Archive for the ·handmade· Category...

Mosaic Me

I don’t know what got into me, but I started a mosaic piece that made me realize, but only upon finishing, how intricate, involved, precise and imagination-requiring this art media is. Lacking all of the above, I’ve accomplished a piece that has nothing in common with art, but is immensely satisfying, simply because its subject matter is nicely fitting the environment I’m currently experiencing, and the commitment alone to finish it should unquestionably speak to my virtue, won’t you agree?
P.S. The idea is that I finish four of these mosaic pieces and they will be incorporated into a tiled fence wall in our backyard… at least one hopes that’ll happen.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130710_MosaicMe

Opętało mnie, albo co, bo zaczęłam wyklejać mozaiki, ale dopiero przy wykańczaniu zrozumiałam jak misterna, wymagająca uwagi, precyzyjna i pełna wyobraźni jest to sztuka. Ponieważ brakuje mi talentu w każdej z tej dziedzin, to co wyprodukowałam, choć nie ma nic wspólnego z zacnymi mozaikowymi dziełami, to jest i tak nad wyraz satysfakcjonujące, bo wiąże się ściśle w temacie z tym arizońskim środowiskiem, w którym aktualnie przebywam, gdzie tutejsze jaszczurki grasują po ogrodowych murach jak wytrenowane domowe zwierzaki. W dodatku sam fakt, że doprowadziłam to mozaikowe zadanie do końca, z pewnością świadczy o moim poświęceniu i zaangażowaniu – wszystkie te cechy są zawsze bardzo przecież pożądane, nieprawdaż? Plan jest taki – mam wykleić cztery takie unikaty, które zostaną wkomponowane w podwórkowy mur… przynajmniej taką właśnie mamy nadzieję, że wystarczy mi na to wigoru.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Doilied Up

How was your weekend? Has it vanished from your sight too quickly? Mine, certainly, has. I haven’t done much and the only viable thing I have to show for is my doilied up dress form. A girl’s got to dress up, right? The dress made up entirely from the second-hand store doilies is the latest shabby chic look she is flaunting.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130218_DoiliedUp

Jak Wam minął weekend? Czy przepadł Wam bez śladu? Mój, zdecydowanie, przeleciał w mgnieniu oka. Nic specjalnego się nie działo i jedynym dowodem, że w ogóle coś robiłam, jest przyodziany w stare serwetki manekin. Trzeba było dziewczynę wreszcie wystroić, a jeśli już tak, to czemu ma się nie pokazać w koronkowej kreacji z recyklingu?
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Knit While You Can

Comfortably stretched in my bed, equipped with a laptop, an e-reader, a book, magazines, and the knitting needles I succumb to a cold and patiently await when it leaves me alone. The downtime actually feels good, so I knit while I can, hoping that one day soon I’ll have all the 400 pieces I need for the knitted granny square afghan I have in mind. When will it be ready, you ask? Let me see… having 114 pieces made already, knitting on average 2 per night, have 143 days to go, and will be finished on April 1, 2013. If I only could stay in here a little longer, with the hot chocolate served and the NPR station (KPLU Tacoma-Seattle) streaming jazz live, I’d have the afghan made by Christmas. Wouldn’t that be nice?

Rozgoszczona wygodnie w łóżku, wyposażona w notebooka, w eReadera, książkę, czasopisma i druty, poddaję się przeziębieniu, cierpliwie wyczekując aż mnie opuści. Ten relaks czyni mi wiele dobrego, więc wymachuję drutami z zapałem póki czas mi na to pozwala, w nadziei, że już niebawem wydrutuję wszystkie 400 kawałków na narzutę, która mi się marzy. Kiedy będzie gotowa, pytacie? No zobaczmy, gotowych mam 114 kawałków, średnio robię dwa kwadraty przy telewizji wieczorkiem, więc gdy będę gorliwie pracować w tej dziedzinie przez następne 143 dni, to narzuta będzie gotowa do zszywania 1-ego kwietnia 2013. Marzy mi się móc pozostać tutaj znacznie dłużej, niż będzie mi to dane, bo dobrze mi tu jest mimo bolącego gardła. Luksus tego relaksu, gorąca czekolada, jazz delikatnie dopasowany do nastroju płynący na żywo z ulubionej stacji radiowej z Seattle pozwoliłby mi, z pewnością, mieć tę narzutę gotową już na Święta.

Reclaimed

I’m a huge fan of furniture made of reclaimed lumber, but I had never thought that I’d have had my own story to tell. Actually, there is not much to tell. These are just basic shelves, but I liked the lumber that came from discarded construction palettes, which lent itself nicely to this handy wall application in our little office.

Jestem fanem mebli zrobionych z drewna z odzysku, ale nigdy nie myślałam, że sama też mogę
w tym odzysku uczestniczyć. Nie ma co wiele opowiadać, bo historia jest prosta. Zbiłam kilka półek z desek które przyszły z porzuconą paletą z budowy. Niby nic, ale miły dodatek na ścianę w ciągle jeszcze w większości pustym domu.

How to Make Authentic Flour Tortillas?

Honestly, I don’t know. I couldn’t tell you for the life of me, though I was absolutely mesmerized by the process. I even attempted to form one, but it tore into pieces before I could catch the torn dough fragments. You see, where we went in Mexico, the flour tortillas are still traditionally made by hand and baked over a hot stone. The dough is all kneaded by hand and formed into tens of small balls. Then, the balls are flattened by fingers, in a circular motion, round and round, but it looks way easier than it is to make one with your own untrained hands. I bragged about my bread-making skills and the women welcomed my abilities at tortilla making, but it was a sorry mess. To make them as thin as these women made them seems impossible. You can see through the thin layer of the dough, but the dough doesn’t tear, defying the physics laws in existence. And yes, they taste impossibly good, right from the stone – the peasant food at it’s best.

Jak zrobić autentyczne tortille z mąki??? Niestety, nie umiem Wam powiedzieć, chociaż byłam na ten proces wyeksponowana i totalnie nim zafascynowana. Nawet spróbowałam uformować jedną taką tortillę, ale rozerwałam ją na strzępy zanim mogłam pojąć co robię źle. W tym regionie Meksyku, gdzie zawitaliśmy na Nowy Rok, tortille robi się nadal ręcznie i piecze na kamieniu rozgrzanym nad ogniem. Ciasto na tortille jest wygniatane ręcznie, formowane w małe kulki i nastepnie wyrabiane w cienkie placki, przez ugniatanie palcami i obracanie placka wokół własjnej osi, w kółko, bez końca prawie, aż uformuje się płachta tak cienka i przezroczysta, że aż uwierzyć nie można, że prawa fizyki na to pozwalają. Oczywiście, wygłada to łatwiej, niż jest to do zrobienia, bo ja nie szczycąc się skromnościa, pochwaliłam się, że na cieście się trochę znam, bo przecież piekę chleby, więc panie Meksykanki w oka mgnieniu włożyły kulkę z ciasta w moja dłoń, ale prawie natychmiast ciasto rozpadło się w dziesiątki cieścianych strzępów i to był koniec mojej tortillanej kariery (ku uciesze wielu obecnych kucharek, śmiem dodać). Naprawdę, zrobić taką tortillę tak cienką jak one to robia wydaje się absolutnie niemożliwe. No it tak, ich smak tkwi w pamięci długo, niemożliwie smakowite, takie prosto z kamienia są jedną z tych prawdziwie chłopskich potraw, których receptory smaku juz nigdy nie zapomną.

Herb ABC’s: B is for Basil

Growing basil is, really, only a three-step process.  First you do this, then, most likely you’ll have this, and subsequentlly, you hopefully end up with this.  Easy.

Hodowanie bazylii jest prostym, tylko trzy-etapowym procesem. Najpierw robisz to, potem, prawdopodobnie, bedziesz miała to, i w efekcie, miejmy nadzieję, zakończysz z tym. Łatwe.

Related Posts with Thumbnails