There is always the first time. And this first time was a long way coming. I prepared for the day when we’d have freshly-baked bagels for lunch back in May 2010 and bought the wild Pacific salmon, fresh from the smoker, so we could delight in the bagel staple of cream cheese, cold-smoked salmon, capers and shavings of onions. The salmon waited in the freezer for the bagel day, and then waited bit longer, and then still some. Finally, this past weekend I rolled up the sleeves and attempted my very first, sourdough bagels as per the recipe from Susan of Wild Yeast. I’ve long believed it was my duty to learn how to bake bagels not only for this simple reason that they are super tasty, but mainly because bagels originated from where I come from, and if bakers in Kraków, Poland were baking bagels since the 17th century, so I should, too. Interestingly, the 1610 document revealed in Kraków, explains how bagels were given to new mothers as gifts after the birth of their child, and to me this means they also must be very healthy, must they not? I just followed Wild Yeast bagel recipe faithfully and crossed my fingers. Thankfully, having no other bagel on display for comparison, I decided to declare this bake a success. If I were overly picky, I’d say they didn’t come out as pretty as some of the bagels’ bakes I’ve seen on the bread blogs. Mine cracked and expanded and bulged, but the end result was delicious, nevertheless, and the lunch was utterly scrumptious.

For Yeastspotting

Czasami ten pierwszy raz zabiera nadzwyczaj dużo czasu. Tak właśnie było z moim pieczeniem bajgli. W maju byłam zdecydowna na debiut. Świeżo uwędzony łosoś został zakupiony, po czym zaległ w zamrażarce na bardzo długo, bo dopiero w week-end zakasałam rękawy i ośmieliłam się na pierwszy w życiu wypiek bajgli na zakwasie. Od dawna tkwiłam w przeświadczeniu, że spoczywa na mnie odpowiedzialność upieczenia bajgli skoro pieczenie chleba jest czymś co robię z zamiłowaniem. Przyczyny są dwie przynajmniej. Po pierwsze, bajgle są wyjątkowo smakowite, po drugie, skoro pochodzą one z Polski, to jakże nie przyuczyć się jak to robić, zwłaszcza że krakowscy piekarze piekli je już w 17-tym wieku, to dlaczego nie ja? Z uwagą podążyłam za przepisem na bajgle z Wild Yeast – cóż mogłoby być łatwiejsze. Ponieważ nie miałam bajgli na porównanie, zdeklarowałam że mój wypiek był sukcesem i choć nie wygłądały jak z obrazka, bo popękały w jednych miejscach, a nadmuchały się w innych, to i tak skończyły jako smakowity kąsek na weekendowy posiłek.

Related Posts with Thumbnails