Archive for the ·home organization· Category...

Sew Proud

I have my little sewing corner finally ready thanks to my friend M. who got me a fantastic spool rack to build the space around.  I had curtains for the home office made in no time.  Now some chair cushion covers await.  I intend to get myself fabulously skilled in this sewing business, as the next challenge is on the horizon –  linen chair slip covers, images of which I devoutly collect on my Pinterest.

Doczekałam się chwili, kiedy to wreszcie zaistniał mój mały kącik krawiecki. Wszystko dzięki M., która obdarowała mnie tym maniackim wieszakiem na szpulki, i wokół którego stworzyłam to miejsce. Zasłony do biura wyprodukowałam w oka mgnieniu. Teraz przymierzam się do poszewek na poduszki na krzesła. W zamyśle są cudne lniane pokrowce na krzesła i kanapy, którym pilnie się przyglądam i zbieram na Pinterest. To jednak nie przyjdzie mi tak łatwo, bo muszę się trochę do tej sztuki szycia przyuczyć, ale zamiary w tym kierunku mam nadzwyczaj poważne.

Walk-In-Closet After

I can’t say these are inspiring images, but a word comes to mind – functional. I really love the functionality of my new walk-in-closet. Mind you I purged about 60% of the clothing it contained. Now I have a space for some vanity… literally. It feels good to walk in this tiny space in the morning and kind of know what your choices for the day (read: life) will be.

Before

After

Te zdjęcia zdecydowanie nie należą do najbardziej inspirujących, ale za to kojarzą się z funkcjonalnością. Praktyczność tej mojej nowej garderoby zaskoczyła mnie samą. Z pewnościa pomocny jest fakt, że pożegnałam się z ponad połową szmatek, które w niej wisiały. Teraz mam czas i miejsce na trochę próżności dzięki toaletce, którą tu zmieściłam. Przyjemnie jest wejśc tutaj z rana i wiedzieć dokładnie co wybrać, w ubraniu, czy w życiu – bez wahań, bez konsternacji.

Walk-In Closet – Before

The walk-in closet is being renovated too. Below is the picture of the over-stuffed thing. I’ve paid attention lately to what I’m actually putting on when dressing in the morning, and, no surprise here, I wore 20% of my clothes, 80% of the time. This is when I decided to trim this closet and have in it only the clothes I like to wear and I feel well wearing. I know, it’s a tall order. It’s been two days now that I’ve been purging the garments I did not remember I owned, I didn’t like, they didn’t fit. This morning, A. and I carried a huge parcel to the local Salvation Army. I’m a proud owner of close to 50 empty hangers.
Remontujemy też garderobę w sypialni. To jej zdjęcie, powyżej, zapchana pod sufit. Zauważyłam ostatnio, że gdy przychodzi do wybierania ubrań do nałożenia rano, to noszę 20% swojej garderoby w 80% przypadkach. Wtedy właśnie zadecydowałam, że czas nadszedł najwyższy, żeby tę garderobę ograniczyć wyłącznie do ubrań, które lubię, i w których czuję się swobodnie. Ciężkie zadanie, wiem. Dzisiaj minął już drugi dzień przeglądania, przymierzania, i eliminowania ubrań, których nie pamiętałam, nie lubiłam, albo które nie pasowały. Dzisiaj rano, razem z A. przyholowaliśmy ogromną torbę do lokalnej agencji charytatywnej. Obecnie, jestem dumnym posiadaczem około 50-ciu pustych wieszaków.

To Decant or Not to Decant

This is a question every wine lover asks, but this post is not about wine.  It’s been inspired by this post from my favourite blog for go-to practical and stylish house keeping and decorating advice – Chez Larsson. After reading it, I knew time came to address the clutter I successfully created in our shower bathroom. The number of bottles that are nested in that cramped shower space is an eye sore for me, and absolute annoyance for A.   I’ve decided I had to clean up the mess the Chez Larsson way. As I’m slowly getting rid of the cold, I was good for a visit to one of my favourite trinket stores – Daiso. There is such an abundance of products there, all with the impeccable Japanese quality, that I did not come home disappointed. I got my refill bottles ready for decanting. What do you think?

Pytanie czy dekantować wino, czy nie, zadaje sobie każdy wina wielbiciel. Ten odcinek nie jest jednak o winie. Zainspirował mnie ten blog, na który wchodzę regularnie po doskonałe porady związane z utrzymaniem i dekorowaniem domu. Po przeczytaniu, wiedziałam, że nadszedł czas by zrobić porządek w łazience, tej z prysznicem, w której to z powodzeniem stworzyłam tak liczną kolekcję buteleczek i pojemników, że raziły one mnie samą, a dla A. były przynajmniej irytujące, i tylko dzięki jego dobremu usposobieniu, nie słyszałam narzekań. Zdecydowałam więc rozprawić się z tym chaosem na sposób Chez Larsson. Ponieważ skutecznie pozbywam się przeziębienia, które mną zawładnęło od kilku dni, gotowa byłam na wizytę w Daiso – moim ulubionym sklepie typu “mydło i powidło”. Jest tam nieograniczona selekcja produktów, wszystkie pod ścisłą japońską kontrolą jakości, więc żadna wizyta w tym sklepie jeszcze mnie nie zawiodła. I dzisiaj nie było inaczej. Oto moje nowe pojemniki do kosmetykow pod prysznic.

Related Posts with Thumbnails