Well, again, I have rather prosaic stuff to share with you. The week was perfectly uneventful, but I still struggled for time to do all I wanted, or planned, or I thought I needed to do because it felt like it mattered. At the end I did little, mostly stuff that makes no difference, whatsoever. But, but, an event I was really looking forward to was the get-together with my “international” girlfriends. I think I’ve mentioned this group before. I’m convinced, if we’ve searched one another on purpose, we would have never met. But how life often has it, circumstances arise just because, and the four of us met at school, each one of us making brand new plans for our futures, attempting to escape the pasts. I won’t get into any more detail here, as I need to get the clearance for sharing this stuff before I start announcing here our heart-deep desires, hopes, and phobias to the world. Suffice to say, since we met, we’ve kept in touch and somehow, without any special effort or planning, every get-together we make to happen is the most spontaneous, incredibly invigorating experience. I think I could mention that the women I’m meeting come from the most incidental of the backgrounds- another Polish, a German, and a Brazilian. Somehow, we make it work and every time we meet, we strive to find similarities rather than the differences in the cultures we come from. Often it seems to me, the world would work much better if this very principle that the four of us incorporate without fail every time we meet, was the standard operating procedure for the whole of the humanity. Well, I’m sure, one of these days it’ll become just that. But in the meantime…, I’ll just explain the flower you see in the image below. I thought I wanted to shoot a background lighting scene with the blue spring flower. I had no idea what it could be until I came across this beauty at school I work at. I even considered picking up some of these flowers from the school grounds, but my conscience stopped me. Wouldn’t you know that Karma was going to reward me for this kind act of mine and when the friends came over for the evening last night, they presented me with a huge bouquet of flowers, freshly cut from M’s garden. Among the flower bounty sat a bunch of the muscari, the very flower I wanted to steal from the school. So at the end, I didn’t have to resort to unlawful behaviour, but the intentions were fulfilled, nevertheless. I’d like this happening to me every day, wouldn’t you?

Ponownie, mam raczej niewiele do zakomunikowania. Cały tydzień minął bez większych wydarzeń, ale nadal brakowało mi czasu na spełnienie wszystkich zadań, które chciałam wykonać, lub które sobie zaplanowałam, albo te które wydawały się istotne. W efekcie zrobiłam niewiele, głównie rzeczy nie mające większego znaczenia. Ale było jedno zdarzenie, którego wyczekiwałam z niecierpliwością, mianowicie spotkanie z moimi międzynarodowymi koleżankami. Myślę, że kiedyś już tę grupę wspomniałam. Przekonana jestem, że jeślibyśmy się szukały z intencją, to byśmy się nigdy nie spotkały. Ale życie często się tak układa, i przypadki się zdarzają, tak i my spotkałyśmy się w szkole przypadkiem i tak samo przypadkiem przypadłyśmy sobie do gustu, każda z nas z nową nadzieją na przyszlość i z zamiarem zapomnienia jakiegoś etapu naszej przeszłości. Nie wyjawię więcej szczegółów związanych z marzeniami, nadziejami, czy też fobiami, jako że wyjawnienie tych szczegółów wymagałoby zezwolenia od zainteresowanych. Wystarczy, że powiem , że ilekroć się spotykamy, to bez większego wysiłku, udaje nam się zachować spontaniczność i żywiołowość, a wszystko to bez specjalnego planowania. Jest nas razem cztery, jeszcze jedna Polka, Niemka i Brazylijka i zgrabnie udaje nam się koncentrować na podobieństwach wynikających z naszych kultur, an nie na ich różnicach. Jestem pewna, że cały świat funkcjonowałby o wiele lepiej, gdyby tylko przyjął taką właśnie metodę operowania. No może kiedyś tak i będzie. A teraz o kwiatku widocznym na zdjęciu. Bardzo chciałam zrobić zdjęcia z niebieskim wiosennym kwiatkiem podświetlonym od tyłu, ale nie wiedziałam co to za kwiatek mógłby być, aż natknęłam się przypadkowo, na dokładnie to co sobie wymarzyłam, ale niestety, na szkolnym trawniku. Poważnie brałam pod uwagę zerwanie tych szkolnych kwiatków, ale sumienie mi na to nie pozwoliło. Pojęcia nie miałam, że Karma miała mnie już zaraz wynagrodzić za to godne zachowanie. Gdy moje przyjaciółki zjawiły się wczoraj u mnie w domu, zafundowały mi ogromny bukiet kwiatów, świeżo zerwanych z ogrodu M. Nigdy bym nie zgadła, że pomiędzy dziesiątek kwiatów w wielu odmianach, miałam wkrótce znaleźć dokładnie ten sam kwiat, który wcześniej był przedmiotem potencjalnej kradzieży – szafirek. W efekcie dostałam to co chciałam bez uciekania w nielegalne akcje. Byłoby cudnie, gdyby życie tak działało za każdym razem.

Related Posts with Thumbnails