Archive for the ·seasons· Category...

Watch Your Step!

Not necessarily, of my own volition, but I learned not to trample the fruit’s of one’s labour. Since fall seems to work so hard to create its colour palette, I watch my step carefully when walking.

Niekoniecznie z własnej woli, ale przyuczyłam się, żeby szanować pracę innych. Ponieważ jesień wkłada wiele wysiłku na stworzenie wszystkich tych nieoczekiwanych kolorów w swojej jesiennej palecie, to zwracam uwagę gdzie stąpam.

Hello September!

Though I don’t contest your beauty, I’m not your greatest fan. I’m not waiting for you with impatience. I’m one of those, who resign themselves into accepting you since there is no way to deny you the entrance into the world’s stage. I slowly get used to you as the time goes on, reluctantly, if you recall. My attitude shifting, into slowly and silently appreciating your showiness, especially, the abundance of the nature’s produce that you bribe me with on the entry. Eventually, I find myself uttering gratitude for the warmth of the day you still provide and mouthing the thanks for the days without the rain. Hello September! Come along, but be gentle, please!

Witam Wrzesień, z przekąsem, bez ekscytacji. Wprawdzie nie neguję jego uroków, ale też nie jestem jego fanką. Nie wyczekuję go z nieciepliwością, a raczej akceptuję z rezygnacją, jako że nie mam jak pozbawić go miejsca w kalendarzu. Powoli, przyzwyczajam się do niego, można powiedzieć, z oporami. Z czasem, nastawienie ulegnie zmianie i nawet z próżnością przyjmę jego zaloty oferowane w obfitości wszystkich tych cudnych warzyw i owoców. W końcu wypowiem modlitwę wdzięczności za ciągle jeszcze ciepłe dni, jak również podziękowania za dni bez deszczu. Witam Wrześniu, bądź dla mnie łaskawy w tym roku!

A Happy Face Daisy

We’ve had two full days of sunshine since the beginning of June and I’m slowly resolving myself to this sad fact that we just might get only two more this summer. After watching the wild rainfall outside my window all through yesterday’s evening and night, early this morning, just inbetween the new series of downpours, I ventured into the field of wildflowers that spreads in front of my house, intending to take a few shots of daisies. It’s the time for daisies now, the flower I’m named after, and one of my many favourites. I knew they would look pretty sodden with raindrops, and they did. I was most charmed by the one with a smiley face, telling me to lighten up a little and to quit taking that weather business so seriously. I promise, I will.

Od początku czerwca cieszyliśmy się słońcem przez całe dwa dni. Z rezygnacją. ale już zaczynam oswajać się z myślą, że do końca lata może uda nam się mieć jeszcze następne dwa dni słońca. Po przyglądaniu się ścianie deszczu przez cały wczorajszy wieczór i słysząc go jeszcze w nocy, dzisiaj z samego rana, pomiędzy jedną ulewą, a drugą, wypadłam na łąkę, która płoży się przed domem, z intencją zrobienia zdjęć margaretkom. Nastał czas na margaretki, z którym dzielę imię, i które kocham. Miałam nadzieję, że będą się pięknie prezentować, ociekające deszczem, i tak też było. Najbardziej jednak zauroczyła mnie ta jedna, uśmiechająca się do mnie, jakby mówiła: “rozwesel się, to tylko deszcz, nie ma powodu by aż tak przejmować się pogodą…” Rzeczywiście, nie ma powodu!

Oh, how I Love Summer!

My love of summer is deep and intense, yet I’m so easy to please. Give me those long days and the warm evenings enveloped in the lazy orange light of the sunsets, and my love will be eternal. Show me a bush of a blooming lavender and my heart will go pitter-patter. Set up a few impromptu farmers markets and my loyalty will be never-ending. Feed me the fresh, red berries and you’re in for some red kisses. Paint the fields of wildflowers with every colour in the artist’s palette and I’ll never forget. But most importantly – take me to the beach and leave me there for ever.

Miłość moja do lata jest głęboka i intensywna, a mimo to tak łatwo mnie zadowolić. Podaruj mi te długie letnie dni i wieczory nabrzmiałe pomarańczowym światłem zachodzącego słońca, a moja miłość będzie wieczna. Pokaż mi kwitnącą lawendę, to serce zabije mi mocniej. Ustaw przede mną prowizoryczny stragan z ogrodowymi plonami, a lojalność moja nie będzie miała końca. Daj mi skosztować świeżych truskawek, albo pachnących jagód, a nie obędzie się bez namiętnych, czerwonych pocałunków. Wymaluj pola polnych kwiatów wszystkimi kolorami na palecie malarza, a zostaniesz w mojej pamięci na wieki. Ale najważniejsze – zabierz mnie na plażę i tam mnie zostaw na zawsze.

Hello June!

The spring months have slipped away from me – quickly and imperceptibly. Lost in the daily minutia of work, errands, and chores, I only vaguely participated. I think about those past days with considerable regret and I vouch to make every day of the upcoming summer count – starting with today. It’s June my friends and all I want, is to be outside as the nature tempts and distracts. So this is where I am today, on the rocky beach on Tsatsu Shores in Tsawwassen delighting in the unmistakable scent of the ocean.

Wiosenne miesiące przeleciały mi przez palce – szybko i niepostrzeżenie. Zagubiona w codziennej monotonii pracy, sprawunków i prac domowych, ledwo w tej wiośnie brałam udział. Patrząc z żalem na te stracone chwile, z zapałem przyrzekam sobie, że tego lata, każdy dzień będzie się liczył – zaczynając od tego pierwszego dnia w czerwcu. Bo to już przecież czerwiec, lato już zagląda nawet w te nasze odległe, północne okolice i wszystko czego pragnę to być na dworze, gdzie natura kusi i zawraca w głowie. I tu też jestem dzisiaj, na kamienistej plaży na brzegach Tsatsu, w Tsawwassen rozkoszując się wonią oceanu.

Play Outside

Go and play outside a little. It’s this delirious time of the year when the green can’t get any greener, the scent of flowers gets to your head and makes you feel oh-so-daring, and the birds sing the sweetest of their love songs. Just go outside, play a little, and watch your soul partake in the dance in unison with the butterflies.

Spędź trochę czasu na zewnątrz. Trwa przecież ten najbardziej oszałamiający okres w roku, kiedy zieleń nie może już być bardziej zielona, kwiaty oblepione płatkami omamiają zapachem i grożą pełnym zatraceniem, a ptaki śpiewają najbardziej miłosne piosenki w repertuaże. Wyjdź na dwór i pobaw się trochę, i zobacz jak dusza przyłączy Ci się do tańczących wokół motyli.

Pebbles

I hear the call of spring… “Come!”, “Walk with me!” – eagerly, we go out for a walk, though truth be told, weather is not that springy yet. The spring has been coming for a long time this year, it seems, but it hasn’t arrived quite yet. It’s still a tad chilly, damp, and all-together un-celebratory. Nevertheless, we set out for a little beach reconnaissance, to see if spring has made its mark at the seaside, yet. Not particularly, it didn’t! Disappointed, I fall into the safe net of the faithful beach activity, I beach comb. This time pebbles get my attention. I marvel at their shape and colour. With the boardwalk feeling I suddenly achieve, I decide that summer will be arriving in no time.

Wiosna mnie woła: “Chodź!”, “Idź ze mną!” – chętnie, wybywamy na spacer, chociaż prawdę mówiąc, wiosna nadchodzi powoli w tym roku. Ciągle jeszcze jest chłodno, wilgotno i nadal jeszcze nie ma we mnie tej zwykłej wiosennej radości, która zawiaduje mną już na początku kwietnia. Mimo tego ruszamy do White Rock na rekonesans, by zbadać czy wiosna wywarła swoje wiosenne piętno na plaży. Z niedowieżaniem stwierdzam, że nie. Zawiedziona, poddaję się zajęciu, które zawsze pochłania mnie na plaży, przeczesuję z uwagą każdy metr plażowego terenu. Ten jest kamienisty i te kamienie nagle przykuwają uwagę, zarówno kształtem, jaki i kolorem. Ni z tąd, ni z owąd, czuję jakby zapanowało lato, a jesli nie tak zupełnie, to utwierdzam się w przekonaniu, że jest już blisko.

Doubt No More!

Spring is really here!

Już nie wątpij. Wiosna naprawdę jest już z nami!

Related Posts with Thumbnails