This Polish spring soup “botwina” [b ɒ t 'v i: n ə] is one of my favourites at this time of the year.  Coming back home from Whistler only in the afternoon, I found A. a bit flustered as he just remembered the looming income tax return deadline.  Taxes are no fun under any circumstances, but if you have just a few hours to pull them together, then the mood changes drastically to sort of gloom, stress, and regret (no RRSP contributions) all at the same time.  To escape, I parked myself in the kitchen and started fetching us this light dinner.  Both the soup and the tax returns were ready at the same time.  Not bad!

Botwina

Ingredients:

1 whole leek, halved, cleaned and finely sliced

1 carrot, grated

2 celery ribs, finely sliced

1 parsnip, grated

3 TB extra-virgin olive oil

1 bunch beet roots with greens attached

2 TB lemon juice

boiled egg(s)

sour cream and chives to garnish

Method:

1. Preheat the oven to 400F.  Cut off the beet roots from the leaves, wash, and place the roots in a microwave-safe bowl with 1/4 cup water.  Cook on high for 6-7 minutes, depending on their size.  They will not be cooked through.

2. Heat EVOO in a stock pot, add leeks, carrot, celery, and parsnip and sauté on medium-low heat for 10 minutes stirring occasionally.

3.  Peel the parboiled beets, halve them and spread on a baking sheet.  Add 1/8 cup of water to the sheet and roast for 30 minutes until almost done.  Cool off and grate them in the food processor.

4.  Add grated beets, lemon juice and water (approximately 6 cups) and bring to a boil.  Add salt to taste.

5.  Once the vegetables are cooked, add chopped beet greens (without stalks as they are quite stringy).  Let them welt in the soup.

6.  To serve, ladle soup into a bowl, add a tablespoon of sour cream, stir in, place a quartered half of the egg and sprinkle chives on top.

Polska botwinka jest jedną z moich bardziej ulubionych wiosennych zup. Wróciłam do domu z wypadu do Whistler dopiero po południu i zastałam A. nieco podburzonego, jako że właśnie pamiętał, że o północy mija termin oddania zwrotu podatkowego. Podatki to żadna przyjemność, w każdych okolicznościach, ale jeśli pozostaje zaledwie kilka godzin na ich zrobienie, to nastrój szybko drastycznie potrafi się zmienić w przemieszanie czarnej rozpaczy, stresu i głebokiego żalu (te niewykorzystane odpisy na plany emerytalne). Uciekając od tej ciężkiej atmosfery, zaparkowałam się w kuchni i oddałam się przygotowaniu nam tego lekkiego obiadu. I zupa i podatki były gotowe w tym samym czasie. Nie tak znowu źle!
Oczywiście nie będe przytaczać tutaj przepisu na botwinkę, bo myślę że każdy Polak wie jak ją przyrządzić. Jeśli jednak okaże się, że ktoś zażyczy sobie polskiej wersji, to dodam ją bez zwłoki.

Related Posts with Thumbnails