenerii – tej różnorodności kolorów, od białych i różowych kwiatów, do lawendowych, niebieskich i purpurowych; tego boskiego zapachu, tych bzyczących pszczół i tańczących motyli. Tak mi brakowało w tym roku tego zwykłego rytuału, że spakowałam aparat i ruszyłam na pobliską farmę lawendy “Full Bloom Lavender” (czyli “W Pełnym Rozkwicie”). Trafiłam tam dokładnie na koniec lawendowego sezonu. Krzaki były właśnie ogałacane z ostatnich kwiatów i przycinane do ziemi. Udało mi się złapać jeszcze parę świeżych bukietów i kilka zdjęć kończącego się lawendowego sezonu.

Related Posts with Thumbnails