Yes, I know, you’re not least interested in what I had for breakfast, and honestly, I agree. We’ve all rolled our collective eyes at tweets about what our friends ate for lunch. But, serioulsy, I’m talking breakfast here. All right, all jokes aside. I couldn’t resist. This morning was just too perfect to disregard. We’re still in Arizona. The sun shines from the early hours of the day and everything appears to be so very fresh. It hit me at breakfast that “fresh” was the theme of the whole morning – the fresh air outdoors, the freshly squeezed orange juice, the fresh baguette from the oven, the queso fresco as the addition to the aforementioned baguette. Fresh all around.

Wiem, wiem, to co jadłam na śniadanie nie interesuje nikogo i całkowicie się zgadzam. Nie jeden z naszych znajomych już przesłał nam tweeta na temat właśnie spożytego posiłku, i kaźdy z nas wolałby tego tweeta nie otrzymać. Nie dałam rady jednak oprzeć się urokowi chwili, bo siedzimy tu nadal w Arizonie i słońce świeci od wczesnych godzin porannych i cały świat wydaje sie taki świeży. Świeżość była całym tematem tego poranka, i dopiero dotarło to do mnie jak już kończyliśmy śniadanie – na świeżym powietrzu, ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, ze świeżo upieczoną bagietką, z queso fresco jako dodatek do wcześniej wspomnianej bagietki. Wszystko takie świeże!

Related Posts with Thumbnails