Archive for the ·cats· Category...

Lost for Words…

Forgive me because I’m not myself these days. Our kitty, Osa, died suddenly two days ago and I feel so broken, but I’ll be back here in a few days when the shock wears off. Hugs.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130724_LostForWords

Wybaczcie, bo jestem jak nie ja ostatnio. Dwa dni temu, nasza kotka, Osa, nagle odeszła i coś się we mnie złamało. Powrócę niebawem, jak tylko przeminie ten szok. Uściski.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

The Kitty Tells Me

The kitty tells me there is no reason to rush with anything. She tells me to chill, so I listen. We’ve come back home leaving the scorching Arizona behind. Thankfully, we’ve showed up just in time to experience the glorious summer time in BC, no work, no obligation, no stress. Shouldn’t summers be just that. All this delightful chillaxing got to me on day two upon arrival and I started painting the kitchen hutch. The work comes along nicely, but it’s going to take me five whole days to get it done. As always I wedge my way between having to and wanting to. The omnipresent conflict of life, but just because the sun is shining, it’s no big deal!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130720_KittyTellsMe

Kot mi podpowiada, że nie ma powodów do pośpiechu. Mówi, “Zrelaksuj się”, więc to robię. Wróciliśmy do domu z Arizony, na szczęście do cudnie letniej pogody, do wolności od pracy, obowiązków i stresu. Jest tak, jak powinno być w każde lato. Delektuję się niewątlpiwie tą rzadką chwilą, ale już na drugi dzieć po powrocie kombinowałam, któremu to projektowi poświęcić uwagę. Wygrał kuchenny kredens, który straszył żółtwaym spryskanym kolorem, więc maluję go na biało, ale zabierze mi to całe pięć dni. Już nawet nie dziwi mnie gdy pojmuję, że cała moja egzystencja sprowadza się do prostej formuły między tym czego mi się chce i tym, na czym mi zależy – mój wszechobecny życiowy konflikt. No ale nic nie może być aż tak drastycznie ważne w lipcu, kiedy to słońce świeci pełną parą.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Lazy Days

The weekend is almost over, but it couldn’t be more perfect, of rather purrrrrr….fect. Everybody is happy around here, including the kitty. We were resting a lot, then getting a little tired walking, then lounging in the sun to regain the energy. Why, oh why, can’t every day be like this?
I hope you’re all ready for the upcoming weekdays. What are your plans for the next few days? I’ll be learning how to make fresh pasta… I know, a little ambitious, if not just plain crazy, but I bought this 1950′s pasta machine in a second-hand store yesterday and now I have no choice, but to see what it holds in store for me.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130505_LazySunbathingDays

Weekend już prawie przeminął, ale nie wyobrażam sobie bardziej idealnie spędzonych dni – wszyscy bardzo zadowoleni, nawet kicia. Trzy dni wolne od pracy przeleciały szybko, ale relaks był głównym celem, tak więc między spacerami i powrotami do domu żeby wypocząć, zalegaliśmy w słońcu akumulując słoneczną energię. Dlaczego każdy dzień nie może tak właśnie wyglądać?
No ale czas nastawić się na nadchodzący pracowity tydzień. Jakie zadania Was wyczekują? Ja zamierzam nauczyć się robić makaron, ha ha! Jeśli nie jest to zbyt ambitne dla mnie wyzwanie, to z pewnością trochę zwariowane, ale ponieważ zakupiłam wczoraj maszynkę do robienia makaronu z 50-tych lat w sklepie ze starociami, to nie mam wyjścia, tylko przekonać się na własnej skórze o co to z tym domowym makaronem chodzi.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Bye, Bye Gruba!

Today we’ve said a goodbye to our kitty. We watched her suffer for so many months now that this release should be nothing but a relief, but it isn’t. Not yet, anyhow. I regret I can’t show you my favourite photo of Gruba… snacking on daffodils fresh in bloom – just her signature style – highly sensitive to beauty, but not ignoring a moment when tasty food is in sight. My kind of girl! See her here and here.

Pożegnaliśmy dzisiaj naszą kotkę. Z bezsilnością przypatrywaliśmy się jej chorobie przez długie miesiące, więc dzisiaj powinniśmy czuć coś w rodzaju ulgi. Niestety, nie jeszcze. Szkoda, że nie mam dostępu do najlepszego zdjęcia Grubej, jakie udało mi się kiedykolwiek jej zrobić – zdjęcia, które idealnie sugeruje jaki to z niej był kot… pożerająca dopiero co rozkwitnięte narcyze. Cała ona – wrażliwa na piękno, ale nie przepuszczająca okazji na dobrą przekąskę. Możecie zerknąć na Grubą tutaj i tutaj.

Rain & Repose

Have I complained enough of the rain that we have this spring? The only hint that it’s spring is the luscious greenery outside my window, one and only perk of the gargantuan amounts of rain we get. I followed the cats’ lead and spent the Saturday afternoon on my bed with a Sony reader in hand. Once again, I should learn that giving in, going with a flow, and just plain relaxing is the preferred mode of operation in life. Proving my point is the world basking in endless sunshine this morning. I see a Sunday walk in my cards. Then, in the evening, I’m throwing a small pizza party to celebrate. Wonna join?

Zazdroszczę Wam wszystkim boskiej pogody w tę Majówkę. Wierzcie mi, nawet w Kanadzie jest o tym głośno. Tymczasem, ja nadal narzekam na nie ustający deszcz. Jedynym znakiem, że wiosna panuje za oknem jest soczysta zieleń, wyłączny atut tego mokrego stanu rzeczy. Wczoraj już dałam za wygraną i podążając za kotami, spędziłam popołudnie w łóżku, z czytnikiem ebooków. Kiedyś może, wreszcie się nauczę, że najlepszą metodą na życie jest stoicyzm, pójście za ciosem, i umiejętność zrelaksowania. Dzisiejszy, niedzielny poranek, już potwierdza ten mój punkt widzenia, bo przebudziłam się do dnia skąpanego w słońcu. W planach jest spacer, a potem ‘pizza party’ na uczczenie. Jesteście zaproszeni!

Comments Off

Cats Know Best

Cats know all there is to be known of relaxation and taking it easy. I often catch a glimpse of Gruba who is permanently in control of her own sweet time. Requiescence and idleness are her two favourite pass times. Why wouldn’t then they be mine, as well? They are this weekend. As the summertime is approaching and the “living is easy”, after browsing the flea market, sun in my face, flowers everywhere, and the stash of old medicine bottles for the loot, I’m at home taking note what the quietude can do to one’s inner beauty and external glow. I’m enjoying the tranquility of the lazy summer Sunday afternoon. Hope you do, too!

Koty wiedzą wszystko o relaksie i życiu bez pośpiechu. Często zdarza mi się przyuważyć Grubą tkwiącą w tym stanie całkowitego zadowolenia. Wytchnienie i bezruch to jej najulubieńsze formy spędzania czasu. Dlaczego więc nie mogą też być moją formą wypoczynku? Otóż są w ten weekend. Jako że nadchodzi lato i życie staje się łatwiejsze, to po wizycie na pchlim targu, w pełnym słońcu, otoczona kwiatami, ze zdobycznymi starymi butelkami po lekarstwach, wypoczywam w domu, biorąc przykład z Grubej, widząc co spokój ducha czyni dla urody i blasku. Raduję się błogością tego letniego i leniwego niedzielnego popołudnia i mam nadzieję, że Wy też!

Life Means Change

As it definitely did for Rosemary Tuberosa, the Persian cat that my Mother-in-law so lovingly adopted. I know very few people, with supposed faculties to help them cope with life’s adversities, who adjust to change easily, so I can only imagine this cat’s turmoil. But at the end, both human and feline ability to adjust and survive, conquers every obstacle there is and life goes on uninterrupted again. This will surely be Rosa’s case soon. In the meantime, however, she found her comfort spot in the bedroom while we admire her Persian beauty and proudly glance at her champion’s titles and countless feline achievements and rewards. Welcome home, Rosa.

Życie oznacza zmianę i to jest konkretny przypadek Rosemary Tuberosy, perskiego kota, którego to zaadoptowała mama A. Spośród znanych mi ludzi, jest bardzo niewielu tych, którym przystosowanie się do zmian przychodzi z łatwoscią, mimo że ponoć wyposażeni jesteśmy w mechanizmy, które mają nam pomóc z tymi zmianami sobie poradzić. Wyobrażam sobie, że dla kota, taka drastyczna zmiana jak nowe miejsce, nowi ludzie, jest zdecydowanie bardziej traumatyczna. Na szczęście, przychodzi moment, zarówno w ludzkim jak i w kocim życiu, że wygrywa nasza zdolność do przystosowania i przetrwania, i życie zaczyna ponownie toczyć się spokojniej. Taki, z pewnością, będzie i przypadek Rosy. Póki co jednak, Rosa wyszukała sobie spokojne i przytulne miejsce w sypialni, podczas gdy my podziwiamy jej urodę i dumnie oglądamy jej niezliczone dyplomy i mistrzowskie tytuły. Witamy w domu, Rosa.

Comments Off