The title should explain the intention for this post. I don’t quite know what happened, but for the last year, I’ve been noticing hydrangeas everywhere. I desperately want to grow them somewhere – a balcony in British Columbia is too small, the backyard in Arizona is too hot. My last resource is to cut the flowers, dry them and display them like they’re mine. So here we go, my first blue hydrangea stem received from M. is in the midst of the drying process. Now, I’m also in the possession of the white one, for which I was practically begging one hydrangea owner to part with. I’ts going to be a long and arduous road to collect all hydrangea colors that are out there.

Omotały mnie hortensje. Nie rozumiem jak to się stało, ale gdzieś od roku, narzucają mi się swoja osobowością i już czas przestać ten fakt ignorować. Z desperacją rozważam jak je hodować, ale nasz balkon w Kolumbii Brytyjskiej jest za mały, a ogród w Arizonie zbyt upalny. Jedynym wyjściem jest zasuszyć kwiaty i eksponować je jak własne. Zaczynam więc suszenie od jednej łodygi niebieskiej hortensji otrzymanej od M., ale jestem również w posiadaniu jednej łodygi białej hortensji, którą praktycznie wybłagałam od zaskoczonej właścicielki farmy lawendowej. Zanosi się na długi i żmudny proces zbieractwa hortensji we wszystkich jej kolorach.

Related Posts with Thumbnails