Oh, yes, it’s raining a lot again. Those of you watching the Winter Olympics can tell by the wet snow and fog present during the snow competitions in Whistler. Here in the valley, thankfully, there is no snow, but it rains relentlessly. Wild ducks flocked to the front of our condo where an impressive pond formed. I call them urban ducks. They live in a nearby park, but are quite fond of the body of water that creates spontaneously when it rains cats and dogs like this.  Then they happily move in, going about their business, as if the basin was their natural habitat. Crocuses grow right there too, only they are not as happy.  Actually, they’re kind of purple sad. Znowu pada. Wiecie o tym, bo jeśli oglądacie Zimową Olimpiadę w Vancouver, to widzicie mokry śnieg i mgłę w Whistler. Na szczęście, tutaj, w dolinie, tylko deszcz leje nieubłaganie. Dzikie kaczki wprowadziły się w wielką kałużę, która uformowała się na przeciwko naszego kondominium.   Nazywam je miejskimi kaczkami, bo chociaż zamieszkują na stałe w pobliskim parku, to uwielbiają wprowadzić się na to bajorko, kiedy leje jak z cebra i przesiadują w nim całymi dniami, jakby żyły w swoim naturalnym środowisku. Krokusy też tam rosna, ale one nie są tak szczęśliwe jak kaczki. Właściwie, to są one zapłakane na purpurowo.

Related Posts with Thumbnails