Archive for the ·pink· Category...

Forget-Me-Not Sunshine!

The Sunday walk was vastly needed, the sunshine was extraordinarily therapeutic. I can’t tell you how bummed out I was by all this rain that kept falling on us. They say that the Pacific Northwest is the one region in America that’s ripe with depressed individuals walking around, and I was starting to think I was on my way to be one of them. But not anymore, I swear, Monday came rolling in with more sunshine and lovely, pre-summer temperatures. And yesterday, doing a 10K walk around the Barnston Island, rewarded me with these sweetheart forget-me-nots. I’m brimming with optimism again and hope you do, too. Have a tremendous start to a new, sunny week. Hugs…

Wczorajszy, niedzielny spacer był ogromnie mi przydatny, a słońce podziałało jak najlepsza terapia. Nie umiem już nawet wyrazić jak przygnębiająco wpływał na mnie ten nieustający deszcz, który spływał po nas przez długie jak katorga tygodnie. Mówią, że ten region Ameryki – Pacific Northwest – czyli Wybrzeże Północno-Zachodnie, gości najbardziej liczną grupę osobników cierpiących na depresję. Już poważnie rozpatrywałam ewentualność, że mogę być jednym z nich. Na szczęście, i ku mojej nieokrzesanej radości, nie tylko niedziela była cudnie słoneczna, ale i poniedziałek przyniósł jeszcze więcej słoneczka i prawie letnie temperatury. Dziesięciokilometrowy spacer wokół wyspy Barnston wynagrodził mnie tymi czarującymi niezapominajkami. Na nowo jestem pełna optymizmu i pozostaję w nadziei, że i Wam szykuje się nadzwyczajny tydzień. Ściskam Was gorąco…

Proudly Horticultured

One of my most coveted spring flowers is ranunculus. I’m green of envy (no pun intended) when I see these beauties featured on blogs in early March, (Hello, my Californian blog friends!). The flowers don’t make cameo appearances in local flower shops until late April. Two years ago, I went on a whim and purchased ranunculus tubers and, half-haphazardly, I planted them in a pot on my balcony, not really aspiring for any spring ranunculus glory. This year, however, before setting out to Arizona for the spring break, I dutifully noted that the greens made their way to the top of the soil and they looked promising. On our return, I was greeted with mighty white and fushia blooms. I acknowledged them politely, while intending to forget their mere existence. But they kept their presence, having bloomed, persistently, for a month now, and more buds keep coming. I’m sure, I shouldn’t be ignoring the phenomenon anymore and give the flower the nod it deserves. Wouldn’t you agree?

Moja wersja na ogrodniczą zazdrość sprowadza się do kilku kwiatków pełnika. Nie jest to ani arogancka, ani też bardzo ambitna emocja. Podziwiam formę tego kwiatka i trochę zielenieję z zazdrości, gdy moje blogerowe, kalifornijskie koleżanki fotografują pełniki już w marcu, gdy u nas nie pojawiają się one aż do końca kwietnia. Dwa lata temu, gdy natknęłam się na bulwy tej rośliny, wetkałam je od niechcenia w doniczkę na balkonie, nie roszcząc wielkich nadzieji. W marcu, przed wyjazdem do Arizony, zauważyłam, że zielone łodygi pojawiły się z nienacka i wyglądały jakby miały dzielnie rosnąc. Z zaskoczeniem przywitałam kwitnące pełniki po powrocie, domagające się uwagi w bieli i różu intensywnych kwiatów. Grzecznie przytaknęłam ich obecności, ale beż większych emocji. Dzisiaj jednak czas już zauważyć wysiłki tej niepozornej rośliny, bo kwitnie już wszechmocnie od miesiąca i nie zanosi się na to, żeby miała przestać. Dochodzę do wniosku, że im mniej przejmuję się swoimi ogrodniczymi wysiłkami, tym lespsze osiągam rezultaty. Może jest to odpowiedź na wszystkie moje ogrodnicze dylematy.

Bougainvillea Inspired

Inspired by the hot pink bougainvillea bush gracefully peeking into my studio window, and by the subdued look of the pressed dried desert flowers adorning a wall in-there, I chose my Sunday outfit, with the hot pink nail polish to round up the look. Hope you’ll approve.

Zainspirowana różową bugenwillą dyskretnie zaglądającej w okno pracowni, oraz zasuszonymi pustynnymi kwiatami uwieńczonymi na ścianie, zdecydowałam przyodziać się w te same tonacje w tę palmową niedzielę, z lakierem do paznokci w kolorze fuksji, uzupełniającym cały zestaw.

Dahlias, Once More

The dahlias I’ve photographed come from M.’s garden. On my last visit to her house, M., again, has fitted me with an armful of flowers currently blooming in her garden. I accept them shamelessly, knowing all well, I’ll never be able to repay her for all the joy she bestows on me with these beauties. M.’s garden is quite unusual. The number of plants that coexist so amicably in that garden is already astonishing, the names, for an amateur like myself, are impossible to memorize, but the vision they become when the garden takes creation and shape under M.’s watchful eye is something no visitor there ever forgets.

Te dalie na zdjęciach pochodzą z ogrodu M. Jak przy każdej wizycie u niej w domu, wyszłam stamtąd z ogromnym naręczem kwiatów. Jak zwykle, przyjęłam je bez żenady, wiedząc jednocześnie, że niemożliwe jest by odwdzięczyć się jej za radość jaką mi sprawia takim podarunkiem. Ogród M. jest niezwykły. Po pierwsze, zaskakuje ogromną ilością roślin, które tam koegzystują bez najmniejszego konfliktu. Nie jestem w stanie spamiętać nazw, bo dla laika jak ja, nie znaczą one nic, i z niczym się nie kojarzą, natomiast razem, i oczywiście, dzięki bacznej uwadze im poświęcanej przez M., przeistaczają się w zjawisko, które każdemu, kto ten ogród odwiedzi, pozostaje na zawsze w pamięci.

Comments Off

Dahlias: Take One

I don’t like the fact that summer is ending, and it puzzles me when people get all excited because fall is approaching.  All this talk about structure, routines, fresh starts, and cool temperatures is plain annoying.  There is nothing that compares to the easy, lazy, warm times that summer brings upon us and hearing folks speak excitedly about their vacations ending and about going back to work with relief, is a foreign concept to me.  The only thing that I might enjoy during the last weeks of summer are dahlias.  I love them because they brighten the autumn days to come with the unprecedented lushness of their flowers and amazing coloring.  It seems that the more you cut them, the more gorgeous flowers will emerge and this takes me into October, at which time, even my memories of summer will have faded, but the transition into fall happened more or less painlessly by then.

Nigdy mnie nie cieszy koniec lata. Zaskakują mnie niezmiennie ludzie uradowani nadejściem jesieni. Cała ta gadanina o strukturze, rutynie, nowym starcie i chłodniejszych dniach jest po prostu denerwująca. Żadna przecież pora roku nie wytrzymuje konkurencji z latem – łatwe życie, lenistwo, ciepłe wieczory, długie dni – ach jak ja to uwielbiam. Niezrozumiałe zatem są dla mnie rozmowy o uldze odczuwanej przy powrocie z urlopu, czy o zadowoleniu z powrotu do pracy. Jedyną rzeczą na koniec lata, która jest mnie w stanie ucieszyć to dalia. Kocham te kwiaty bo są jakby znieczuleniem na ból spowodowany nadejściem jesieni – rozchmurzają dzień swoja urodą i miriadami kolorów. Im częściej się je ścina do bukietów, tym więcej kwiatów przybędzie na krzewie i tak dalie towarzyszą mi aż do października, kiedy to już nawet ja zapominam o lecie, ale przynajmniej przejście w jesienne nastroje do tego czasu odbywa się bezboleśnie.

Comments Off

Flowers Everywhere

After two days of birthday partying, once the migraine headaches were gone and dishes were finally washed, I noticed that wherever I looked, there were flowers everywhere around the house. I’m gleeful, giddy, and so happy.

Po dwóch dniach urodzinowych przyjęć, kiedy to już przeminęły migreny, i wszystkie naczynia zostały umyte, zauważyłam, że gdziekolwiek nie popatrzę, to wszędzie są kwiaty. Te kwiaty przysparzają mi nieograniczoną ilość radości, humoru, i szczęścia.

Comments Off

Birthday Flowers

I woke up to these beauties this morning and to the gorgeous, sunny, spring weather. The pretty start to a good day.

Ten uroczy bukiet urodzinowy przywitał mnie dzisiaj rano, razem ze słoneczną, wiosenną pogodą. Taki ładny start na dobry dzień.

Related Posts with Thumbnails
Comments Off