Archive for the ·seasons· Category...

Awaiting the Change

Is it only me that’s ready for spring? The nature seems suspended in the post-winter stupor and content to stay there. I’m curious to know what’s it going to take for it to snap back into life this spring.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130216_AwaitingChange

Czy to tylko ja jestem tak gotowa na wiosnę? Przyroda wydaje się tkwić w pozimowym maraźmie i ciekawi mnie co musi się zdarzyć, żeby świat zaczął pulsować na nowo życiem.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

The First of Spring

Like all of you, I’m ready for spring. And it has unofficially showed up today. It couldn’t be a more perfect day for the snowdrops to finally open. Today has started my four-day weekend that I hope to be grandly productive. But first things, first. Gotta put away all the papers that grow in wild piles on my desk, as if on steroids. Tomorrow, I’ll be painting the inside of the main door in chalkboard black. And, well, after that, there are still two full days to benefit from. So vastly promising!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130208_SpringsFirst

Jak Wy wszyscy, ja też jestem już gotowa na wiosnę. I oto właśnie dzisiaj wiosna nieoficjalnie zawitała w te strony. Dzisiaj mam pierwszy dzień czterodniowego weekendu, więc przebiśniegi nie mogły wybrać lepszej pory na kwitnięcie. Planów mam wiele, nadziei na produktywny weekend, jeszcze więcej. Między likwidowaniem stert papierów na biurku, co to rosną jak na sterydach, a malowaniem głównych drzwi, zostaną mi i tak jeszcze dwa pełne dni wolności. Całe szczęście!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Rain, Rain Go Away! Come Again Another Day

You know it has rained for much too long here when every conversation you have, starts with the statements about weather. You know the rain gets to everyone when the seven-years-olds complain about it. On the positive note, I now have meaningful conversations with one-graders.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130130_RainRain

Kiedy każda rozmowa zaczyna się od stwierdzeń o pogodzie, oczywistym wtedy staje się fakt, że deszcz pada już o wiele za długo. Kiedy to siedmiolatki zaczynają narzekać na deszcz, wiadomo już, że ta szarówka daje się wszystkim we znaki. Korzyścią w tej całej sytuacji jest tylko to, że teraz mam wspólny temat do rozmowy z pierwszakami.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Hibernating Beauties

The weekend is coming to an end. Hope you guys are having a great time. Two days off work is never enough for me, especially with long walks that I’m attempting every day to keep my FitBit happy. The strange weather continues. It’s freezing cold with a temperature inversion happening, so our whole meteorological world is turned upside down. It’s cold and foggy in low elevations and bright and sunny in the higher ones. Thankfully, we live a little higher and the sun keeps us company, but entertaining a walk yesterday in the nearby park was a gloomy, milky experience. The nature is still fast asleep everywhere. The hydrangeas withstand the weight of the snow that doesn’t want to melt and hibernate peacefully under their snowy covers. I guess, I should let them and just wait for the nature to run its course – not an easy task. When it concerns spring, I want to meddle. Sigh!

20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130120_HibernatingBeauties

Weekend się powoli kończy – mam nadzieję, że mija on Wam milutko. Dwa wolne dni to zdecydowanie za krótki czas, żeby odpocząć, zwłaszcza że spacery zabierają mi masę tego wolnego czasu, ale czego się nie robi, żeby FitBit był zadowolony. Dziwna pogoda nadal u nas trwa. Jest mroźno, a do tego inwersja temperatury postawiła cały nasz meteorologiczny świat na głowie. Zimno i mgliście nisko, ale za to jasno i słonecznie jak się mieszka trochę wyżej. Na szczęście słoneczko dotrzymuje mi towarzystwa, ale wczorajszy spacer w pobliskim parku odbył się prawie po omacku. Zdążyłam jednak przyuważyć, że natura jeszcze drzemie. Hortensje przykryte śniegowymi kołderkami wyglądają nawet przytulnie i nie przeszkadza im, że ten śnieg nie chce topnieć. No cóż, czas bym powstrzymała swoje wiosenne zapędy i pozwoliła przyrodzie przejść jej odwieczny cykl. Oj, nie będzie to łatwe, bo gdy przychodzi do wiosny, to staję się potężnie niecierpliwa i wścibska. Ohhh!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

On the Top of the World

You can tell I long for the warmth again. No, it didn’t take me long to feel like I’m done with winter this year, only like a week or two. When I go back to look at the pictures I took in the past with the sole purpose of finding sun-drenched locations, it’s a signal I’m already waiting for the change of seasons. So here we go, only eight more weeks till the spring break in sunny Arizona. Can’t wait to hike the Peralta Trails again in the Superstition Wilderness – the sun, the 360 views, the feeling like we’re on the top of the world – all the telltale signs of freedom.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130119_OnTopOfWorld

Już znowu tęsknię za ciepłem. Nie upłynęło dużo czasu zanim poczułam, że jestem już gotowa pożegnać się z tegoroczną zimą – tylko tydzień, czy dwa. Bo gdy wracam do starych, zrobionych przez siebie zdjęć tylko i wyłącznie w poszukiwaniu słońcem oblanych miejsc, to jest to pewny znak na to, że czas na zmianę pory roku. A więc jeszcze osiem tygodni i zawitamy znowu w Arizonie na wiosenne ferie. Już radość mnie ogarnia na myśl o szlakach w Peralta, gdzie dominują słońce, widoki na 360 stopni i poczucie, że wspięliśmy się na szczyt świata. Ach, wolność!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

When It’s Snowing

When it’s snowing, thoughts, aspirations, and anxieties, all subside. The world quiets down in no time, so does my soul, and does my body. It’s the time when unhurried and dreamy become my second nature, when new books find their way into my hands, and I lose myself to reading and relaxing. I needed this downtime since our return from Arizona. The changes in climate must take a toll on one’s ability to function in drastically different environments – the sun-defined and somewhat hyper and driven attitudes of Arizona, to subdued, hibernating moods of the rainy (and sometimes snowy) British Columbia. Soon the snow will melt, and it’ll be time to get organized for the new year. It’s interesting how ‘organized’ seems to be a theme for every January. Somehow, I don’t mind. I like the cathartic feeling of the “fresh-clean-start”.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130114_WhenItsSnowing

Gdy pada śnieg cichnie cały świat. Cichną myśli, aspiracje, troski. Wycisza się też mi dusza i ciało. Z pośpiesznego trybu, wchodzę w ten raczej leniwy i trochę senny. Natykam się na nowe książki i zatracam się w czytaniu i relaksie. Zdaje się, że potrzebowałam tego zwolnienia po powrocie z Arizony. Drastyczna zmiana klimatu z pewnością wpływa na czas konieczny do przystosowania się do nowego środowiska – z dyktowanego słońcem i nieco nad-aktywnego trybu życia w Arizonie, do przytłumionego, jakby w hibernacji nastroju deszczowej (a czasem nawet śnieżnej) Kolumbii Brytyjskiej. Na szczęście, śnieg stopnieje już zaraz i trzeba będzie zorganizować się w tym nowym roku. Ciekawe jak każdy styczeń zdaje się być miesiącem na zorganizowanie sobie życia. Nie wadzi mi to ani trochę, bo lubię to poczucie “świeżego, czystego początku”.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Memory is Berried in My Mind…

I’ve come across this image this afternoon from way back in August, at the time when I quoted Sylvia Plath. I remember disliking how this picture turned out – the background was too busy for my liking and I complained about a myriad other things. There is something to be said about the change in one’s perspective, when one has such a need. Today, just looking at the multitude of summer pictures, all of the sudden I instantly liked this one. Why, on Earth, I rejected it before? Does the feel for summer, and the taste for blackberries have anything to do with it? Can anyone tell me?

Natknęłam się dzisiaj na to zdjęcie, które zrobiłam dawno temu, w sierpniu, kiedy to cytowałam Sylvię Plath. Pamiętam, jak krytycznie podeszłam do niego – tło było zbyt krzykliwe, brakowało tu i tam ostrości, i jeszcze kilka innych rzeczy. Dzisiaj dochodzę do wniosku, że perspektywa oglądania, zmienia się wprost proporcjonalnie do pozycji i potrzeb oglądającego. Patrzę na ten obrazek dzisiaj i raduje mnie on bez miary. Co to jest do licha? Zmienność i niestałość kobiecej natury, czy tylko tęsknota za wszystkim, z czym lato się kojarzy? Jeśli tak, to dlaczego? Niechże mi to ktoś wytłumaczy.

The Remains of the Summer

How many days are left till summer? Too many, I know. I suddenly felt a pang of summer nostalgia while cleaning the balconies for winter yesterday, and finding this forgotten twig I scooped while on a walk with A. in early September. At the time it seemed the summer would never end. It did, however, leaving me with a few precious memories and a fancy cob web. Hope your weekend is going well. Mine is remarkably quiet.

Ile dni pozostało do lata? Niestety, zbyt wiele. Wczoraj, sprzątając balkony na zimę, znalazłam tę zapomnianą gałązkę i poczułam ogromną tęsknotę za latem. Znalazłam ją na spacerze z A. jeszcze we wrześniu, kiedy to zdawało się, że lato się nigdy nie skończy. Jak wszystko co dobre, co kończy się wcześniej niż byśmy sobie tego życzyli, skończyło się też lato, pozostawiając mnie z kilkoma słodkimi wspomnieniami i tą dziwną pajęczyną.
Mam nadzieję, że weekend mija Wam miło. Mój jest nadzwyczajnie cichy i spokojny.