I felt it was my duty to bring the fading beauty of the yellow ranunculus that I received as a hostess gift from B. to its former glory, but nothing seemed to work. The next best option was to surround it with some colour, so I made the board from the left-over pallette boards and painted it this sassy ‘clearly deep ultramarine’, (something needs to be said about the people who name paint colours – some of them are just plain weird!), and we both instantly felt revived. I think you’ll be seeing this board a lot in the next few days as the background for the pics I have in mind. Doesn’t it spell s*u*m*m*e*r?

Czułam, że było to moje zadanie przywrócić ten pełnik do wcześniejszej piękności, bo z trudem patrzyłam jak ten piękny wiosenny kwiat, upominek od B., zmaga się z letnim, arizońskim słońcem. Nikt jednak nie pomagało. Wymyśliłam, że tylko żywy kolor może zaradzić sytuacji i szybko zbiłam z desek tę powierzchnię, która ma mi służyć za tło do zdjęć, i od razu oboje, ja i kwiatek, poczuliśmy się lepiej. Nie da się ukryć, że jest coś w tych kilku deskach niesamowicie wyzwalającego, totalnie optymistycznego. L*a*t*o!

Related Posts with Thumbnails