Archive for the ·flowers· Category...

Gentler than Ever

I’ve surely taken my time to heal, but believe me, it’s for the better. Life has its own, powerful way to manifest its whimsy and I’m emerging from this truth way gentler than I’ve ever been. It serves me right, too. Parting with Osa so unexpectedly made me prepared for the unplanned. A. and I have plotted our summer vacation in Poland for a while, yet again the fate interfered and I’m going solo. He’s staying put on a job that’s taken off way sooner than we thought was possible. I’ll be in Poland for over three weeks and I’ll be visiting with our Moms and meeting my good friends again. I’ll be scouring the neighbourhoods for worthwhile things to report and I’ll be making every effort to cool off the heady thoughts of recent. I’ll be sure to invite you on this trip with me.
xoxoxo
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130803_GentlerThanEver

Swoje musiałam odczekać zanim zameldowałam się tutaj z powrotem. Wierzcie mi, tak jest lepiej. Życie ma metody by zamanifestować swoją siłę, a my objawiamy się po takich doświadczeniach spotulnieni i złagodzeni, co tylko może mi wyjść na korzyść. Rozstanie z Osą było nagłe, więc siłą rzeczy zrozumiałam, że nie ma co snuć wielkich planów, i chociaż takowe mieliśmy, planując wakacje w Polsce w sierpniu, to i one wzięły w łeb i lecę do Polski sama, a A. zostaje na miejscu, z projektem, co to zaczyna się o wiele szybciej niż myśleliśmy. W Polsce spędzę czas z Mamami, bo jedna i druga szukają naszego towarzystwa, odwiedzę przyjaciół, i pozaglądam w stare kąty, a wszystko by ochłonąć trochę i nabrać dystansu. Mam nadzieję, że potowarzyszycie mi w tej podróży. Do usłyszenia za kilka dni.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

The Scent Etched in Memory

The one and only lilac – the ideal vehicle for memories from childhood to enter and then crowd my mind; to transport me into the world that I don’t recall or ponder often anymore. The memories from times of many years ago, all fragrant, all happy, all abundantly hopeful.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130506_MemoryOfScent

Jeden tylko kwiat posiada tę magiczną siłę przeniesienia mnie w czasie – bez. Cudowny wehikuł czasu, co to nagania do głowy wspomnienia z dzieciństwa, a te potem rozsiadają się wygodnie w mej pamięci i tak długo w niej goszczą, jak długo kwitnie bez. Te wspomnienia, które bez bzu są rzadkie i bezwonne, nagle stają się przepełnione upojnym zapachem, szczęściem i wypchane nadzieją.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

A Time for Everything

Now is the time for the comeback. The time has come for this journey to start again, and it feels just right. There was the time that I took, for a repose, for gathering thoughts, the time for being quiet, and the time to find the groove again. I hope I’ve arrived, but I cannot be sure. One should not RUN through life. I’ve forgotten where I’d been, and most importantly, I’ve lost the sense of where I’was going. All has been well, though. No crisis of any kind, just the gentle life rolling along leaving no urgent notions for sharing. All this “lost time” was not entirely wasted. I was content to take a break and I just hope and pray that this is O.K. with you, too.

What have you been up to? Are you giddy with the spring air, and loving the promise of the summer delights ahead of you? I am, too. Nothing stirs my senses more than a bright, sunny day. The day like that has just arrived in my neck of woods, so obviously, I’m itching to share a thing, or two, with you. I don’t know how your garden situation is wherever you are, but the delayed spring here has finally bursted into life and even my lavenders are crazy with blooms. This tells me it’s the time, finally, for the journey to start. The journey that can be savoured each step of the way. So, today, as I break my silence, I just ease you into the feeling of the incoming summer with the lavender aromas permeating into your souls. Let us rekindle the spirits that winter took away from us. Now is the time, because, simply said… there is a time for everything.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130503_ATimeForEverything

Czas by wrócić. Nadszedł moment by rozpocząć ten wojaż na nowo. Trzeba mi było czasu na odpoczynek, na zebranie myśli, na ciszę, by odnaleźć stracony rytm. Wierzę, że mi się udało, ale kto to wie. Wiem jedno, nie należy biec przez życie. W tym tempie, to i nie pamiętam gdzie byłam, ale co ważniejsze, to zatraciłam poczucie, gdzie zdążam. Wszystko jednak jest w porządku. Żadnych kryzysów, tylko życie toczące się z determinacją, bez potrzeby dzielenia się dniami, które w swojej pospolitości mogą być tylko atrakcją dla mnie jednej. Ten “stracony czas” nie był mimo to zmarnowany. Ta przerwa od blogowania była czasem na odnowę i tylko mam nadzieję, że Wam to nie psuło nerwów.

No ale co u Was? Raduje was wiosna, co to wreszcie nadeszła po długim oczekiwaniu? Gotowi jesteście na rozkosze lata? Oczywiście, co za pytanie. Nic nie jest w stanie ukoić mnie lepiej niż jasny, słoneczny dzień. I takie dni wreszcie nadeszły i w nasz zakątek świata, więc i cieszy mnie, że mogę się dzielić z Wami tym co się tutaj wreszcie dzieje. Ciekawa jestem jaka jest sytuacja u Was w ogrodzie? U mnie lawendy kwitną jak oszalałe. To znak chyba, że czas na rozpoczęcie nowej podróży, w zwolnionym tempie, delektując się momentem, rozpamiętując każdy promyk słońca. Zatem dzisiaj, wprowadzam Was delikatnie w letnie klimaty, z aromatem lawendy co to dotrze w najgłębsze zakamarki Waszej duszy. Niech się rozetlą na nowo te wszystkie pragnienia i zamiary, co to zima tak efektywnie w nas uśpiła. Dzisiaj jest ten moment, jako że każda chwila ma swoje przeznaczenie.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

I’m Forceful

I’ve just forced the first blooms this spring and am stupendously impressed with my ability.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130211_Forceful

Właśnie wymusiłam kwitninie pierwszych gałązek tej wiosny i jestem pod wielkim wrażeniem własnych zdolności.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

The First of Spring

Like all of you, I’m ready for spring. And it has unofficially showed up today. It couldn’t be a more perfect day for the snowdrops to finally open. Today has started my four-day weekend that I hope to be grandly productive. But first things, first. Gotta put away all the papers that grow in wild piles on my desk, as if on steroids. Tomorrow, I’ll be painting the inside of the main door in chalkboard black. And, well, after that, there are still two full days to benefit from. So vastly promising!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130208_SpringsFirst

Jak Wy wszyscy, ja też jestem już gotowa na wiosnę. I oto właśnie dzisiaj wiosna nieoficjalnie zawitała w te strony. Dzisiaj mam pierwszy dzień czterodniowego weekendu, więc przebiśniegi nie mogły wybrać lepszej pory na kwitnięcie. Planów mam wiele, nadziei na produktywny weekend, jeszcze więcej. Między likwidowaniem stert papierów na biurku, co to rosną jak na sterydach, a malowaniem głównych drzwi, zostaną mi i tak jeszcze dwa pełne dni wolności. Całe szczęście!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

It’s the Weekend At Last!

By golly, the weekend is finally here! I couldn’t be more relieved, more excited, or more hopeful. The working hours are devoid of creativity and I was just about to lose the inspiration that’s still timidly lurking in me. Thankfully, this Saturday rolled about, with brilliant sunshine forecasted for today, and the whole week ahead, and that’s all I’m asking – some bright light, a few flower stems, and a couple days of mental reprieve, Happy Weekend, Friends!

Wreszcie weekend! Ucieszona jego wizją, przywitałam go z ulgą, wypełniona nadzieją na pespektywy związane w wolnym czasem jaki przynosi. Te wszystkie długie godziny spędzone w pracy pozbawione są wszelkiej kreatywności i zanosiło się na to, że na dobre stracę inspirację i pewne drobne twórcze zamysły, które chodzą mi po głowie. Na szczęście, nadeszła upragniona sobota, wypełniona po brzegi słońcem, z prognozą na więcej słońca na cały przyszły tydzień, więc czego chcieć więcej. Wszystko czego mi trzeba do szczęścia to dobre światło, kilka kwiecistych gałązek i ze dwa dni mentalnego wytchnienia. Życzę Wam wszystkim miłego weekendu!

Pink Fantasy

Just when I thought that all that’s left for me to do is to settle down for winter, or at best, to cozy up with the fall that’s around the corner, M. cut for me a few stems of the “Pink Fantasy” clematis growing on her deck and the spirit of the summer was vehemently restored. Long Live Summer!

Gdy już myślałam, że nic innego mi nie pozostaje jak tylko przygotować się na zimę, albo w najlepszym przypadku, wtulić się w fałdy nadchodzącej jesieni, M. ucięła mi kilka gałązek powojnika rosnącego na tarasie, i lato na nowo zapanowało w sercu. Niech Żyje Lato!

Comments Off

Garden Loot

How many times can I be excusing myself? I guess, not many more now. I’m still insanely busy in the garden, taking into consideration that the forecast promises “extreme heat” starting tomorrow throughout all next week, I want this garden clean by tomorrow, so I can sit inside a cool home and admire the blooms through the patio door, laughing at the heat. I know, doesn’t sound much like fun, right. Even the nights don’t bring much reprieve here, as the temperature registers 90ºF at the lowest point. Crazy!… Told you!
I’ve trimmed all the oleander bushes today, receiving in return for my hard work these gorgeous oleander flowers with which, I wish to send you off to a lovely weekend that you deserve so much. See you tomorrow!

I znowu czas na wymówki, bo dni uciekają mi tutaj jak z bicza trzasnął. Niech Wasza cierpliwość do mnie jeszcze trwa, bo pracuję ciężko w ogrodzie bez wytchnienia, a muszę skończyć czym prędzej bo zapowiadają “ekstremalne temperatury” na cały przyszły tydzień, począwszy od jutra. Pragnę już bardzo zasiąść sobie wygodnie w chłodnym domu i podziwiać ogród przez drzwi ogrodowe, nic sobie z upału nie robiąc. Nawet noc nie daje mi tu ulgi, bo najniższe notowane temperatury nocne to ciągle jeszcze 32ºC. Szaleństwo, nieprawdaż?
Tymczasem dzisiaj przycięłam oleandry przed domem, które to w zamian obdarowały mnie ogromną ilością oleandrowych kwiatów. Szybko uwiłam je w prosty bukiecik i jego właśnie ślę Wam wszystkim, życząc Wam wspaniałego, ciepłego, letniego weekendu, pełnego dobrego wypoczynku i swobody. Do jutra!