Archive for the ·Arizona· Category...

On the Top of the World

You can tell I long for the warmth again. No, it didn’t take me long to feel like I’m done with winter this year, only like a week or two. When I go back to look at the pictures I took in the past with the sole purpose of finding sun-drenched locations, it’s a signal I’m already waiting for the change of seasons. So here we go, only eight more weeks till the spring break in sunny Arizona. Can’t wait to hike the Peralta Trails again in the Superstition Wilderness – the sun, the 360 views, the feeling like we’re on the top of the world – all the telltale signs of freedom.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130119_OnTopOfWorld

Już znowu tęsknię za ciepłem. Nie upłynęło dużo czasu zanim poczułam, że jestem już gotowa pożegnać się z tegoroczną zimą – tylko tydzień, czy dwa. Bo gdy wracam do starych, zrobionych przez siebie zdjęć tylko i wyłącznie w poszukiwaniu słońcem oblanych miejsc, to jest to pewny znak na to, że czas na zmianę pory roku. A więc jeszcze osiem tygodni i zawitamy znowu w Arizonie na wiosenne ferie. Już radość mnie ogarnia na myśl o szlakach w Peralta, gdzie dominują słońce, widoki na 360 stopni i poczucie, że wspięliśmy się na szczyt świata. Ach, wolność!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

My Bit in Fit

New Year’s resolutions craze time notwithstanding, I’m feeling mightily proud that I haven’t succumbed to them this January. But I’m staying quite active in the first few days of this splendid New Year. Hiking, walking, biking and counting the steps with my beloved FitBit – the brilliant Christmas present from Filip and Sara that makes the effort just plain fun. I can’t imagine not feeling energized in this awesome sunny weather with the saguaro cacti greeting me at each trail’s bend. Our Arizona winter vacations might be slowly coming to the inevitable end, but the enormous energy I draw from this environment has to be paying forward, I hope, once we’re back to the sun-deprived British Columbia.

Dumna jestem z siebie, że mimo czasu na noworoczne postanowienia, nie dałam się w tym roku wciągnąć w żadne przyrzeczenia. Jeszcze bardziej zadowala mnie to, że aktywnie spędzamy ten początek roku w Arizonie łażąc po górkach i na przejażdżkach rowerowych, wyliczając dokładnie każdy krok przeze mnie uczyniony dzięki temu niesamowitemu urządzeniu FitBit, który to przypadł mi w udziale jako świąteczny prezencik od Filipa i Sary. Tyle radości spowodowanej taką miniaturową rzeczą może oszołomić, naprawdę. Pogoda też dopisuje i tylko pomnaża pokłady energii w ciele. Kaktusy saguaro witają mnie na każdym zakręcie górskiej trasy a słońce mobilizuje bez ustanku. Mam ogromną nadzieję korzystać z tych energetycznych zasobów jak już wakacje w Arizonie miną i trzeba będzie powrócić do pozbawionej słońca Kolumbii Brytyjskiej.

After Christmas Retreat

It may look like we never experienced Christmas this year. You have to believe me when I say we did. Once more we traveled to Arizona where we hustled to get everything ready for Christmas for Filip, Sara, and the friends they brought along from San Francisco. I tend to prove scientifically (in the nearest future) that days in Phoenix are shorter hour-wise than anywhere else in the world. Suffice to say that I thought we’d never get ready for the big Christmas Eve dinner, but of course we did, and it all happened in the true old Polish Christmas fashion that occasionally brought an impromptu tear to my eye, because the kids were so gracious to indulge us in the old customs that all I had to do is to appreciate the fleeting moment and be thankful for the well-grounded kids that we have. Sara got hit hard with the cat allergy, but she braved along though I know it took a lot of effort on her part. Soon after Christmas the kids went on their planned trip and we welcomed friends from Seattle into our humble abode that allowed the festivities to continue. When we bid them farewell, it was time for the New Year’s celebration that once more kept us busy and engaged. So now you know I hardly had the time or the presence of mind to write anything sensible here. On the other hand, I know, you were equally busy and I didn’t expect you to be checking Majology for updates at those busy times. You knew I would eventually report back here, connecting with you once more. I hope the New Year is as welcoming as you wanted it to be. It’s bright, sunny, and very hopeful here in Arizona and I didn’t waste any time lingering with Christmas decorations. I packed them all today in a hurry, believing that as nice as they were (are), they somehow interfere with the sunniness of the desert climate and as I intend to take a true advantage of the Arizona sun in the few days that we have left here, I put them all away without any regrets and I officially retreated into my vacation mode. Hope you’ll join me here for the sunny updates.

Wyglądać może na to, że nigdy nie doświadczyliśmy Świąt w tym roku. Uwierzcie mi jak mówię, że Święta były. Ponownie wyruszyliśmy w podróż do Arizony, gdzie to w pośpiechu przygotowaliśmy się do Wigilii wyczekując Filipa, Sary i ich przyjaciół, których przywiedli z San Francisco. W pośpiechu, ale systematycznie przygotowywaliśmy Święta w prawdziwie polskim stylu. Jak zwykle, mimo paniki, wszystko udało się przednio, a ja tylko po ukradku ocierałam łezkę tu i tam, bo wdzięczna byłam bez granic za to, że dzieci, mimo że wychowane na obcej ziemi, z taką gracją i szacunkiem odnoszą się do naszych staromodnych polskich tradycji i już dzisiaj uważają je za swoje i dzielą się ich znaczeniem z każdą przyjazną duszą, bez względu na rasę, religię, czy też inną nieistotną przynależność. Zmorą jedyną była alergia na koty, która dopadła Sarę, która choć cierpiała , to i tak robiła dobrą minę do złej gry. Dzieci wyruszyły w dalszą podróż zaraz po Świętach, a my powitaliśmy znajomych z Seattle, co pozwoliło by celebracje były kontynuowane. Kiegy to ich pożegnaliśmy, nadszedł już Sylwester, i ponownie ulegliśmy zabawom i swawolom. Tak też upłynęły dwa grudniowe tygodnie i nie ma się co dziwić, że nie dotarłam na Majologię na czas, bo było to fizycznie niemożliwe. Z tej samej przyczyny, przypuszczam, i Wy nie mieliście czasu na zaglądanie tutaj, więc wszystko jest nadal w najlepszym porządku, bo przecież wiecie, że w którymś momencie trafię tutaj z powrotem i z aktualnym raportem. Mam nadzieję, że Nowy Rok powitał Was uroczyście i tak jak sobie tego wymarzyliście. Tutaj jest cudnie słonecznie, jasno, i upojnie optymistycznie, więc nie tracąc ani chwili, szybko zwinęłam wszystkie świąteczne dekoracje, bo jakoś tak czuję, że ingerowały one w ten wakacyjny nastrój jaki mam nadzieję będzie tutaj panował przez następnych kilka dni naszego pobytu. Mam nadzieję widzieć Was tutaj ponownie bo wrócę czym prędzej z kolejnym słonecznym raportem.

Is this the End of the Summer?

I can’t believe I’m even asking this question. Oh, I so don’t want the summer to end! Thankfully, upon my return from Arizona, I was greeted by some lovely weather in Vancouver, so my summer nostalgia got postponed for a little bit. But nostalgic I will become, because this summer did not quite fulfill my desires for travel in far off places, for vacations near white beaches and warm seas, for long evenings spent with family and friends on decks and patios. The two months I had off, just flew by in a blink of an eye and I struggle not to feel too bummed out about it. As a remedy I walk around the town with a camera in hand and catch little glimpses of the summer – the summer that has NOT quite ended yet!

Czy to już koniec lata? Rugam samą siebie, że nawet śmiem wymówić te słowa. Och, jak pragnę, żeby to lato trwało bez końca. Powrót z Arizony nie był nawet taki straszny, bo Vancouver przywitał mnie prawdziwie letnią aurą, więc poczucie straconego lata chwilowo mi się odwlekło. Wiem jednak, że te myśli wrócą do mnie w pośpiechu przy pierwszym vancouverskim deszczu, bo to lato nie zadośćuczyniło moim marzeniom o podróżach w dalekich lądach, o wakacjach na białych plażach i przy ciepłych morzach, czy o długich wieczorach spędzanych na tarasach z rodzinką i przyjaciółmi. Te dwa wolne od pracy miesiące minęły w oka mgnieniu i z całych sił próbuję się tym faktem nie przejmować. Sposobem na poprawę humoru jest długi spacer z aparatem w ręce. Tak też więc chodzę i wykradam obrazki tego lata, które jeszcze tak całkiem nie przeminęło.

Margarita Goodbyes

Well, it’s almost time to bid farewell to the friendly people and this place I am so fond of and come back home. Yesterday I cooked a dinner for the neighbours, but seriously considered not cooking at all. A thought flashed in my head that it’s too hot to cook, but serving a row of freshly made frozen margaritas might be all we needed to have a good time. At the end, I made both, a quick summer dinner and these margaritas I prepare from scratch, and which instantly invoke memories of your most wonderful Mexican vacations. Want to try?

Frozen Margaritas
Ingredients:
210 ml white tequila
120 ml Triple Sec (orange liqueur)
90 ml lime juice (from about 8 key limes), washed with warm water
4 TB sugar
4 cups of crushed ice

Method:
1. Pour the alcohols and the lime juice into a blender.
2. Take the lime skins you’ve just extracted the juice from, place in a bowl, add sugar and using a muddler, muddle the contents until the syrup starts to form.
3. Discard the lime skins, add the syrup to the blender.
4. Add ice and blend until smooth.
5. Pour into 4 margarita glasses, garnish with lime slices, and enjoy.

Tak więc nadszedł czas, by pożegnać i tych wszystkich miłych ludzi, jak i to gorące miejsce w Arizonie, które tak polubiłam i czas wracać do domu. Przygotowałam wczoraj obiad, na który zaprosiłam sąsiadów, ale poważnie też rozważałam kwestie całkowitego zarzucenie gotowania, a w zamian zaserwowania świeżo zrobionej mrożonej margarity, co pewnio też gwarantowałoby bardzo miło spędzony wieczór. Na koniec ugotowałam i szybki, letni obiad, i zrobiłam mrożone margarity, które są idealne w takie gorące wieczory jak te tutaj i natychmiast przywołują wspomnienia niezapomnianych wakacji w Meksyku. Gotowi na próbę?

Mrożona Margarita
Składniki:
210 ml białej tequili
120 ml Triple Sec (likieru pomarańczowego)
90 ml soku z limetki, owoce umyte w ciepłej wodzie
4 łyżki cukru
4 szklanki rozdrobnionego lodu

Sposób przyrządzania:
1. Wlej alkohol i sok do blendera.
2. Włóż wyciśnięte skórki z limetek do miski, dodaj cukier i przy pomocy drewnianej gałki do ucierania, wyciskaj ekstrakt ze skórek, aż zacznie powstawać syrop.
3. Wyrzuć skórki, dodaj syrop do blendera.
4. Dodaj lód i miksuj do uzyskania jednolicie zmrożonego napoju.
5. Rozlej do 4 szklanek do margarity, ozdób plasterkami limetki i wypij moje zdrowie!

Staying Cool

OMG, it’s hot and the heat records are breaking. Yesterday thermometers registered 118ºF / 48ºC where I am, and let me tell you, your routine changes instantly when faced with such heat. The first thing I notice is that I’ve turned into a sleuth, moving cautiously, very slowly, to not exert any more energy that is absolutely necessary to do the thing that needs to be done… like walking to the refrigerator to get a glass of icy water. The thunder storm that came around last night didn’t do a smidgen of difference, as the rain didn’t even make it to the ground, just evaporating in the mid air. You would think nothing can survive this heat, but when I went for a walk this morning, I was in awe to find all these beautiful and totally undisturbed plants – still blooming, still vibrantly green, still ready to give the life-saving shade.

O Boże! Jest niemożliwie gorąco i padają rekordy. Wczoraj termometry zarejestrowały 48ºC w mojej okolicy i natychmiast cała moja dzienna rutyna uległa zmianie. Pierwszym sygnałem, że dzień będzie wyglądał inaczej, było nagłe zrozumienie, że jak leniwiec, poruszam się bardzo powoli, z uwagą, żeby nie wykonać zbędnych ruchów i tylko zrobić to, co jest absolutnie konieczne do przeżycia – jak doczłapanie do lodówki po szklankę lodowatej wody. Burza, która przyplątała się wieczorem nie zrobiła najmniejszej różnicy, bo deszcz nawet nie doleciał do ziemi, parując w powietrzu. Pomyślałoby się, że nic nie jest w stanie przetrwać takiego skwaru, tymczasem, gdy wyszłam dzisiaj na spacer wczesnym porankiem, z niedowierzaniem patrzyłam na te piękne i nieporuszone rośliny – ciągle kwitnące, ciągle zielone i ciągle gotowe użyczyć zbawiennego cienia.

Garden Loot

How many times can I be excusing myself? I guess, not many more now. I’m still insanely busy in the garden, taking into consideration that the forecast promises “extreme heat” starting tomorrow throughout all next week, I want this garden clean by tomorrow, so I can sit inside a cool home and admire the blooms through the patio door, laughing at the heat. I know, doesn’t sound much like fun, right. Even the nights don’t bring much reprieve here, as the temperature registers 90ºF at the lowest point. Crazy!… Told you!
I’ve trimmed all the oleander bushes today, receiving in return for my hard work these gorgeous oleander flowers with which, I wish to send you off to a lovely weekend that you deserve so much. See you tomorrow!

I znowu czas na wymówki, bo dni uciekają mi tutaj jak z bicza trzasnął. Niech Wasza cierpliwość do mnie jeszcze trwa, bo pracuję ciężko w ogrodzie bez wytchnienia, a muszę skończyć czym prędzej bo zapowiadają “ekstremalne temperatury” na cały przyszły tydzień, począwszy od jutra. Pragnę już bardzo zasiąść sobie wygodnie w chłodnym domu i podziwiać ogród przez drzwi ogrodowe, nic sobie z upału nie robiąc. Nawet noc nie daje mi tu ulgi, bo najniższe notowane temperatury nocne to ciągle jeszcze 32ºC. Szaleństwo, nieprawdaż?
Tymczasem dzisiaj przycięłam oleandry przed domem, które to w zamian obdarowały mnie ogromną ilością oleandrowych kwiatów. Szybko uwiłam je w prosty bukiecik i jego właśnie ślę Wam wszystkim, życząc Wam wspaniałego, ciepłego, letniego weekendu, pełnego dobrego wypoczynku i swobody. Do jutra!

Ice Cream Debut

Home-made ice cream is a real indulgence. I’ve never thought, I’d allow myself this luxury considering my growing waist line, until I arrived to this oppressive Arizona heat and I’ve changed my mind in a hurry. The strawberry ice cream I’m presenting here is the second production, after previously made, and eaten by the neighbourhood kids, peach and ginger ice cream that was nice, but a little too involved in the preparation, so I’ve opted for this way simpler, and even more delicious version. Hope you’ll like it, too. You’ll need an ice cream maker to make it, but there are plenty of them on the market, really affordable and incredibly efficient. Give it a try this summer and be a kid again.

Perfect No-Cook Strawberry Ice Cream (recipe origin: Epicurious)

Domowe lody są ciągle jeszcze mało popularne, tymczasem są niesłychaną rozpustą i generalnie kojarzą się wybitnie z latem i beztroską. Nigdy też nie przypuszczałam, że poddam się temu luksusowi, bo talia mi rośnie i bez lodów, ale wystarczyło, że zawitałam w Arizonie w środku lata i natychmiast zmieniłam zdanie. Lody, które prezentuję tutaj są już druga produkcją. Pierwsza, brzoskwiniowo-imbirowa, którą wytworzyłam wcześniej, i która w całości została zjedzona przez dzieci sąsiadów, była nieco zbyt intensywna w przygotowywaniu, więc wybrałam tę znacznie prostszą, i powiem nawet, smaczniejszą wersję. Mam nadzieję, że i Tobie zasmakuje. Jak do wszystkich lodów, konieczna jest maszynka do ich robienia, ale cały ich zastęp dostępny jest na rynku. Truskawki można zastąpić praktycznie każdymi innymi owocami, więc już nie zastanawiaj się dłużej, spróbuj i poczuj się dzieckiem ponownie.

Idealne, nie wymagające gotowania lody truskawkowe (źródło przepisu: Epicurious)

Składniki:
1/2 kg truskawek
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
szczypta soli
2 szklanki śmietany kremówki

Sposób przyrządzania:
1. Połącz truskawki z cukrem, solą i sokiem z cytryny, po czym rozgnieć je widelcem. Odstaw na 10 minut.

2. Przelej połowę truskawek do malaksera (blendera), dodaj śmietanę i zmiksuj do uzyskania jednolitej, nieco zagęszczonej masy. Dodaj pozostałe truskawki, lekko wymieszaj łyżką i wstaw do lodówki do schłodzenia na przynajmniej 3 godziny, ale najlepiej na całą noc.

3. Wlej miksturę do maszynki do robienia lodów i zrób lody według instrukcji producenta.

Related Posts with Thumbnails