Archive for the ·styling· Category...

The Easy-Going Red Stripe

Some patters are just cheerful and good-humoured. The red stripe leads the way. Casual and unassuming, perfectly at home in any kitchen, just begs to be flaunted on open shelving, so it can be rightfully admired and smiled at.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130209_Easy-GoingRedStripe

Co poniektóre wzory są po prostu wesołe i pełne humoru. Czerwony pasek do takich właśnie należy. Swobodny i skromny, dobrze pasujący do każdej kuchni, pięknie prezentuje się na półkach, gdzie jest zarówno podziwiany jak i obdarzany aprobującym uśmiechem.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

How to Explain…

It must have been one possessed sandwich maker to paint the handles of all these spread knives in the many colours. I have nothing but admiration for such a level of culinary equipment commitment, so I didn’t hesitate to grab the bag of these utensils while in the neighbourhood thrift store. Actually, the trip to this store was the one and only venture outside. Hard to believe, but our return to Vancouver coincided with the rare occurance of the massive arctic air system that parked itself over the city keeping everyone in check with snowfall, snow drifts, sub-zero temperatures, and maniacally icy-slick roads. I don’t remember the last time I felt my body was turning into an icicle (O.K., I do, hello Montreal 1991!), so this is the close second. Back to the knives then. How cool is it to have all these amazing colours to play with. Now some bread baking needs to happen, followed closely by some food photography. And I better do it fast, because if I continue letting a full week slide between the posts, soon enough, I’ll lose you all, my friends. I hope it won’t come to that. Have a relaxing Sunday!

Gdybym miała zgadywać, to pomyślałabym, że musiał to być jakiś zapalony właściciel sklepiku z kanapkami, który przemalował rączki tym wszystkim kanapkowym nożom. Jestem jednakowoż pełna podziwu dla takiego poświecenia sprzętowi kuchennemu, więc kiedy natknęłam się na torbę wypełnioną tymi kolorowymi nożami w sklepie ze starociami, to nie zawahałam się nawet przez chwilę, żeby je zakupić. Przyznaję jednak, że wyprawa do tego sklepu była jedyną na jaką się zdecydowałam (poza dojazdami do pracy) przez cały długi tydzień. Nasz powrót do Vancouver z Phoenix nałożył się z bardzo rzadkim napływem arktycznego powietrza z północy, który tkwił nad nami przez całe pięć dni, trzymając nas w ryzach obfitymi opadami śniegu, zaspami, temperaturami dużo poniżej zera i diabelsko śliskimi drogami. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz było mi tak zimno… O.K. – pamiętam, Montreal w 1991 roku, ale tych kilka ostatnich dni śmiało może z montrealską pogodą rywalizować. Wracając do noży, fajnie jest mieć je w zasięgu ręki, to i może wreszcie upiekę jakiś nowy chleb, i może też go obfotografuję z nożykami w formie rekwizytów. Dobrze też byłoby, żebym uczyniła to wkrótce, bo jak będę się tak ociągać z pisaniem na blogu, to stracę ostatniego czytelnika. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, wybaczcie więc to długie milczenia. Życzę Wam tymczasem spokojnej niedzieli.

Berry Love

I don’t know what to be more excited about – the fact that the berries are already in season here, or that I got these two cute dishes at Anthropologie today. You decide!

Nie wiem z czego się bardziej cieszyć. Czy z tego, że w Arizonie już jest pierwszy sezon na jeżyny (niebawem będzie drugi), czy z tego, że zakupiłam dzisiaj te dwa cudne naczynka w Anthropologie. Wy osądźcie.

Dishes Before Food

It happens often. I actually decide on the food presentation before I decide on the food preparation. The weekend helped to reinforce this habit. I stopped at Pier 1 Imports on Saturday and stumbled upon the cutest, coloured cups. Purchasing, I thought of all my future food styling attempts and felt quite empowered about the whole thing. Then, on Sunday, shopping mundanely for groceries, the adorable baby utensils that happened to be in exact colours of the cups manifested themselves to me, so I bought these, too. Finally I was starting to get it. The whole Easter scene was materializing before my eyes. I dutifully bought the spoons-forks ensembles and went home to set the Easter preview. Now, if only I knew what to put inside these dishes. Any Easter appetizer or dessert ideas that would nicely fit these vessels?

Zdarza mi się to dość często. Najpierw wybieram naczynia i ustalam prezentację posiłku, zanim wiem co będzie na obiad. Ostatni weekend tylko umocnił ten nawyk. Wstąpiłam do Pier 1 Imports w sobotę i tam spostrzegłam śliczne, kolorowe kubki. Zakupując je, oczami wyobraźni widziałam wszystkie fotograficzne ujęcia, których te cuda będą udziałem i czułam dumę i zadowolenie z zadania, które stało przede mną. W niedzielę, robiąc powszednie zakupy spożywcze, natknęłam się na dziecięce sztućce, dokładnie w kolorze kubków kupionych dzień wcześniej, więc zakupiłam i te. Teraz, wreszcie rozumiałam – to jest scena wielkanocna która mi się sama prezentuje. Wróciłam do domu czym prędzej, żeby przymierzyć się do tego wielkanocnego ujęcia. Żebym tylko wiedziała co włożyć do tych naczynek gdy nadejdzie Wielkanoc. Czy macie jakieś pomysły na świąteczne przystawki, albo desery?

Related Posts with Thumbnails