Archive for the ·blue· Category...

Mosaic Me

I don’t know what got into me, but I started a mosaic piece that made me realize, but only upon finishing, how intricate, involved, precise and imagination-requiring this art media is. Lacking all of the above, I’ve accomplished a piece that has nothing in common with art, but is immensely satisfying, simply because its subject matter is nicely fitting the environment I’m currently experiencing, and the commitment alone to finish it should unquestionably speak to my virtue, won’t you agree?
P.S. The idea is that I finish four of these mosaic pieces and they will be incorporated into a tiled fence wall in our backyard… at least one hopes that’ll happen.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130710_MosaicMe

Opętało mnie, albo co, bo zaczęłam wyklejać mozaiki, ale dopiero przy wykańczaniu zrozumiałam jak misterna, wymagająca uwagi, precyzyjna i pełna wyobraźni jest to sztuka. Ponieważ brakuje mi talentu w każdej z tej dziedzin, to co wyprodukowałam, choć nie ma nic wspólnego z zacnymi mozaikowymi dziełami, to jest i tak nad wyraz satysfakcjonujące, bo wiąże się ściśle w temacie z tym arizońskim środowiskiem, w którym aktualnie przebywam, gdzie tutejsze jaszczurki grasują po ogrodowych murach jak wytrenowane domowe zwierzaki. W dodatku sam fakt, że doprowadziłam to mozaikowe zadanie do końca, z pewnością świadczy o moim poświęceniu i zaangażowaniu – wszystkie te cechy są zawsze bardzo przecież pożądane, nieprawdaż? Plan jest taki – mam wykleić cztery takie unikaty, które zostaną wkomponowane w podwórkowy mur… przynajmniej taką właśnie mamy nadzieję, że wystarczy mi na to wigoru.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

No Backyard Lounging

Not being able to spend your summer days outside is the only sad thing about the hot summer in Arizona. It’s astonishing that even people who should indulge cooling off their bodes in the swimming pools glistening in their backyards prefer to stay in cool indoors. I bet we’re the only human beings who venture outside in this weather to sit at their backyard table, under the shade of the tree, a cold margarita in hand, albeit, for extraordinarily short periods of time.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130708_NoBackyardLounging

Najbardziej zniechęcającym aspektem gorącego lata w Arizonie jest to, że czas który można spędzić w ogrodzie jest nadzwyczaj ograniczony. Zadziwia mnie też fakt, że nawet ludzie którzy z łatwością mogliby rozkoszować się pławieniem w lśniących basenach, które to przyozdabiają ich ogrody, pozostają zamknięci w czterech ścianach klimatyzowanych domów. Prawdopodobnie jesteśmy jedynymi istotami, które ośmielają się wyjść na dwór w ten okrutny upał, zasiadają przy stole w cieniu drzewa z drinkiem margaryty w ręce, radując się chwilą, aczkolwiek ta chwila szybko okazuje się być niewiarygodnie krótką.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

In the Heat of the Day

We’ve arrived to Arizona just in time to experience anew the record-high temperatures. Once more we have to learn to breathe in without frying our lungs, move with measured efficiency, so not to exert ourselves before our short vacation here is over, and wake up at a crack of dawn, so we can do the desperately needed yard work before the heat of the day sets in. Though all of this sounds exhausting, we love this extreme climate and we immerse ourselves in a myriad of projects. A. is working on revamping the irrigation system, so he can control it remotely from Canada. All this in the hope that we’ll be able to prevent another bout of garden water deprivation, like we do every summer. I have my own list of to-do’s – some redecorating, some cleaning, nursing my bougainvilleas and lavenders, but most importantly, resuming the work on the garden mosaics I’ve started back in spring. More on this soon!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130704_InTheHeatOfTheDay

Dojechaliśmy do Arizony akurat w momencie gdy na nowo padały rekordy temperatur (48.5C). Ponownie musieliśmy przyuczyć się jak oddychać by nie spalić sobie płuc gorącym powietrzem, jak poruszać się z na tyle efektywnie, by nie wypalić całej swojej energii przed końcem dnia, no i jak to zrobić, żeby zwlec się z łóżka przed świtem, by móc popracować przez kilka godzin w ogrodzie zanim zrobi się zbyt gorąco. Wszystko to brzmi bardzo wyczerpująco, ale i tak cieszymy się możliwością spędzenia czasu w tym ekstremalnym klimacie, a na dowód tego oddajemy się licznym projektom, które często wymagają siły i odwagi by stawić czoła tym temperaturom. A. przeorganizowuje system irygacyjny z celem możliwości sterowania nim zdalnie z Kanady. Mam nadzieję, że zapobiegnie to ponownemu wyniszczeniu ogrodu brakiem wody, jak to z sukcesem robimy każdego lata. Ja mam swoją własną listę zadań – trochę dekorowania, trochę sprzątania, dopieszczanie bugenwilli i lawend, a najważniejsze wykończenie ogrodowych mozajek, które zaczęłam wyklejać jeszcze wiosną, ale o tym trochę później.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

In the Mood for Colour: Tan and Light Blue

Keeping with the winter”s delicate palette, I’m drawn to soft and calming hues of light blues and tans.  These colours make it easy to let the feeling of relaxation wash over me. They invoke the aura of restfulness and bring the notion of easiness to life.  When the light blues are combined with the natural tones of tans, they then have the tendency to add the needed texture that the smooth blues might otherwise lack.   I pick this as a dressing combination for myself often, mostly, in the waning days of winter, as if to rush back into our days, the blue skies and the spring breeze gently caressing the skin.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130205_InMoodForColour

Choć zima sroga, to jej kolory są zwykle dość delikatne, więc pewnie to jest powód, że kolory jak jasno-niebieski i cielisty przyciągają moją uwagę. Dość łatwo przychodzi mi się zrelaksować w takim otoczeniu. Natychmiast czuję się wypoczęta, a nawet więcej, bo wszystkie trudy życia co na mnie czekają, wydają się wtedy o wiele łatwiejsze do pokonania. Niebieski sam w sobie jest lekki i przejrzysty, ale brakuje mu struktury i wypukłości, co to niesie z sobą niezwykłość i charakter, a których to cech nie brakuje naturalnemu beżowi. Razem, są idealnym połączeniem i często odziewam się nimi, głównie o tej porze roku właśnie, gdy to zima już na wyjściu, a te dwa kolory napomykają o błekicie nieba i gołej skórze muskanej wiosennym wiatrem.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Through the Looking Glass

In the rainy darkness that surrounds, I’m seeking light to lessen the burden of heavy clouds that push their way onto me, to lighten up the mood, to play with colours. The light filtered and reflected through the glassy ambers and the greens and the aquamarines, make me think of summer and I smile ever so imperceptibly.

W tej słocie co przytłacza szukam światła by odciążyć nieco duszę od ciężkich chmur kłębiących się nad głową, by rozświetlic nastroje choć o odrobinę i by pobawić się trochę kolorami. Przefiltrowane i rozproszone światło przecieka gorliwie przez szklane bursztyny i akwamaryny i przywołuje lato w pamięci. Myśl, do której bezwiednie się uśmiecham.

Pear Me Up…

… with this pear perfection. They are so inviting in their golden ripeness and impossibly delicious in their amazing sweetness. Simply irresistible!

Niecierpliwie sięgam po gruszkę. Owoce przyciągają złocistą skórką, co to podpowiada jak są słodkie i dojrzałe. Nie umiem się im oprzeć.

Blackberrying

Blackberrying by Sylvia Plath, from “Crossing the Water”, 1971

Nobody in the lane, and nothing, nothing but blackberries,
Blackberries on either side, though on the right mainly,
A blackberry alley, going down in hooks, and a sea
Somewhere at the end of it, heaving. Blackberries
Big as the ball of my thumb, and dumb as eyes
Ebon in the hedges, fat
With blue-red juices. These they squander on my fingers.
I had not asked for such a blood sisterhood; they must love me.
They accommodate themselves to my milkbottle, flattening their sides.

Overhead go the choughs in black, cacophonous flocks -
Bits of burnt paper wheeling in a blown sky.
Theirs is the only voice, protesting, protesting.
I do not think the sea will appear at all.
The high, green meadows are glowing, as if lit from within.
I come to one bush of berries so ripe it is a bush of flies,
Hanging their bluegreen bellies and their wing panes in a Chinese screen.
The honey-feast of the berries has stunned them; they believe in heaven.
One more hook, and the berries and bushes end.

The only thing to come now is the sea.
From between two hills a sudden wind funnels at me,
Slapping its phantom laundry in my face.
These hills are too green and sweet to have tasted salt.
I follow the sheep path between them. A last hook brings me
To the hills’ northern face, and the face is orange rock
That looks out on nothing, nothing but a great space
Of white and pewter lights, and a din like silversmiths
Beating and beating at an intractable metal.

Zbieranie jeżyn, Sylvia Plath, z tomu „Crossing the Water”, 1971

Nikogo na dróżce i nic, nic prócz jeżyn,
Jeżyny z obu stron, choć głównie skupione na prawo,
Aleja jeżyn schodzi zakrętami do morza,
Które u jej krańca faluje. Jeżyny,
Wielkie jak poduszeczka kciuka i nieme jak oczy
Z hebanu w zaroślach, wzbierają
Sinoczerwonym sokiem, który wylewają na moje palce.
Nie prosiłam o takie pobratymstwo krwi; widocznie mnie kochają.
Przystosowują się do mej butelki na mleko rozpłaszczając się bo bokach.

Nad głową kruki przelatują czarnym, kakofoniczym stadem –
Strzępy spalonego papieru krążące po wietrznym niebie.
Ich głos jest samotny i protestuje, protestuje.
Myślę, że morze w ogóle się nie ukaże.
Wysokie, zielone łąki płoną jakby oświetlone od środka.
Zbliżam się do krzaka jeżyn tak dojrzałych, że stał się krzakiem much
Zwieszających swe zielono-modre brzuszki i szkliste skrzydła
jak na chińskim parawanie.
Miodowa uczta jeżyn tak je odurzyła, że uwierzyły w niebo.
Jeszcze jeden zakręt. A jeżyny o krzaki kończą się.

Jedyną osiągalną rzeczą jest teraz morze.
Spomiędzy wzgórz nagły wiatr przewiewa mnie,
Uderzając swą widmową bielizną w moją twarz.
Te wzgórza są zbyt zielone i miłe, by znały znak soli.
Idę pośród nich ścieżką dla owiec. Ostatni zakręt doprowadza mnie
Do północnego stoku wzgórz z pomarańczowej skały,
Który wychodzi tylko na rozległą przestrzeń
Biało-cynowych świateł, gdzie słychać jakby
Złotników kujących, kujących niepodatny metal.

tłumaczenie: Teresa Truszkowska

Is this the End of the Summer?

I can’t believe I’m even asking this question. Oh, I so don’t want the summer to end! Thankfully, upon my return from Arizona, I was greeted by some lovely weather in Vancouver, so my summer nostalgia got postponed for a little bit. But nostalgic I will become, because this summer did not quite fulfill my desires for travel in far off places, for vacations near white beaches and warm seas, for long evenings spent with family and friends on decks and patios. The two months I had off, just flew by in a blink of an eye and I struggle not to feel too bummed out about it. As a remedy I walk around the town with a camera in hand and catch little glimpses of the summer – the summer that has NOT quite ended yet!

Czy to już koniec lata? Rugam samą siebie, że nawet śmiem wymówić te słowa. Och, jak pragnę, żeby to lato trwało bez końca. Powrót z Arizony nie był nawet taki straszny, bo Vancouver przywitał mnie prawdziwie letnią aurą, więc poczucie straconego lata chwilowo mi się odwlekło. Wiem jednak, że te myśli wrócą do mnie w pośpiechu przy pierwszym vancouverskim deszczu, bo to lato nie zadośćuczyniło moim marzeniom o podróżach w dalekich lądach, o wakacjach na białych plażach i przy ciepłych morzach, czy o długich wieczorach spędzanych na tarasach z rodzinką i przyjaciółmi. Te dwa wolne od pracy miesiące minęły w oka mgnieniu i z całych sił próbuję się tym faktem nie przejmować. Sposobem na poprawę humoru jest długi spacer z aparatem w ręce. Tak też więc chodzę i wykradam obrazki tego lata, które jeszcze tak całkiem nie przeminęło.