Archive for the ·tradition· Category...

Time for Candles

The days are getting shorter and darker. I’m in serious need for some additional light, some glow, and some flicker of the candles. I do it for the magic of it, and to beckon the Christmas Spirits.

Dni coraz krótsze i zimniejsze. Z potrzeby serca na więcej światła i blasku, zapalam świeczki. Robię to dla tej jednej chwili, która zmienia pokój z nudnego, w magiczny… i jeszcze by przywołać świąteczne duchy.

Comments Off

Love You Mom!

Happy Mother’s Day to our beautiful Moms – Zofia and Barbara – and to all the Mothers in the whole World. Let your every day be as sweet as the sublime scent of the lily of the valley. Love you lots!

Naszym kochanym Mamom – Zofii i Basi – życzę Szczęśliwego Dnia Matki. Chociaż jesteśmy na trochę innym kalendarzu, to oczekiwać możecie ponownych życzeń 26-tego maja. Tymczasem, świętując z amerykańską tradycją, życzę Wam i wszystkim Matkom wszędzie, żeby ten wyjątkowy dzień był tak słodki, jak ten upojny zapach konwalii. Kocham Cię, Mamo!

How to Make Authentic Flour Tortillas?

Honestly, I don’t know. I couldn’t tell you for the life of me, though I was absolutely mesmerized by the process. I even attempted to form one, but it tore into pieces before I could catch the torn dough fragments. You see, where we went in Mexico, the flour tortillas are still traditionally made by hand and baked over a hot stone. The dough is all kneaded by hand and formed into tens of small balls. Then, the balls are flattened by fingers, in a circular motion, round and round, but it looks way easier than it is to make one with your own untrained hands. I bragged about my bread-making skills and the women welcomed my abilities at tortilla making, but it was a sorry mess. To make them as thin as these women made them seems impossible. You can see through the thin layer of the dough, but the dough doesn’t tear, defying the physics laws in existence. And yes, they taste impossibly good, right from the stone – the peasant food at it’s best.

Jak zrobić autentyczne tortille z mąki??? Niestety, nie umiem Wam powiedzieć, chociaż byłam na ten proces wyeksponowana i totalnie nim zafascynowana. Nawet spróbowałam uformować jedną taką tortillę, ale rozerwałam ją na strzępy zanim mogłam pojąć co robię źle. W tym regionie Meksyku, gdzie zawitaliśmy na Nowy Rok, tortille robi się nadal ręcznie i piecze na kamieniu rozgrzanym nad ogniem. Ciasto na tortille jest wygniatane ręcznie, formowane w małe kulki i nastepnie wyrabiane w cienkie placki, przez ugniatanie palcami i obracanie placka wokół własjnej osi, w kółko, bez końca prawie, aż uformuje się płachta tak cienka i przezroczysta, że aż uwierzyć nie można, że prawa fizyki na to pozwalają. Oczywiście, wygłada to łatwiej, niż jest to do zrobienia, bo ja nie szczycąc się skromnościa, pochwaliłam się, że na cieście się trochę znam, bo przecież piekę chleby, więc panie Meksykanki w oka mgnieniu włożyły kulkę z ciasta w moja dłoń, ale prawie natychmiast ciasto rozpadło się w dziesiątki cieścianych strzępów i to był koniec mojej tortillanej kariery (ku uciesze wielu obecnych kucharek, śmiem dodać). Naprawdę, zrobić taką tortillę tak cienką jak one to robia wydaje się absolutnie niemożliwe. No it tak, ich smak tkwi w pamięci długo, niemożliwie smakowite, takie prosto z kamienia są jedną z tych prawdziwie chłopskich potraw, których receptory smaku juz nigdy nie zapomną.

Rampageous Before Christmas

Yes, rampageous, disheveled, disorganized, and chaotic – I’m all of these things of recent. Yet again, when the Season approached, instead of being gently nudged to get my mind and body into the Christmas spirit, I was ambushed by the miscellany of the Christmas needs, wants, should haves and musts. Surprisingly, I didn’t go into the Christmas overdrive, like I faithfully do each year, but rather entered the state of the pre-holiday stupor, where I remain for the time being, bombarded by, but impervious to images of Christmas; those depicting gorgeous rustic, woodsy decorations, twiggy stars, candles set in moss, fragrant ginger cookies, mouth-smacking eggnog, festive foods, and chic Christmas presents. All of them are scattered all over my jumbled mind, waiting for the moment when they finally fall into their preordained Christmas place. Until this happens, see my uruly collection and try to relax.

Taka jestem roztrzepana, zmierzwiona, niezorganizowana i chaotyczna ostatnio. Bo jak zwykle, przecież, gdy nadchodzą Święta, zamiast wkroczyć łagodnie i dostojnie w okres przedświątecznych przygotowań, zostałam zaatakowana natłokiem świątecznych zachcianek, wymagań, konieczności i obowiązków. Wyjątkowo jednak nie włączyłam tego motorka, jak to mi się co roku zdarza, lecz za to, zawładnęła mną przedświąteczna leniwa melancholia, w której tkwię dość wytrwale i choć bombardowana jestem z każdej strony, to pozostaję bierna i nie poruszona świątecznymi scenami wypełnionymi uroczymi, leśnymi dekoracjami, gwiazdami z gałązek, świeczkami wciśniętymi w puszyste kępy mchu, pachnącymi piernikami, wyśmienitymi daniami, czy szykownymi prezentami. Wszystkie one tłuką mi się po głowie w wyczekiwaniu na moment kiedy to wreszcie znajdzie się dla nich to wyczekane miejsce w gwiazdkowej scenie. Póki co jednak, zerknij na tę chaotyczną kolekcję i spróbuj się zrelaksować.

Local Strawberries

Honestly, I thought we wouldn’t see any of these gems this year. The warm temperatures have been successfully evading us for many months now. Somehow, the strawberries managed to ripen despite the cold and the wetness. While at the farmer’s market, I thought these beauties looked nothing like their Californian gigantic cousins and surely they had been earlier picked up from a farm half a mile away. And this, my friends, can signify only two things. Firstly, they are what is considered “local strawberries”, second, the summer might have just arrived when I was not looking. Today is the Midsummer and I’m sending you off to a splendid, summery weekend with these gorgeous berries. Picnic, anyone?

Uczciwie mówię, nie myslałam, że będzie nam dane spróbować jak smakują w tym roku lokalne truskawki. Letnie temperatury zdołały nas unikać przez wiele miesięcy. Jakimś cudem jednak, truskawki dały radę dojrzeć pomimo zimna i ciągłej wilgoci. Gdy spostrzegłam to cudo na zielonym rynku, od razu pomyślałam, że niczym nie przypominaja one ich gigantycznych, kalifornijskich kuzynów. Gdy sprzedawca zaanonsował, że właśnie zebrane zostały na farmie odległej o kilometr, to wiedziałam, że im się nie oprę. Może to więc oznaczać tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, mamy wreszcie lokalne, czytaj “ekologiczne” truskawki. Po drugie, lato musiało nadejść, gdy nie zwracałam uwagi. Ponieważ dzisiaj świętujemy środek lata, więc przyjmijcie ode mnie życzenia wspaniałego, słonecznego, letniego weekendu. A może tak na piknik?

Guest on Stagetecture

Today, I am honored to be the guest blogger on Ronigue Gibson’s website.  Ronique is the founder of Stagetecture, the ultimate source for your home and household-related needs.  Whether it’s architectural, or interior design, simple home organization and declutter, or any life-style questions and challenges you might face, Stagetecture is the place to find the answer.  Stagetecture has a line-up of exciting Holiday topics and Majology was invited to share in the pre-Christmas fun.  I was happy to unveil to the world the wonderful Polish tradition of the Christmas wafer.  Just go to Stagetecture and check it out.

Dzisiaj mam zaszczyt goszczenia na stronce należącej do Ronique Gibson. Ronique jest autorką i fundatorką Stagetecture, czyli stronki “wszystko o domu”. Na każde pytanie w kwestii architektury, dekoracji wnętrz, zwykłych porad organizacyjnych, czy po prostu stylu życia, Stagetecture ma odpowiedź. Ronique przygotowała całą serię ekscytujących tematów związanymi ze świętami, zaprosiła więc też Majologię na uczestniczenie w tej przedświątecznej zabawie. Niezwykle ucieszyło mnie to zaproszenie i wykorzystując okazję, postanowiłam podzielić się ze światem naszą wspaniała świąteczną tradycją wigilijnego opłatka. Podąż za tym linkiem na Stagetecture i zobacz sam(a).

Spools

These wooden spools are all about memories for me. Sewing was something I’ve never learned from my Grandma though she tried ferociously to get the skill into me. Now, it turns out, I would love to know how, but all that I can do, is to collect the wooden spools that remind me of days gone by. These are pleasant recollections.

Te drewniane szpulki wywołują wiele wspomniń.  Nigdy nie nauczyłam się szyć, mimo że Babcia próbowała bardzo aktywnie, żebym przyswoiła sobie tę umiejętność.  Na darmo.  Dzisiaj okazuje się przydałoby się wiedzieć coś o szyciu, ale pozostaje mi tylko kolekcjonowanie tych starych szpulek, które wdzięcznie przypomninają mi przeszłość.  Miłe są te wspomnienia.

Comments Off

Easter Blessings

Happy Easter, Everyone.  The Polish Easter custom of Święconka is dear to the hearts of many Poles living abroad.  Together with my friend B., we went to church and blessed the Easter basket.  I was surprised and consoled at the sight of many children and teenagers participating.  Evidently, the tradition will live on.

Wesołych Świąt Wielkanocnych!  Tradycja Święconki jest droga sercu wielu Polaków żyjących za granicą.  Razem z moja przyjaciółką B., dumnie pokroczyłyśmy do polskiego kościoła, żeby poświęcić Wielkanocne jedzenie.  Zaskoczona, i jednocześnie, podniesiona na duchu byłam, widząc liczną dzieci i nastalatki dzielnie biorące udział w całym tym Wielkanocnym obrządku.  Widać tradycja przetrwa.